Tech

Samsung będzie za rok drugim producentem smartfonów na świecie

Samsung jest przykładem, jak można zrobić dobrze to, co kompletnie nie wyszło Motoroli i Sony Ericssonowi, a niezbyt dobrze wychodzi Nokii. Żadna z tych firm nie potrafiła sprawnie wykorzystać mocnej pozycji na rynku komórek by zbudować dominację na rynku smartfonów.

Mamy rok 2006. Liderem rynku telefonów komórkowych jest oczywiście Nokia z udziałem ok. 35%. Po piętach depcze jej Motorola z udziałem na poziomie 21%. Trzecie miejsce zajmuje Samsung (12%), ale znajdujący się na czwartym Sony Ericsson ma niemal 7,5% rynku. Top 5 zamyka LG. O RIM i HTC analitycy nawet nie wspominają. Apple to ciągle Apple Computer Inc., a nie Apple Inc.

Cztery lata później światowy rynek komórek wygląda tak: Nokia ma dalej pierwsze miejsce, ale jej udział skurczył się do 32,4%. Na drugim Samsung z wynikiem… 21%. Na trzecie (8,3%) udało się wskoczyć LG. Czwarte zajmuje Apple, a piąte ? RIM. Motorola i Sony Ericsson mieszczą się w kategorii ?others?.

Ale zaraz, przecież udział w rynku to nie wszystko. Liczą się zyski! Motorola i Sony Ericsson w dużym stopniu zrezygnowały z produkcji tanich, prostych komórek na rzecz drogich zaawansowanych smartfonów. Jak pokazują przykłady Apple i RIM, taka strategia może oznaczać bardzo przyzwoity zarobek przy niezbyt dużym udziale w rynku.

W drugim kwartale 2006 roku Motorola wykazała niemal 1,4 mld USD zysku. W trzecim kwartale 2006 roku Sony Ericsson mógł pochwalić się zyskiem na poziomie 433 mln euro. Porównanie z wynikami za trzeci kwartał 2010 roku najlepiej pozostawić bez komentarza: Motorola zarobiła 109 mln USD, a Sony Ericsson 63 mln euro.

Co więcej, żadna z tych firm nie zdecydowała się na rozwinięcie własnego systemu operacyjnego ? obie korzystają z sukcesu, jaki odniósł Android. Nie dysponują nawet niczym, co mogłoby konkurować z nakładką HTC Sense. Oddały kontrolę nad jednym z najważniejszych klocków smartfonowej układanki zewnętrznemu dostawcy ? Google. Jeśli któregoś pięknego dnia Mountain View zdecyduje się na serio wejść na rynek urządzeń, Motorola i Sony Ericsson będą miały duży kłopot. To mało prawdopodobne, ale możliwe.

Znacznie bardziej prawdopodobne, że obie firmy będą musiały stanąć do walki z chińskimi producentami, którzy coraz lepiej dogadują się z operatorami. Kto zabroni amerykańskiemu Verizonowi sprzedawać wyprodukowane przez ZTE albo Huaweia urządzenia pod marką Droid? Co, jeśli Microsoftowi uda się ?opodatkować? Androida przy użyciu pozwów patentowych, efektywnie podnosząc jego cenę do poziomu kilku, kilkunastu dolarów za urządzenie? Motorola i Sony Ericsson zarabiają dziś mało, mają niewielki udział w rynku, a do tego bardzo ograniczone pole manewru.

Dyżurny chłopiec do bicia, Nokia, wygląda na tle tych dwóch firm rewelacyjnie. W trzecim kwartale 2010 roku wykazała zysk na poziomie 807 mln euro. Jest ciągle liderem ilościowym nie tylko rynku telefonów komórkowych, ale i smartfonów, których sprzedaje niemal dwa razy więcej niż wicelider Apple.

Skoro jest tak dobrze, to czemu jest tak źle? Nokia cały czas traci rynek. Mimo że sprzedaje coraz więcej inteligentnych komórek, jej udział kurczy się z roku na rok (w trzecim kwartale 2009 roku miała 38,3%, w tym już 32,7%). Dramatycznie spada też średnia cena sprzedaży smartfonu Nokii (ze 190 euro rok temu do 136 euro w tym roku). Nokia ma własny system operacyjny i zdaje sobie sprawę z jego wartości. Niestety, rozwój Symbiana i przejście na MeeGo trwają zdecydowanie zbyt długo. Co gorsza, najtańsze (a więc najpopularniejsze) smartfony Nokii są ciągle sprzedawane z archaicznym Symbianem^1, podczas gdy na rynek wchodzi właśnie kolejna fala tanich smartfonów wyposażonych w najnowsze wersje Androida.

Przejdźmy do Samsunga. Koreańczycy odnotowali fenomenalny wzrost sprzedaży smartfonów ? w ciągu ostatniego roku zwiększyli swój udział w rynku o 458 procent. Dzięki bardzo dobrze przyjętym modelom Galaxy S i Wave przeskoczyli HTC i zajmują dziś czwarte miejsce (zaraz za RIM) z udziałem 8,9% (rok temu ? 1,3%). W ciągu 12 miesięcy Samsung, z pomijalnego gracza, zmienił się w pierwszoligowego producenta smartfonów.

Inaczej niż Motorola i Sony Ericsson, Samsung dysponuje własnym systemem operacyjnym. O ile dotychczasowy sukces Koreańczyków można przypisać przede wszystkim popularności Androida, o tyle bardzo dobry start bada (największy sukces na rynku smartfonowych systemów operacyjnych od czasu premiery iOS Apple) oznacza solidne zabezpieczenie na przyszłość. Zwłaszcza, że system bada był dotąd dostępny w zasadzie tylko z jednym, stosunkowo drogim smartfonem (który nb. znalazł niemal 2 mln nabywców). Do sklepów trafiają właśnie kolejne, tańsze urządzenia wyposażone w to oprogramowanie. Jednocześnie, Koreańczycy zarabiają na sprzedaży telefonów bardzo przyzwoite pieniądze: w trzecim kwartale 2010 roku zysk telekomunikacyjnej części firmy wyniósł ok. 1 mld USD.

Samsung ma wszystko to, co Nokia ? doskonałe relacje z operatorami, rozpoznawalną markę, doświadczenie producenta olbrzymiej ilości urządzeń mobilnych, rozległą sieć dystrybucji, własny system operacyjny. Dodatkowo, w przeciwieństwie do Nokii, dysponuje też technologią produkcji wyświetlaczy, pamięci flash i procesorów. Jest w znacznie mniejszym stopniu zależny od kaprysów dostawców. Na tym tle, skazane na quadroida Motorola i Sony Ericsson wyglądają naprawdę blado. Koreańczycy są na najlepszej drodze, by ? pod względem ilości sprzedanych urządzeń ? wyprzedzić Apple i RIM, a przy okazji poważnie zaszkodzić Nokii. Zdziwiłbym się, gdyby za 12 miesięcy Samsung nie był drugim największym producentem smartfonów na świecie.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst