1. Spider's Web
  2. Technologie
  3. Biznes

Jak oni e-projektują? Tajemnice architektów wnętrz na miarę XXI wieku

Lokowanie produktu: Gethome

Kiedyś przeglądanie specjalistycznych gazet i nerwy, że wymyślona koncepcja jest trudna do zrealizowania, dziś spotkania online bez żadnych ograniczeń i pewność, że na każdym kroku urządzenie mieszkania przebiega bez zakłóceń. Tak nowe technologie zmieniają projektowanie wnętrz. 

06.02.2024
18:00
projektowanie online

Kupno czy wynajem mieszkania to bez wątpienia jedne z najprzyjemniejszych momentów w życiu. Cała przygoda zaczyna się niezwykle prosto. W wyszukiwarkę wystarczy wpisać „mieszkania na sprzedaż Katowice”, „wynajem mieszkania Kraków” czy „mieszkania na sprzedaż Poznań” i już można snuć marzenia o własnych czterech kątach i przede wszystkim tym, jak się w nich urządzimy. Nawet podczas przeglądania mieszkań, które przez jakiś czas będzie się tylko wynajmować, trudno nie dać się ponieść fantazji i nie zastanawiać się, jak zmieni się je po swojemu. „Kanapa pod oknem zamiast pod ścianą, fotel przesunąć tak, aby lepiej było widać balkon, a na tym regale kolekcja książek będzie prezentować się wyjątkowo korzystnie” – plany same przychodzą do głowy już na etapie oglądania zdjęć. Jeszcze więcej frajdy daje urządzenia mieszkania od podstaw, wszak za pomocą nowych technologii na ekranie komputera czy telefonu od razu możemy sprawdzić, czy kolor ścian nie gryzie się z podłogą albo czy łóżko wraz z szafą zmieści się w sypialni. Plany dosłownie wraz z mrugnięciem oka stają się rzeczywistością. 

Coraz więcej osób decyduje się na skorzystanie z pomocy architektów i dekoratorów wnętrz

Oko fachowca pozwala wzbogacić wnętrze i nie dopuścić do błędów, których my sami, bez odpowiedniego doświadczenia, byśmy nie dostrzegli. Praca z fachowcami to kolejny dowód na to, jak technologie zmieniają rynek związany z kupowaniem i urządzeniem mieszkań. 

W sieci załatwisz sprawy związane z kupnem oraz remontem mieszkania. Czytaj również: 

Dawniej ze specjalistą trzeba było się spotkać na miejscu. W dużym mieście nie był to żaden problem, wszak wybór przeważnie był spory. Gorzej mieli ci, którzy żyją w niewielkiej miejscowości. Musieli tracić mnóstwo czasu na dojazd, co w sytuacji, kiedy kupuje się i urządza swoje cztery kąty, jest dodatkowym stresem i utrudnieniem. W końcu te godziny można byłoby przeznaczyć na inne spotkanie, kupowanie materiałów czy po prostu zwykły wypoczynek. Na dodatek kosztowało to więcej niż w przypadku kogoś, kto ekspertów ma pod ręką. 

Mimo wszystko nawet dziś spotkanie się na żywo z architektem czy dekoratorem wnętrz nie jest czymś oczywistym. A może raczej szczególnie dziś – w końcu w dobie pracy zdalnej, spraw, które bez problemu załatwia się kilkoma kliknięciami, dojazdy jawią się jako coś niepotrzebnego. Specjaliści od urządzania wnętrz doskonale zdają sobie z tego sprawę i coraz więcej osób wprowadza do swoich usług opcję projektowania zdalnego. 

 class="wp-image-4405211"

Na żywo, ale przez internet

Dzięki temu, że popularne komunikatory – wystarczy wymienić Messenger, WhatsApp, Teams – oferują rozmowy wideo, takie spotkanie jest niemal tak samo komfortowe, jak to na żywo. A nawet bardziej, bo przecież znajdujemy się u siebie w domu, nie tracimy czasu i nerwów na stanie w korkach czy znajdowanie miejsca do zaparkowania. Kontakt dalej jest bezpośredni, rozmówcy widzą się, rozmawiają, mogą się lepiej poznać. To ważne, bo bardzo często na tym architekci czy projektanci wnętrz bazują – muszą wiedzieć, dla kogo wykonują projekt, żeby lepiej się do klienta dopasować, zachowując przy tym swoją wizję. Do kamery fachowcy mogą pokazać projekty, notatki, nie mówiąc już o tym, że plikami bardzo łatwo się dzielić, a obraz ze swojego urządzenia udostępnić. Wówczas na naszym ekranie widzimy prezentację, którą dekorator pokazuje na komputerze w jego biurze. Ale nas przy tym nie musi być.  

W drugą stronę działa to podobnie. Dziś na wyciągnięcie ręki mamy narzędzia online do planowania listy zadań czy kontrolowania budżetu. Za sprawą takich programów jak Click-up, Trello czy Evernote możemy pokazać, na jakim etapie jesteśmy. Jakie projekty rozważaliśmy, co chcielibyśmy kupić, co zostało wcześniej zrobione, a co jeszcze czeka na realizację. Dane wpisane do np. arkuszy Spreadsheet możemy łatwo udostępnić i dać wgląd do tabelek i wykresów opisujących konkretne potrzeby. Może to być lista zadań, budżet czy też harmonogram. To wszystko skraca i upraszcza komunikację. Wystarczy kliknąć i zaznaczyć, aby wiedzieć, że coś zostało wykonane. 

Taka forma dialogu z architektem bądź dekoratorem wnętrz ma jeszcze jedną przewagę. Podczas umówionego wcześniej „fizycznego” spotkania na żywo trudniej zapamiętać i odnieść się do tego, co zostało przekazane i jakie propozycje przedstawiono. Pewnie dawniej robiono notatki, dekorator udostępniał skany projektów, naniesione poprawki itd., ale to wiązało się z olbrzymią papierologią. Dziś specjaliści dysponują aplikacjami do wykonywania wizualizacji, które udostępniają klientom. Ci w każdym momencie mogą do nich zajrzeć. Na spokojnie, jeszcze raz, już po spotkaniu, da się je przeanalizować, zobaczyć, zastanowić się. A później zaproponować własne rozwiązania czy sugestie. Tym bardziej że kreatory wnętrz są bardzo łatwo dostępne i proste w obsłudze

Internet skraca dystans 

Rzecz jasna wiele zależy od ustaleń ze specjalistów i warunków usługi. Jednak fakt, że możemy łatwo podesłać link do projektu czy artykułu w mailu czy komunikatorze sprawia, że kontakt jest bardziej bezpośredni. Dawniej pewnie podzielenie się czymś, co nas zainspirowało czy zwróciło uwagę, było problematyczne. Mało kto chciał pewnie dzwonić z czymś drobnym, a gdy już doszło do spotkania na żywo o tej kwestii zdążyło się zapomnieć. Dziś wystarczy przesłać link czy wrzucić notatkę do udostępnionego arkusza, by mieć gwarancję, że w wolnej chwili ekspert się z nią zapozna i do niej odniesie. Zwykła, prosta inspiracja może być zalążkiem projektu, który przerodzi się w coś, w czym będziemy spędzać większą część doby. 

Dzielenie się zauważonymi projektami jest tym bardziej kuszące, bo internet pełen jest inspiracji. Dawniej ograniczani byliśmy do specjalistycznych gazet i magazynów, których jednak nie było na rynku przecież tak wiele. Na dodatek liczba zamieszczonych w nich projektów była skromna i przesiana przez sito redaktorów, którzy mogli mieć nieco inny gust niż czytelnicy. Obecnie w sieci co chwila natknąć się możemy na ciekawie zaprojektowane mieszkanie czy choćby urządzony fragment pokoju. Od różnorodności aż kipi. 

 class="wp-image-4405220"

Jak oni urządzają

Od lat niewyczerpaną studnią pomysłów pozostaje Pinterest. Za pomocą popularnego portalu odkrywać i wyszukiwać można koncepcje na… w zasadzie to trudno podać przykład czegoś, czego znaleźć nie można. Wystarczy wpisać interesujące nas hasło, a portal zaleje nas zdjęciami. Przeglądanie wizji innych bywa bardzo inspirujące, bo pozwala dojrzeć inny kierunek. Nie trzeba kopiować wszystkiego jeden do jednego. Wystarczy, że zobaczymy interesujące ujęcie sypialni, kuchni czy pokoju dziecięcego, które otworzy nam w głowie jakąś szufladkę i sprawi, że będziemy chcieli mieć u siebie podobnie. 

Wciąż bijącym źródłem pozostaje Instagram. Sami użytkownicy ciągle wrzucają zdjęcia swoich mieszkań, projektów, pomysłów. Profile bardzo chętnie wykorzystywane są przez specjalistów, więc inspiracje i pomysły są na wyciągnięcie ręki. 

W ostatnim czasie ciekawym miejscem do poszukiwania koncepcji jest TikTok. Mowa tutaj nie tylko o prezentacjach gotowych mieszkań czy remontów. Użytkownicy pokazują często drobne akcesoria, które warto ich zdaniem kupić, pokazując je we własnych mieszkaniach i pokojach. Może to być designerska lampa, zaskakująco ciekawy świecznik dostępny w popularnej sieciówce czy nowy fotel dostępny w ofercie meblowego giganta. Sam przyznaję, że w moim mieszkaniu już jest kilka takich rzeczy, które kupiłem pod wpływem tiktokowej inspiracji. Jeśli ktoś chce mieć przestrzeń „jedyną w swoim rodzaju” i ceni oryginalność ponad wszystko, to na tego typu przykłady pewnie spojrzy mało przychylnym okiem, ale podejrzewam, że większość może być zaskoczona, jak wiele naprawdę ładnych przedmiotów można kupić w miejscach, po których takiej oferty byśmy się nie spodziewali. 

 class="wp-image-4405226"

Według wielu ekspertów od social mediów Facebook umiera, ale i tam ciągle znaleźć można wiele inspiracji. A niektóre bardzo łatwo wcielić w życie. Nawet gdy już urządzimy mieszkanie warto zapisać się do grupek w stylu „Śmieciarka jedzie” czy tych ogłoszeniowych. Jest sporo specjalistycznych – np. poświęconych meblom z epoki PRL, które zostają odnowione – ale warto mieć oko na te „zwykłe”, gdzie sprzedaje się mydło i powidło. Czasami potrafią wylądować tam nieprawdopodobne perełki, dzięki czemu znajdziemy niezwykły dywan za śmieszną kwotę albo śmieszną figurkę, która będzie pasowała do regału z popularnej sieci. Takie smaczki też mogą pomóc urządzić i udekorować mieszkanie po swojemu. 

Nie ma większego banału niż ten o internecie, który nie ma granic. Czasami jednak sztampowe wyrażenie wyczerpuje temat. Tak jest w tym przypadku. Dawniej dotarcie do architekta czy dekoratora zarezerwowane było dla mieszkańców większych miast. A nawet jeśli udało nam się kogoś znaleźć w mniejszej miejscowości, gdzieś z tyłu głowy krążyć musiało pytanie, czy na pewno to odpowiedni specjalista. A może gdyby pojechało się 50 km dalej i skorzystało z usług kogoś z „wielkiego miasta”, efekt byłby lepszy? Teraz tych dylematów nie ma, bo jeśli budżet i chęci na to pozwalają, możemy przebierać w ofertach architektów i dekoratorów z miejsc oddalonych od naszego przyszłego bądź obecnego mieszkania nawet o setki kilometrów. Kontakt jest wygodny, szybki, bezproblemowo możemy dzielić się naszymi pomysłami oraz inspiracjami. Na bieżąco informujemy o wydatkach, zrobionych zakupach czy przyszłych inwestycjach. Nie mówiąc już o tym, że za sprawą licznych miejsc w sieci sami możemy zabawić się w dekoratora, bazując na inspiracjach wyniesionych z pomysłów innych.

A o środki na realizację nawet najbardziej odważnych pomysłów nie muszą martwić się ci, którzy wygrają w konkursie rynekpierwotny.pl i gethome.pl. Po zakupie mieszkania znalezionego za pomocą tych serwisów, należy odpowiedzieć na zadanie konkursowe portalu rynekpierwotny.pl, by mieć szansę na zwycięstwo i zgarnięcie aż 100 tys. zł. 

Artykuł powstał we współpracy z serwisami Rynekpierwotny.pl i GetHome.pl.

Lokowanie produktu: Gethome
Najnowsze