REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Nauka

Nikt nie wie, co tam się dzieje. W tym rejonie Rosji samoloty znikają z radarów

Jedna doba, dwa samoloty. I potencjalnie dziesięcioro ofiar. Choć użycie słowa ofiary to pewne nadużycie, bowiem samolotów, pozostałości po nich czy ciał nadal nie znaleziono.

jakucja samoloty katastrofy
REKLAMA

W niektórych miejscach dochodzi do na tyle nieprawdopodobnych zbiegów okoliczności - lub tajemniczych i do dziś niewyjaśnionych zjawisk - że te obrastają legendami. Prawdopodobnie każdy słyszał o Trójkącie Bermudzkim i związanych z nim historiach i legendach, a przecież to tylko jedno z wielu takich miejsc. Ludzie kochają niesamowite historie, a gdy nauka nie jest w stanie pomóc znaleźć im wytłumaczenie, sięgają do swojej wyobraźni. I wymyślają paranormalne powody dla niewyjaśnionych katastrof.

REKLAMA

Czytaj też:

Do grona takich miejsc może dołączyć niebawem rosyjska Jakucja. 21 czerwca przelatując nad tym terenem z ekranów radarów zniknął samolot An-2 (dwoje członków załogi, jeden pasażer). Nie wiadomo co się wydarzyło: po samolocie nie ma śladu, nie odnaleziono wraku i ciał. W niecała dobę później doszło do identycznej sytuacji, tym razem z samolotem obserwacyjnym An-30 z siedmioma osobami na pokładzie. Ani śladu.

Tajemniczości całej sytuacji odbiera tylko fakt, że obszar poszukiwań jest dość duży i trudny. Jakucja to region o bardzo niskiej gęstości zaludnienia, znaczna jej część leży za kręgiem polarnym. Przecina ją też wiele rzek, w tym Lena, a więc największa rzeka Rosji. Nie zmienia to jednak faktu, że dwie (potencjalne) katastrofy w tak krótkim czasie, bez wyjaśnienia i bez śladu po samolotach to przypadek skrajnie nietypowy.

Nie tylko Jakucja. Niektóre miejsca mają tak złą sławę, że obrosły w legendy

Lot 19. Zniknął nad Trójkątem Bermudzkim

Trójkąt Bermudzki

Najsłynniejszym z miejsc jest oczywiście Trójkąt Bermudzki. Ten położony na północnym Atlantyku obszar ma wręcz status popkulturowy. Głównie z uwagi na fakt, że w istocie na jego terenie zniknęło wiele okrętów i samolotów. Szczególnie dobrze znane są tajemnice katastrof HMS Atalanty, USS Cyclops, Carroll A. Derring, pięciu samolotów TBM Avenger z Lotu 19, Star Tigera, Star Ariela, Douglasa DC-3 z 1948 r., jachtu Connemara IV i dwóch KC-135 Stratotankerów.

Opisy katastrof uwzględniają dziwne wskazania kompasów (niepotwierdzone obserwacją naukową), błyskawiczną teleportację z miejsca na miejsce (uczeni teoretyzują, że rozbitków mógł porwać silny Prąd Zatokowy), anomalie pogodowe (gwałtowne zmiany pogody są dla tego regionu akurat typowe) i niewytłumaczalną utratę nośności bądź wyporności (teoretyzuje się, że w regionie mogą być złoża metanu, który podczas uwalniania faktycznie może wpędzić okręt czy samolot w taką pułapkę - owych złóż jednak do dziś nie znaleziono.

Anomalia południowoatlantycka

Anomalia południowoatlantycka

Swój odpowiednik trójkąta bermudzkiego mają też astronauci i kosmonauci. Tak zwana anomalia południowoatlantycka to obszar, na którym wewnętrzny pas Van Allena przebiega najbliżej powierzchni Ziemi. Tym samym w obszarze występowania rzeczonej anomalii można zaobserwować zwiększony strumień cząstek wysokoenergetycznych. Czyli przekichane dla satelitów i pojazdów kosmicznych, z uwagi na silne promieniowanie. Agencje kosmiczne wręcz profilaktycznie wyłączają instrumenty pojazdów przelatujących przez ten obszar. Astronauci i kosmonauci informowali też, że widzieli będąc w anomalii zjawiska podobne do tak zwanych spadających gwiazd, czego uczonym jeszcze do końca nie udało się wyjaśnić.

Wioska Inuitów nad jeziorem Angikuni

Jezioro Angikuni

Nienajlepszą sławę ma też kanadyjskie jezioro Angikuni. W listopadzie 1930 r. traper Joe Labelle szukał schronienia na noc. Wiedział, że nieopodal znajduje się wioska zamieszkujących ten teren Inuitów, licząca kilkuset mieszkańców. Gdy dotarł na miejsce okazało się, że wioska opustoszała. Mieszkańcy zniknęli bez śladu, pozostawiając po sobie ubrania i cały dobytek, jakby wyparowali. W wiosce znaleziono też jeden rozkopany grób oraz siedem martwych psów, które padły z głodu - choć wokół porzuconej żywności nie brakowało. Sprawy nigdy nie wyjaśniono, a zwolenników teorii, że mieszkańców pożarło jezioro nie brakuje.

Ma no Umi czyli Morze Diabła

Ocean Spokojny również ma swój bermudzki trójkąt. To Ma no Umi, co z języka japońskiego można przetłumaczyć jako Morze Diabła. Podobnie jak wspomniany region na Atlantyku, również i diabelski region Pacyfiku pochłonął liczne okręty i samoloty. W tym rządowy okręt badawczy Kaio Maru, wysłany by wyjaśnić tajemnicę Ma no Umi, który zaginął wraz ze swoją 31-osobową załogą.

REKLAMA
Ma no Umi

Historie diabelskiego morza sięgają XII wieku, kiedy to mongolski władca Kublai Khan próbował dokonać inwazji na Japonię, do czego ostatecznie nie doszło: mimo sprzyjającej pogody, flota z 40 tys. żołnierzy na pokładzie nigdy nie dopłynęła do brzegu.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA