1. SPIDER'S WEB
  2. Tech
  3. Foto

Nowa matryca Sony może zupełnie odmienić fotografię w smartfonach. I nie tylko

Nowa matryca ma zbierać dwa razy więcej światła niż klasyczne sensory, co powinno się przełożyć na szerszy zakres dynamiki zdjęć, mniejsze szumy i dużo lepszą jakość zdjęć, szczególnie w nocy. Zapowiada się zatem spory przełom w fotografii smartfonowej, ale nie tylko. Kto jeszcze skorzysta na nowej technologii i na czym ona dokładnie polega?

Nowa matryca Sony może zupełnie odmienić fotografię w smartfonach. I nie tylko

Nie każdy wie, że firma Sony jest potęgą w świecie produkcja matryc światłoczułych. Kilka lat temu ok. połowa matryc w smartfonach na rynku, pochodziła właśnie z fabryk Sony. Także sporo modeli aparatów jest wyposażonych w matryce tej firmy. I nie mówię tu tylko o korpusach Sony, ale także innych marek, które kupują od nich sensory. Sony słynie także z innowacji i wiedzie prym w rozwoju matryc, czego dowodem są takie aparaty jak Sony A1 czy Sony A9. Jeśli ktoś myślał, że te aparaty mają bardzo zaawansowane sensory, to teraz zmieni zdanie. 

Dwa razy więcej światła dzięki nowej konstrukcji.

Firma Sony, a dokładniej to Sony Semiconductor Solutions Corporation, opracowała właśnie technologię pierwszej na świecie warstwowej matrycy obrazującej CMOS (stacked CMOS) z pikselem z dwuwarstwowym tranzystorem. Standardowe matryce CMOS mają fotodiody i tranzystory pikseli na tym samym podłożu. Nowa technologia Sony umieszcza te elementy na różnych warstwach podłoża, dzięki czemu zapewnia mniej więcej dwukrotnie większy poziom nasycenia sygnału niż w standardowych matrycach. Dodatkowo rozszerza zakres dynamiki i zmniejsza szumy, a w rezultacie znacząco poprawia właściwości generowanego obrazu. 

Po lewej: standardowa warstwowa matryca CMOS; Po prawej: warstwowa matryca CMOS z dwuwarstwowymi tranzystorami w pikselach.

Co więcej, z wyjątkiem bramek TRG wszystkie tranzystory pikseli (RST, SEL i AMP) znajdują się w warstwie bez fotodiod. Pozwoliło to firmie Sony powiększyć tranzystory wzmacniające (AMP), a w rezultacie znacznie zmniejszyć szumy, na które narażone są obrazy rejestrowane nocą lub w ciemnym otoczeniu.

To może być mała rewolucja w smartfonach i nie tylko.

W praktyce te wszystkie zmiany oznaczają, że możemy uzyskać zdjęcia o dużo lepszej jakości. Głównie mówimy tu o poszerzeniu zakresu dynamiki tonalnej oraz zmniejszeniu poziomu szumów. Mówiąc jeszcze prościej: aparaty będą w stanie rejestrować zdjęcia, które będą mieć dobrze naświetlone ciemne partie oraz te z mocnym światłem, np. niebem w słoneczny dzień czy w ujęciach pod światło. Nowe matrycy świetnie sprawdzą się także w fotografii nocnej, ponieważ będzie można korzystać z wyższej czułości bez obawy o szumy. 

Największą korzyść z nowej technologii mogą odczuć małe sensory, które najgorzej radzą sobie właśnie ze wspomnianymi kwestiami. Dzięki temu przełomowi jakość fotografii mobilnej może doczekać się ogromnego skoku jakości.

Przekrój matrycy CMOS z dwuwarstwowymi tranzystorami w pikselach.

Duży potencjał widzę nowej technologii widzę także w kulejącym systemie Mikro Cztery Trzecie. Matryce w tym rozmiarze wprawdzie są dużo większe niż te w smartfonach, ale jednak też sporo mniejsze niż pełna klatka. Znacząca poprawa zakresu dynamiki, mniejsze szumy to coś, co mogłoby bardzo uatrakcyjnić ten system, który nieco odstaje pod tym kątem od pełnej klatki. 

Kto wie, czy niebawem nie zobaczymy nowego, sztandarowego aparatu marki Olympus OM-D, który otrzyma właśnie matrycę wykonaną w nowej technologii. Wprawdzie Sony nie precyzuje, kiedy planuje produkować sensory na skalę masową z wykorzystaniem tej technologii, ale mówi, że będzie kontynuować udoskonalanie projektu, aby jeszcze bardziej zwiększyć jakość obrazu w dużych i małych sensorach. Być może jednak to zasłona dymna, a niektóre firmy już od jakiegoś czasu miały dostęp do tej technologii.