Tech

iPhone to nie smartfon, to produkt kultury masowej. iPad jeszcze nim nie jest - analiza wyników kwartalnych Apple'a

217 interakcji
dołącz do dyskusji

Patrząc na najnowsze wyniki kwartalne Apple’a jedno jest pewne – firma Tima Cooka coraz bardziej uzależnia się od iPhone’a, który generuje już 58% wszystkich przychodów firmy z Cupertino. To spory wzrost o 5 pkt proc. w ciągu jednego kwartału. Powoli sytuacja Apple’a zaczyna przypominać tę, która miała miejsce na początku XXI wieku, kiedy to iPod jeszcze bardziej dominował sprzedaż Apple’a niż dzisiaj iPhone. Wbrew pozorom, to realne zagrożenie, bo każde uzależnienie od jednego produktu jest groźne. Już widać, że Apple potrzebuje zupełnie nowego hitowego produktu. Z drugiej strony in minus zaskakuje sprzedaż iPada, która jest o 3 mln niższa niż kwartał wcześniej, mimo iż na rynku zadomowiła się już przecież najnowsza wersja tabletu Apple’a. Poza tym jest jak zwykle – Apple zachwycił doskonałymi wynikami.

Łatwo jest po raz kolejny wpaść w zachwyt nad wynikami największej technologicznej spółki świata – przychody wzrosły z 24,7 mld dol. do niebotycznych jak na pierwszy kalendarzowy kwartał roku 39,2 mld dol. Jeszcze bardziej spektakularnie wygląda zysk Apple’a – skoczył on z 6 mld dol. rok temu do 11,5 mld dol. na koniec marca 2012 r. To nieprawdopodobne, że Apple w trzy miesiące na czysto zarabia ponad dwa razy więcej od tego, ile rocznych przychodów ma niedawny lider branży mobilnej, fińska Nokia.

Apple jest jedną z najbardziej dochodowych spółek technologicznych w historii, która z kwartału na kwartał potrafi zwiększać marżę na swoich produktach – w ostatnim kwartale marża brutto wzrosła równe 6 pkt. proc. z 41,4% rok temu do 47,4% na koniec marca. To niewyobrażalne osiągnięcie, szczególnie w dzisiejszych kryzysowych czasach.

Źródło: MacRumors

Sprzedaż iPhone’a robi największe wrażenie. Wydawało się, że 37 mln iPhone’ów sprzedanych w poprzednim świątecznym przecież kwartale to liczba nie do powtórzenia w najbliższym czasie przez nikogo. Tymczasem Apple sprzedał w najsłabszym kwartale roku aż 35,1 mln sztuk swoich smartfonów! Przypomnijmy, że Nokia sprzedała wszystkich smartfonów (łącznie Symbianów i Windows Phone’ów) niecałe 12 mln sztuk w zeszłym kwartale, czyli prawie 3 razy mniej od Apple’a, a pamiętajmy, że jeszcze 5 lat temu amerykańskiej firmy nie było na rynku telefonów w ogóle!

Powiedzieć, że „iPhone świetnie się sprzedaje” to mało – iPhone staje się fenomenem kulturowym na miarę iPoda z początku XXI w. 88% wzrost sprzedaży rok do roku w kwartale styczeń – marzec, gdy konsumenci raczej wstrzymują się z zakupami sprzętu elektronicznego, to genialny rezultat. Tu nie chodzi już tylko o sprzedawanie smartfonów, tylko o sprzedawanie stylu bycia – iPhone wchodzi do masowej kultury.

Ale – jak zaznaczyłem we wstępie – to w równym stopniu powód do niesamowitej dumy menadżerów Apple’a co do obaw o przyszłość. Już dziś iPhone stanowi prawie 2/3 wszystkich przychodów Apple’a, a patrząc na cykl życia jakiegokolwiek produktu konsumenckiego jest pewne, że kiedyś sprzedaż iPhone’a zacznie się kurczyć. Zapewne nie nastąpi to ani w tym roku, ani w następnym, ani pewnie przez najbliższe trzy-cztery lata, ale już dziś Apple powinien szukać dywersyfikacji swoich przychodów, najlepiej kolejnym hitem (telewizor?), który zastąpi dzisiejszą gwiazdę iPhone’a, tak jak dziś iPhone zastępuje gwiazdę iPoda.

Źródło: MacRumors

Apropos iPodów – tutaj spadki sprzedaży z kwartału na kwartał są większe. W zeszłym kwartale sprzedaż odtwarzaczy multimedialnych Apple’a skurczyła się aż o 15% do 7,7 mln sztuk. Dziś iPod jest już marginalną częścią biznesu Apple’a stanowiąc zaledwie 3% jego przychodów.

Dla wielu Apple to wciąż firma komputerowa. Tymczasem sprzedaż komputerów Mac rośnie najmniej dynamicznie ze wszystkich rosnących linii produktowych Apple’a. W zeszłym kwartale sprzedało się 4 mln Maków – to „tylko” o 7% więcej niż rok wcześniej. Dla Apple’a Maki to dziś poboczny biznes – ich sprzedaż generuje firmie zaledwie 13% wszystkich przychodów.

Drugim najważniejszym produktem w ofercie Apple’a jest dziś iPad, który mimo świetnie wyglądającej na papierze sprzedaży (szczególnie w porównaniu z konkurencją, której w ujęciu wolumenu sprzedaży praktycznie nie ma) – w ostatnim kwartale sprzedało się 11,8 mln sztuk tabletu, to jednak zdaje się, że nieco rozczarował. To dużo mniej od tego ile sprzedało się iPadów w poprzednim rekordowym kwartale (15,43 mln sztuk), a to przecież w ostatnim kwartale debiutowała trzecia wersja tabletu Apple’a, co powinno skutkować raczej wystrzałem sprzedaży w górę. Przykład iPhone’a pokazuje, że nawet bez premiery rynkowej Apple może sprzedawać się lepiej z kwartału na kwartał, nawet z pozycji czwartego kwartału na pierwszy kwartał nowego roku.

Żebyśmy mieli jasność – iPad sprzedaje się doskonale, ale jednak to jeszcze nie ten kaliber produktu jakim dla Apple’a jest iPhone. Warto odnotować, że udział przychodów ze sprzedaży tabletu w ogólnej strukturze obrotów Apple’a spadł o 3 pkt. proc., z 20 do 17%.

Daj jednak Boże jakiejkolwiek firmie technologicznej takie „problemy” z jakimi spotyka się dziś Apple. Firma Tima Cooka jest dziś gigantyczną potęgą nie tylko korporacyjną, ale również ekonomiczną – jej przełożenie na całą amerykańską gospodarkę zaczyna być coraz bardziej znaczące. Tym większe pochwały dla Apple’a, który po śmierci Steve’a Jobsa – wielkiego wizjonera biznesu – przez wielu skazywany był na rychły spadek.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst