1. SPIDER'S WEB
  2. Tech

Jeśli Amazon wejdzie do Polski będzie miał twardy orzech do zgryzienia - Robert Drózd, SwiatCzytnikow.pl

Wywiad z właścicielem serwisu ŚwiatCzytnikow.pl

Wakacyjny sezon w pełni, część z nas wybiera się na plaże, a jak dobrze wiemy idealnym kompanem na leżaku jest książka – oraz częściej jest to e-książka. Zapytaliśmy eksperta rynku e-booków, Roberta Drózda prowadzącego blog ŚwiatCzytników oraz porównywarkę e-booków o to, co sądzi o e-czytnikach i ich przyszłości.

Jak wygląda obecnie Polski rynek e- czytników?

Zacznijmy od tego, że mówiąc o czytniku mam na myśli urządzenie z papierem elektronicznym, który w przeciwieństwie do tradycyjnych ekranów nie świeci, przez co wygląda zupełnie jak papier.

W Polsce według różnych szacunków mamy dziś od 60 do 100 tysięcy takich urządzeń. Zdecydowanym królem jest Amazon Kindle. Jeśli popatrzymy na czytniki w warszawskim metrze czy pociągach to inne modele widzimy bardzo rzadko, choć coraz częściej widoczne są Onyxy albo Irivery.

Polacy zaczęli kupować czytniki, gdy te staniały do około 500 złotych. To już nie jest cena zaporowa. Tak więc gdy ktoś lubi czytać i zobaczy u znajomego takie urządzenie, łatwiej mu przychodzi decyzja o kupnie.

Inną metodę wejścia na rynek zastosował Empik, któremu kompletnie kiedyś nie wyszło z czytnikiem Oyo. Teraz promują bardzo intensywnie urządzenie Trekstor za niecałe 300 złotych. Nazywają je także e-czytnikiem, choć jest to po prostu coś w rodzaju tabletu i ma świecący ekran.

Sam rynek e-booków rozwija się chyba całkiem nieźle? To w obawie przed Amazonem?

Faktycznie, wydaje mi się, że plotki o wejściu Amazona motywują polskie księgarnie, bo to co widzieliśmy przez ostatni rok można nazwać rewolucją.

Jeszcze rok temu gdy rozmawiało się na temat e-booków, rynek był niewielki i zdominowany przez nieprzyjazne zabezpieczenia DRM. Księgarnie kompletnie ignorowały posiadaczy Kindle i często się obrażały, gdy zwracało się im uwagę.

Wiele księgarni wierzyło, że popularność tabletów pozwoli rozpędzić czytelnictwo e-booków. Szczególnie dotyczyło to mody na iPada.

Okazało się jednak, że e-booki na tabletach konkurują z internetem, grami, filmami i setkami innych rzeczy. Dlatego nie dziwi mnie, że np. Polityka w wersji na Kindle sprzedaje się lepiej niż dedykowana aplikacja na iPada.

Rynek książek zmienił się w momencie, gdy okazało się, że to właśnie posiadacze czytników kupują e-booki. Dziś już tylko najbardziej betonowe wydawnictwa mają DRM, a nowości coraz częściej wydawane są także elektronicznie.

Moim zdaniem Amazon będzie miał ciężki orzech do zgryzienia jeśli wejdzie do Polski, bo zastanie tutaj dobrze rozwinięty rynek, umiejący walczyć o klienta i przewidywać jego potrzeby.

Nie uważasz, że obecnie e-księgarnie to lekki kłopot dla użytkownika? By upolować atrakcyjne ceny na e-booka trzeba być zarejestrowanym w praktycznie każdej z nich.

Nie dziwię się temu, że trzeba się rejestrować. Księgarnie mają często promocje tylko dla swoich użytkowników, bo dzięki temu mogą ich przy sobie utrzymać.

Pamiętajmy jednak że cena to nie wszystko. W mojej porównywarce cen e-booków (http://ebooki.swiatczytnikow.pl) najwyżej nie zawsze pojawiają się najtańsze oferty. Liczy się przede wszystkim liczba formatów takiej książki, abyśmy ją mogli bez problemu poczytać też za 5 lat. Premiuję też te księgarnie, które pozbyły się DRM i do zabezpieczeń stosują np. znak wodny.

Polskie księgarnie dopiero uczą się sprzedawać e-booki. Najgorzej bywa z procesem zamówienia. To nie jest normalne, że aby kupić książkę za 3 złote trzeba czasami przejść taką samą ścieżkę, jakbyśmy kupowali pralkę za 3 tysiące. Takie sytuacje bardzo ludzi zniechęcają i zabijają wręcz kupowanie impulsowe – a to dzięki niemu w Amazonie sprzedaje się tak dużo.

To się jednak zmienia. Nexto zapamiętuje dane naszej karty – tak jak Amazon – i pozwala na zakupy jednym kliknięciem. Kilka innych księgarni wprowadziło możliwość szybkich płatności portmonetką Yeti. Powoli standardem staje się automatyczna wysyłka książek na Kindle i Dropboxa. Tak więc kupowanie staje się coraz łatwiejsze.

Jakie zmiany prognozujesz w kolejnej generacji urządzeń od Amazona?

Prawie na pewno w ciągu paru miesięcy wyjdzie wersja Kindle Touch z podświetlanym ekranem. Będzie to ukłon w kierunku tych, którzy czytają w łóżku. Amazona wyprzedził tutaj Barnes&Noble, bo od jakiegoś czasu na rynku jest model Nook with GlowLight, ale recenzje nie są zbyt pozytywne.

Nie sądzę, aby Amazon planował jakieś rewolucje, choć sądzę, że skupią się na czymś, co nazwałbym czytaniem społecznościowym. Już dzisiaj można zobaczyć jakie fragmenty książek są popularne, albo co podkreślają nasi znajomi. Teraz wyobraźmy sobie, że cała klasa czyta jedną lekturę szkolną i wszyscy dzielą się podkreśleniami i notatkami.

Pieśnią przyszłości są czytniki z kolorowym e-papierem, jednak ta technologia jest wciąż bardzo słabo rozwinięta. W Polsce dostępne są czytniki Jetbook Color – ale one mają de facto szary ekran z wyblakłymi czterema kolorami.

Co Ty byś zmienił w e-czytnikach?

Wydaje mi się, że czytniki doszły już do tego poziomu, w którym po prostu dobrze spełniają swoją rolę.

Dla mnie czytnik jest idealnym przykładem na „single purpose device”. To urządzenia do czytania i tylko do czytania. Dlatego dokładanie tam internetu, MP3 albo gier mija się z celem.

Pamiętać tylko trzeba, że dodanie jakiejś funkcji może wspierać czytanie. Na przykład przeglądarka na Kindle nie jest bardzo wygodna – za to wykorzystanie WIFI do przesyłania książek to funkcja, bez której wiele osób nie wyobraża sobie życia. Tak samo pojawią się pewnie e-booki zintegrowane z audiobookami i czytnik będzie wciąż świetnym urządzeniem do ich czytania.