Tech

Samsung Galaxy SII - recenzja Spider's Web, część 1

Picture of the author
243 interakcji
dołącz do dyskusji

Linia Samsunga Galaxy nie jest zwyczajną linią smartfonów – to bez mała najpopularniejsza aktualnie linia smartfonów z najlepiej sprzedającym się dziś mobilnym systemem operacyjnym na świecie. Pierwsza wersja Samsunga Galaxy była dużym sukcesem koreańskiego producenta, choć sporo było na nią narzekań. Druga odsłona Galaxy SII przenosi jednak nie tylko sam smartfon w nowy wymiar, ale również Androida. 3 miliony klientów, które zamówiło smartfon przed jego premierą mogą mieć pewność, że dobrze zrobiło.

Po niecałych trzech dniach intensywnych testów mogę bez cienia wahania stwierdzić – jedynym, naprawdę jedynym smartfonem aktualnie dostępnym na rynku, którym mógłbym zastąpić iPhone’a na pozycji mojego pierwszego telefonu (używam na co dzień trzech platform) jest Samsung Galaxy SII. To prawdziwe rynkowe ‚state of art’, które nie tylko powinno wyznaczać standardy telefonów z Androidem na długie miesiące, ale także otworzyć szeroko oczy fascynatom iPhone’ów na niezbity fakt, że Apple nie tylko nie ma już przewagi pod kątem samego hardware’u (jeśli kiedykolwiek miało), ale również systemu operacyjnego (co najmniej do czasu iPhone’a 5 – lub 4GS – oraz iOS 5.0). Zapraszam na pierwszą część recenzji Samsunga Galaxy SII, która dotyczy samego urządzenia. Część druga, którą planuję na jutro (no, najpóźniej na środę) będzie podsumowaniem systemu operacyjnego Android 2.3.3 wraz z nakładką TouchWiz, oczywiście zamkniętego w akurat ten smartfon, co – jak wiemy – w przypadku Androida, ważna rzecz. Postaram się także odpowiedzieć na kilka Waszych pytań, które zadaliście pod wpisem prezentującym galerię zdjęć Samsunga.

Wygląd

Co najbardziej zaskakuje przy pierwszym kontakcie z nowym Galaxy SII to waga i smukłość tego urządzenia. Smartfon Samsunga jest wręcz niewyobrażalnie lekki (116 g), szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę cały ogrom sprzętu, który mu wbudowano. Jest także bardzo cienki, co sprawia, że trzymanie urządzenia w dłoni jest czystą przyjemnością. Jest zarówno cieńszy jak i lżejszy od iPhone’a 4 pomimo znacznie większego ekranu i powiem jedno – to naprawdę czuć. Wprawdzie trudno nawigować po tak wielkim 4,3-calowym ekranie palcami jednej dłoni, ale mimo to nie tylko miło się patrzy na to urządzenie, ale również świetnie się go ‚czuje’. To bardzo ważne – w porównaniu choćby do topowego modelu BlackBerry – Torch, czy o wiele mniejszym HTC Trophy 7 (z Windows Phone) – Samsung Galaxy SII jest po prostu bardziej ergonomiczny. Trudno będzie znaleźć lepsze pod tym względem urządzenie na rynku.

Wygląd smartfonu Samsunga również daje sporą satysfakcję. Urządzenie jest kruczoczarne, co podkreśla klasę premium. Ta czarność jest nieco inna niż w przypadku konkurencyjnych smartfonów, choćby iPhone’a 4. Tu nawet wyświetlacz w stanie uśpienia jakby mniej odbija światło, przez co potęguje wrażenie naprawdę głębokiej czerni. Co więcej, wyświetlacz jest tak wbudowany w obudowę, że praktycznie w całości wypełnia on jego szerokość, a ramki o minimalnej szerokości (ok 3 milimetrów) są wręcz niezauważalne ze względu na kruczoczarny charakter dizajnu. Patrząc na przód urządzenia widzimy w zasadzie tylko ekran, logo Samsunga i przycisk ‚home’ – to potęguje wrażenie ekskluzywności produktu. Wydaje się także, że ekran mniej absorbuje tłuszcz (na pewno mniej od iPhone’a 3GS i HTC Trophy, na podobnym poziomie do BlackBerry Torch), co daje wielką wizualną przewagę Galaxy SII przy intensywnym używaniu.

Tył smartfonu, mimo iż wykonany z plastiku, również wygląda bardzo atrakcyjnie. Chropowata, perforowana powierzchnia nie tylko wygląda ładnie, ale również działa antypoślizgowo (także przy trzymaniu urządzenia w dłoni) i minimalizuje ryzyko zarysowań. W górnej części chropowatej klapki dumnie pręży się ośmiomegowa matryca kamery. Jednym słowem – całość obudowy wygląda na bardzo dobrze przemyślaną. Jedyną rzeczą, do której mógłbym się przyczepić to fakt, że tylna matowo-chropowata obudowa dość mocno absorbuje kurz i to, że w rowku między chropowatą klapką a obudową (z wbudowanym głośnikiem) lubi dostawać się brud i jest dość widoczny na tle czarnej obudowy.

Klawisze funkcyjne

Rozmieszczenie klawiszy funkcyjnych na obudowie Samsunga mogłoby być nieco lepsze, szczególnie jeśli chodzi o umiejscowienie przycisku włączenia/wyłączenia blokady ekranu. Tu umiejscowiony jest z boku (z prawej strony), co nie jest najlepszym rozwiązaniem. Szybkie wyłączenie czy włączenie urządzenia jest łatwiejsze gdy ten przycisk jest u góry. Lepiej można było chyba ustawić także wejście słuchawkowe. Tutaj jest z prawej strony u góry urządzenia, ale nie jako pierwsze z brzegu, tylko za mikrofonem. Po podłączeniu słuchawek do smartfonu wygląda to niezbyt okazale (trochę… infantylnie). Brakuje także szybkiego przycisku do włączenia aparatu fotograficznego (lub kamery). Szybkich zdjęć – tak ważnych w przypadku urządzeń mobilnych – raczej Galaxy SII nie zrobimy. Należy bowiem włączyć telefon, odblokować ekran i dopiero potem włączyć odpowiednią aplikację.

Przyciski regulacji głośności umiejscowione są w standardowym miejscu – z lewej strony, gdzieś na poziomie 80% wysokości urządzenia. Wygląd przycisków raczej nie pełni roli wizualnych. Są wykonane z plastiku i są czarne. Zamysłem dizajnerów Samsunga było zapewne ukrycie ich tak, aby ‚nie psuły’ ogólnego feelingu urządzenia.

Świetnie działają przyciski nawigujące systemem operacyjnym, a w zasadzie jeden przycisk, bo fizycznie Samsung Galaxy SII ma – tak jak iPhone’y – jeden przycisk – tzw. ‚klawisz strony domowej’. Przyciski, które są po obu bokach ‚home’: wstecz oraz menu są dotykowe. Świetnie rozwiązano ich aktywację – podświetlają się wtedy, kiedy opcjonalnie można ich użyć, po czym – po użyciu – szybko gasną. Bardzo dobrze to wygląda.

Hardware

Pod pokrywą Samsung Galaxy SII to prawdziwy mistrz świata – ma dwurdzeniowy procesor ARM Cortex-A9 o taktowaniu 1,2GHz, aż 1GB pamięci RAM, która – jak wiadomo – w smartfonach z Androidem przydaje się najbardziej, dwie kamery: tylną z 8 MP (3264 x 2448 pikseli!), autofocusem oraz LED flash oraz przednią z matrycą 2MP. Urządzenie ma wbudowany dysk o 16GB pamięci (choć dostępnej przestrzeni na multimedia i aplikacje jest tylko 11GB) oraz dodatkowo obsługuje karty microSD także do 32GB pamięci. Z takimi specyfikacjami technicznymi jeszcze dwa lata temu Galaxy SII mógłby z pewnością konkurować z komputerami PC na rynku. Odnośnie dwurdzeniowego procesora i odpowiedniej ilości pamięci RAM mogę jedną rzecz zdradzić z drugiej części recenzji – Samsung Galaxy SII jest piekielnie szybki i – jak na Androida, który lubi mieć problemy z przeciążoną pamięcią – w ogóle nie trzeba się martwić o liczbę otwartych i działających w tle aplikacji.

Ekran

Ekran Super AMOLED nowego topowego Samsunga zasługuje na specjalne uznanie. Porównania techniczne z innymi ekranami, także tym słynnym Retina od iPhone’a 4, nie mają zbytniego sensu – ekran w Samsung Galaxy SII miażdży i kładzie wszystkich konkurentów na łopatki. Obraz jest krystalicznie czysty, głęboki niczym studnia i jednocześnie bardzo ‚skupiskowy’ (<= nie wiem czy to najlepsze słowo, ale nic innego nie przychodzi mi do głowy) – w sensie takim, że bardzo skupia światło nie odbijając go. Nawet w pełnym słońcu ekran Samsunga świetnie się prezentuje przy wyświetlaniu treści, co chyba podkreśla jakość Gorilla Glass użytego przy budowie wyświetlacza Galaxy SII (Gorilla Glass pełni też funkcję ochronną). Największe wrażenie ekran robi przy odtwarzaniu wideo i to nawet nie tego, które wgramy mu z zasobów naszego dysku twardego. To właśnie tu jest główna odpowiedź po co w Galaxy SII taki duży 4,3-calowy ekran. Byłem w totalnym szoku nad jakością prezentacji wideo materiału streamowanego z YouTube! To po prostu najbardziej wyrazisty z wyrazistych ekranów na rynku. Wszystkich testujących urządzenie zachęcam do wyłączenia automatycznego dostosowania jasności ekranu – największe wrażenie wyświetlacz w Galaxy SII daje przy pełnej jasności.

Wielkość wyświetlacza to trudna do jednoznacznej oceny sprawa – z jednej strony nie da się ukryć faktu, że jedną ręką nie da się urządzeniem bezproblemowo nawigować, a wiadomo, że szczególnie w ruchu, to niezwykle istotna sprawa. Nie radzę też próbować przesuwać smartfon niebezpiecznie poniżej naturalnego miejsca w dłoni dla tego typu urządzeń, bo wtedy może się on wyślizgnąć i nawet perforowana powierzchnia tylnej obudowy może nie zapobiec przed upuszczeniem urządzenia. Z drugiej strony jakość wideo, wyświetlania stron internetowych, czy grania w mobilne gry na tak dużym ekranie to jedna z największych zalet tego urządzenia. Nie waham się stwierdzić, że internet w wydaniu Galaxy SII jest po prostu ładniejszy niż… na komputerze. Mamy więc dwa istotne aspekty: jeden za, a drugi przeciw wielkiemu ekranowi Galaxy SII. Każdy potencjalny nabywca smartfonu Samsunga będzie musiał sam sobie odpowiedzieć na pytanie co jest dla niego ważniejsze.

Dźwięk

Niestety wraz z fenomenalnym obrazem w parze nie idzie świetny dźwięk. Wprawdzie nikt nie oczekuje audiofilskich zapędów przy przygotowywaniu modułów dźwiękowych w smartfonach, ale fakt faktem, że jakość dźwięku: głośność, wyrazistość, barwa poszczególnych dźwięków (głównie basowych) jest na słabszym poziomie niż w innych konkurencyjnych urządzeniach na rynku. Porównywałem dźwięk z HTC Trophy, BlackBerry Torch, iPhonie 3GS oraz Nokii N8 – wydaje mi się, że wszystkie są lepsze pod względem jakości dźwięku od Galaxy SII. Testowałem zarówno na słuchawkach dołączonych w zestawie (wyglądają bardzo solidnie), jak i na innych zestawowych słuchawkach poszczególnych smartfonów. Podłączałem także urządzenie do zewnętrznego przenośnego zestawu głośnikowego od JBL (stoi u mnie w kuchni na parapecie) i tu także odniosłem wrażenie, że lepiej brzmi szczególnie HTC Trophy (dźwięk to jedna z mocniejszych zalet tego urządzenia).

Jeśli chodzi o jakość rozmów, to tu nie mam żadnych uwag. Połączenia głosowe są czyste, odpowiednio głośnie, a moduł GSM odpowiadający za trzymanie zasięgu jest bardzo wydajny (choćby w opozycji do iPhone’ów, które – co chyba muszą przyznać wszyscy posiadacze – są słabymi telefonami do wykonywania połączeń głosowych i utrzymywania zasięgu, szczególnie przy zmianie połączania z odpowiednim masztem…). Także połączenia głosowe dokonywane przy włączonych słuchawkach są o odpowiedniej dla mnie jakości. Mikrofon podczas rozmów również działa bez zarzutów.

Aparat fotograficzny

Nie jestem dobrym fotografem (ba, jestem tragicznym fotografem) i nie umiem robić dobrych zdjęć. Nie wiem też za wiele na temat fotografii ani sprzętu do jej wykonywania. Nie potrafię więc ocenić dobrze wszystkie aspekty wbudowanych kamer. Wiem tylko, że nie tylko na papierze (8.0 Megapixel…!, flash LED, geo-lokalizacja, stabilizacja obrazu, maksymalna rozdzielczość do 3264 x 2448 pikseli, a nagrywanie wideo w 1080p) wygląda świetnie, ale – co chyba najśmieszniejsze – dzięki fenomenalnemu wyświetlaczowi, zdjęcia robione wbudowanym aparatem wyglądają lepiej… na samym smartfonie niż przeniesione na komputer. Kamera wideo nagrywa poprawnie.

Bateria

Super definitywnego werdyktu w tym niezwykle ważnym aspekcie dla użytkowników smartfonów wydać nie mogę ze względu na krótki czas testowania urządzenia. Niemniej jednak znając problemu użytkowników pierwszej wersji Galaxy S (sporo mówiliście mi o tym na Facebooku i Twitterze), którzy narzekali na naprawdę krótki czas pracy baterii, tu nie jest chyba źle. Po pierwszym pełnym załadowaniu (Galaxy przyjechał do mnie kompletnie rozładowany, choć fabrycznie zapakowany) bateria wytrzymała dokładnie 24 godziny i kilka minut. W tym czasie, oprócz przerwy na weekendowy sen, tarmosiłem Samsunga strasznie wykonując obficie wszystkie bateriożerne czynności – przede wszystkim dużo surfowałem w sieci (także po Android Markecie szukając moich ulubionych aplikacji z iPhone’a…), nagrywałem i odtwarzałem wideo (obejrzałem np. prawie godzinny koncert Radiohead – In Rainbows; na tym ekranie to wielka przyjemność), pobierałem i czytałem gazety (w hubie Readers Hub Samsung daje 6 darmowych pobrań pełnych wersji gazet) oraz włączyłem wszystkie możliwe powiadomienia w tle – maila, Twittera, Facebooka (łącznie uruchomionych usług – w Androidzie można to sobie sprawdzić – zawsze miałem grubo ponad 20).

W drugim cyklu bateria jeszcze trzyma. Minęło już 17 godzin a stan baterii ciągle wynosi ponad 50% (choć muszę przyznać, że w tym drugim cyklu już tak mocno Galaxy SII nie męczyłem). To oznacza jedno – przy mniej intensywnym używaniu, ale jednocześnie przy zachowaniu wszystkich usług działających w tle, bateria zachowuje się dużo lepiej niż HTC Trophy z Windows Phone 7, który nawet przy mało intensywnym używaniu pożera baterię dużo szybciej. To dobre porównanie, bo podobnie jak Android, Windows Phone również wyciąga w widgetach aktualizacje nawet przy uśpionym telefonie.

Oczywiście trudno wyrokować czy bateria w Samsung Galaxy SII zawsze będzie działać przez 24h. Pamiętam, że mój iPhone 3GS na początku zawsze miał przebiegi ok. 48h. Teraz ledwo wytrzymuje 8 – 10h bez względu na intensywność użytkowania.

Część druga na temat Androida i TouchWiz w Samsungu Galaxy SII jutro (lub pojutrze).

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst