Tech

Kto i dlaczego zabija sprzedaż drukarek?

Drukarka to jedno z najmniej seksownych urządzeń komputerowych, przynajmniej w klasycznym wydaniu. Przenosi obraz wyświetlany na ekranie komputera na kartkę papieru. Mimo to, to niezbędne urządzenie w praktycznie każdym domu, czy biurze. Przynajmniej takie było dotychczas. Sprzedaż drukarek jednak maleje. W ciągu roku aż o 2 mln sztuk. Kryzys? To tylko częściowe wytłumaczenie, bo drukarki powoli zabijane są przez sieci społecznościowe, a w zasadzie głównie przez Facebooka.

IDC wypuścił właśnie najnowszy raport przedstawiający stan rynku drukarek. W ciągu roku sprzedaż spadła z 28,9 mln do 26,5 mln sztuk kwartalnie. Co znamienne – traci głównie rynkowy lider, czyli Hewlett-Packard, który sprzedał o 1,5 mln sztuk mniej drukarek na koniec czerwca 2012 r. niż w połowie 2011 r. Reszta trzyma podobne poziomy sprzedaży co przed rokiem, ale oni sprzedają dużo mniej drukarek niż HP. Drugi na rynku Canon sprzedaje ich o połowę mniej, a trzeci Epson zaledwie 1/3 tego co HP. Z 26 mln sprzedanych drukarek w ostatnim kwartale, 40% z nich sprzedał HP. To ta firma jest więc obrazem koniunktury na rynku.

A dobrze nie jest. Przyznała to zresztą niedawno szefowa HP, Meg Whitman, informując, że obroty działu Imaging and Printing spadają 10% kwartalnie. Co ciekawe, spada sprzedaż głównie do klienta indywidualnego. W tym przypadku spadek ilościowy wyniósł 13%. Segment biznesowy kupił o 7% mniej drukarek niż rok wcześniej. HP zapowiedział niedawno zwolnienia aż 27 tys. pracowników. Nie wiemy jakie redukcje kadry dotkną dział rozwoju i sprzedaży drukarek, ale zmniejszające się marże na sprzedaży drukarek, to obok gasnącej sprzedaży w ujęciu liczbowym największe zagrożenie dla osób pracujących w tym segmencie.

To znamienne – era cyfrowej rozrywki to era ‚bezkartkowa’. Ludzie oczywiście wciąż drukują, ale kontekst użycia drukarki w domu się zawężą. Dokumenty tekstowe wciąż musimy drukować i robić to będziemy zapewne jeszcze przez długi czas. Ale zdjęć, czyli coś co w ostatnich latach napędzało nie tylko sprzedaż samych drukarek, lecz również rozwój technologii drukarki konsumenckiej, drukujemy coraz mniej.

Czy więc robimy mniej zdjęć? Skądże znowu – robimy ich znacznie więcej niż wcześniej, ale drukujemy ich znacznie mniej. Wrzucamy je po prostu na Facebooka, włączamy automatyczny upload zdjęć robionych smartfonem do naszych kont w chmurze (Dropbox, SkyDrive, iCloud), dzielimy się skróconymi linkami do zdjęć w sieci zamiast je drukować i wkładać do fizycznych albumów. Spotykając się z rodziną, czy znajomymi po wakacjach na tzw. ‚oglądanie zdjęć’, coraz rzadziej wyjmujemy album z wydrukowanymi zdjęciami; prędzej podepniemy komputer do telewizora, bądź też sam telewizor połączymy z naszym kontem w chmurze, by tam puścić pokaz slajdów z obrazami z wakacji.

Producenci smartfonów również działają na niekorzyść producentów drukarek i to nie tylko ze względu na coraz lepsze aparaty fotograficzne dołączane do telefonu (ekstremalny przykład to Nokia PureView), ale także na sposób konstrukcji wyświetlaczy. Świetnym przykładem może być tu Samsung, który kolory na ekranach swoich smartfonów robi bardziej wyraziste i pełne niż są one w rzeczywistości. To nie zachęca do drukowania zdjęć.

Warto również pamiętać o tym, że znaczną część biznesu drukarkowego HP robiła sprzedaż tuszu do drukarek. Drukując mniej, szczególnie przy użyciu tuszów kolorowych, kupujemy znacznie mniej kartridżów do drukarek niż wcześniej.

Nie wieściłbym jednak totalnej klęski rynku drukarek. W końcu prężnie rozwija się spektakularne drukowanie 3D (czasami z niezwykle absurdalnymi pomysłami); hitowe stają się także małe drukareczki do wydruków wprost ze smartfona (choć niekoniecznie zdjęć). Jednak wolumenowych wzrostów sprzedaży klasycznych drukarek trudno się dziś spodziewać.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst