REKLAMA
  1. Spider's Web
  2. Technologie
  3. Social media

Canal+ walczy o internetowego kibica. Tyle że ten może chcieć już czegoś zupełnie innego

Kiedy cała piłkarska Polska żyła jeszcze wyborem nowego selekcjonera, Canal+ zaskoczył informacją: powrót rodzimej Ekstraklasy będzie można oglądać za darmo na YouTubie. Piątkowy mecz zostanie udostępniony na kanale stacji. Ta zmiana tylko pozornie pokazuje, że świat sportu na poważnie zaczyna walczyć o piłkarskiego kibica w internecie. Regularna bitwa toczy się od dawna.

25.01.2023
10:01
lech poznan
REKLAMA

Pamiętający początki Canal+ w Polsce zapewne kojarzą, że niektóre wstępy do meczów były w telewizji odkodowane. Płatna stacja pozwalała za darmo oglądać przedmeczowe studio, by niedługo po pierwszym gwizdku ponownie blokować dostęp, zmuszając zachęconych widzów do kupna dekodera.

W piątek będzie nieco łatwiej: spotkanie 18. kolejki PGE FKS Stal Mielec – Lech Poznań będzie transmitowane na otwartym kanale YouTube Canal+ Sport.

REKLAMA

To pierwsza w historii transmisja meczu PKO BP Ekstraklasy na YouTube

Wcześniej stacje eksperymentowały z możliwością oglądania meczów na Facebooku, ale trudno uznać to za udane przedsięwzięcie. Winę jednak ponosi raczej sama platforma, wszak Facebook nie kojarzy nam się z oglądaniem. A YouTube - jak najbardziej. Na papierze to świetna promocja samych rozgrywek, jak i nadawcy. Ekstraklasa jest jaka jest, ale w końcu koszula bliższa ciału i mimo wszystko kibiców bardziej obchodzi Stal Mielec, niż, dajmy na to, Valencia. Kto wie: może ktoś obejrzy mecz na YouTubie, a potem wykupi abonament w Canal+ Online, gdzie oglądać można nie tylko sport, ale też filmy i seriale.

Pierwsza transmisja meczu Ekstraklasy na YouTube to wydarzenie z miejsca historyczne, ale jednak rodzi się pytanie, czy nie spóźnione. Piłka nożna już przeniosła się do sieci. Może największych ligowych hitów nie możemy oglądać na Netfliksie czy Amazonie, jak wielu wcześniej sobie wyobrażało, ale dostęp do futbolu nigdy nie był tak prosty i stosunkowo tani. Żyjemy w rzeczywistości, w której prawa do pokazywania ligi angielskiej w Polsce ma platforma streamingowa Viaplay, a nie stacja telewizyjna.

Jak informowało po mundialu TVP, rekordowe wyniki dotyczące widzów w sieci padły przy meczach z udziałem reprezentacji Polski: mecz  Polska – Meksyk wygenerował łącznie 3,2 mln streamów, Polska – Arabia Saudyjska 3,9 mln, a spotkanie z Argentyną aż 4,3 mln. Na ten wynik składa się suma widowni przeglądarek, aplikacji mobilnych oraz aplikacji w Smart TV. Najlepiej oglądanym w internecie meczem drużyn bez udziału Polaków był Argentyna - Arabia Saudyjska, który notował 2,5 mln obejrzeń. 

TVP zresztą dobrze dostosowało się do potrzeb nowego, internetowego widza. Pozwalało na wybór komentarza (polski, angielski, bez - do wyboru, do koloru), dostępna była transmisja ze stadionu na długo przed rozpoczęciem meczu, by można było chłonąć atmosferę, czy w końcu zaskoczyło sposobem samego pokazywania rozgrywki. Możliwe było obserwowanie spotkania za pomocą tzw. kamery taktycznej.

To nie tak, że Canal+ dopiero teraz odkrył YouTube

Od jakiegoś czasu programy publicystyczne dostępne są na kanale stacji i lecą na żywo w tym samym czasie, co w telewizji. Transmisja meczu jest więc naturalnym krokiem. Kilka lat temu to byłoby coś. Dziś to jednak tylko ciekawostka. Można się nawet zastanawiać, czy mecz przyciągnie większą liczbę widzów, niż same programy publicystyczne o piłce, które dziś są domeną Meczyków, Kanału Sportowego czy Weszło.

O tym, jak opakowana jest piłka w sieci, najlepiej świadczy fakt, że jako kibic mam wrażenie, że oglądam mniej meczów niż kiedyś. Za to jeszcze nigdy nie oglądałem tak wielu programów o piłce. To zresztą rodzi kolejne pytanie, nad którym w świecie piłki głową się od dawna: czy ta dyscyplina nie jest współcześnie zbyt nudna? A jeśli nawet nie, to czy 90-minutowy mecz jest w stanie przyciągnąć na długo młodego widza, przyzwyczajonego do TikToka, gdzie treść konsumuje się w mniej niż kilka sekund?

Czymś trzeba nowego kibica przyciągnąć. Dlatego testuje się np. kamery na ciałach zawodników. Jeszcze dalej idzie Gerard Pique, były piłkarz, który ma świadomość, że liczy się show. Dlatego wymyślił zupełnie nowe rozgrywki bazujące na futbolu. Są odmienne zasady: siedmiu zawodników, połowa trwa tylko dwadzieścia minut.

Emocji dodają także nietypowe bonusy. Przed meczem, każdy trener losuje złotą kartę. Na stole, leży pięć możliwości - natychmiastowy rzut karny, kradzież karty, usunięcie z boiska zawodnika drużyny przeciwnej na dwie minuty, podwojenie wartości zdobywanych bramek w ciągu minuty oraz joker, którego można wykorzystać jak dowolną z czterech ww. kart. W jednym z meczów "sekretne bronie" wprowadziły dużo emocji. Przy wyniku 2:3, drużyna Ikera Casillasa (1K) chciała natychmiastowego karnego, ale okazało się, że Aguero wylosował możliwość kradzieży karty, lub znanego z Uno odwrócenia sytuacji o 180 stopni, i to zespół Kunisports dostał jedenastkę, by ostatecznie wygrać 4:2 - relacjonował Jakub Kręcidło na Weszło.

W Polsce zaś doczekaliśmy się Move Federation, czyli piłkarskiej wersji freak fightów. Nie ma tu jednak przemocy, jest wariacja na temat piłki nożnej oraz mecze rozgrywane na owalnym boisku. I gwiazdy znane z internetu.

REKLAMA

Biorąc to wszystko pod uwagę, pierwsza transmisja meczu Ekstraklasy na YouTubie, choć bez wątpienia historyczna, to tylko ciekawostka, a nie przełom.

Rewolucja już trwa, a piłka nożna może z niej wyjść odmieniona. Można nawet pokusić się o prognozę, że bardzo prawdopodobne jest, że w telewizji zostanie klasyczna i dobrze nam znana dyscyplina sportu, a w sieci rozkwitną różne odmienione wersje. I to pewnie one przyciągną większą liczbę widzów.  

zdjęcie główne: Mikolaj Barbanell / Shutterstock.com

REKLAMA
Najnowsze
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA