1. SPIDER'S WEB
  2. Foto
  3. Tech

Twój Canon R6 się przegrzewa? Nowy gadżet ma rozwiązać ten problem

Canon EOS R5 R6 pzegrzewanie

Canon EOS R6 i droższy R5 to kapitalne aparaty, jedne z najlepszych na rynku. Ich największy problem to przegrzewanie się w trybie wideo. Cierpi na tym w szczególności tańszy, bardzo popularny EOS R6. Jak poradzić sobie z tym problemem? Najnowsze rozwiązanie to Tilta Cooling System, czyli moduł chłodzenia doczepiany z tyłu aparatu. Tak, dobrze czytacie.

Tilta Cooling System został zaprezentowany chwilę po premierze aparatów Canon EOS R5 i R6 rok temu, ale dopiero teraz produkt trafił do sprzedaży. System firmy Tilta to nic innego, jak doczepiany wentylator z radiatorem, który montuje się z tyłu aparatu, po odchyleniu ekranu. Jego zadaniem jest chłodzenie gorących aparatów, które nie radzą sobie najlepiej z odprowadzaniem ciepła podczas pracy w niektórych trybach wideo.

Tilta Cooling System

Wentylator obraca się z prędkością 5000 obrotów na minutę i ma być dosyć cichy - producent podaje głośność operacyjną na poziomie 30 dB. Ma dwa tryby prędkości, waży 195 g i ma być łatwy w montażu. 

Tilta Cooling System

W teorii nie brzmi to najgorzej, ale... no właśnie, znalazłem tu kilka wyraźnych znaków zapytania. Przede wszystkim producent nie podaje, jaką realnie skuteczność ma ich produkt. To raczej nie wróży dobrze, ponieważ jeśli system byłby naprawdę wysoce skuteczny, firmy Tilta z pewnością by się tym pochwaliła. Wentylator hałasuje, co może przeszkadzać przy nagraniach z dźwiękiem, w szczególności tych z mikrofonem doczepionym przez gorącą stopkę. Poza tym, urządzenie trzeba zasilać w trakcie użytku kablem przez złącze USB-C, co wymusza podłączenie do ładowarki sieciowej lub power banka. Jest to zatem rozwiązanie skierowane do nagrań statycznych, ze statywu, a nie ujęć w ruchu, np. z gimbala.

Tilta Cooling System

Tilta Cooling System do aparatów Canon EOS R5 i R6 kosztuje 165 dol. czyli ok. 650 zł. Akcesorium można już zamawiać na stronie producenta, ale moim zdaniem warto jednak chwilę poczekać, aż w sieci pojawią się pierwszy testy. W określony sytuacjach, taki wentylator może mieć sens, ale ten pomysł nie przemawia do mnie jako ogólne rozwiązanie problemu grzania się bezlusterkowców Canon. 

O co chodzi z tym, że nowe Canony się grzeją?

Canony EOS R5 i R6 szybko przegrzewały się już od dnia premiery latem 2020 r. Producent miał z tym spory problem marketingowy, bo większość recenzentów skupiała się na tej kwestii. I początkowo rzeczywiście był to duży problem. Canon EOS R5 nie tylko przegrzewał się w trybie 8K po ok. 30 minutach nagrywania, ale co gorsza, dochodził do stanu używalności o wiele dłużej. W praktyce zatem tryb 8K był mało użyteczny. 

Canon EOS R5

Z czasem jednak japoński producent wydał nowe oprogramowanie, które bardzo poprawiło sytuację. Obecnie Canon EOS R5 potrafi się przegrzać w trybie 8K, ale nieco później, i o wiele szybciej dochodzi do siebie. Sygnał 8K można także wysyłać przez HDMI do rejestratora, co rozwiązuje problem. W trybie 4K aparat też się potrafi przegrzać, ale jedynie w trybie HQ, w którym obraz jest skalowany z 8K do 4K. W zwykłym trybie 4K Canon EOS R5 potrafi nagrywać godzinami.

Gorzej sytuacja wygląda z Canonem EOS R6. Bezlusterkowiec wprawdzie nie oferuje trybu 8K, ale nawet w zwykłym trybie 4K przegrzewa się po ok. 35-40 minutach nagrywania. Bez względu, czy wybierzemy 60 kl/s, czy zwykłe 24 kl./s. Co gorsze, aparat grzeje się nawet od samego włączenia i podglądu. Potem trzeba odczekać kilkanaście minut, aby można było nim pracować kolejne 5-10 minut. Do pełni sprawności korpus dochodzi aż ok. 2 godzin.

Skąd bierze się ten problem? Z tego, co mówił mi przedstawiciel Canona, model R6 standardowo nagrywa w trybie HQ, czyli rejestruje obraz o większej rozdzielczości i skaluje go do 4K, dzięki czemu otrzymujemy wideo o wysokiej szczegółowości. Niestety tego trybu nie da się wyłączyć. Być może zatem producent wprowadzi takie rozwiązanie w którejś z aktualizacji oprogramowania wewnętrznego, co rozwiążę problem przegrzewania się w R6. 

Canon EOS R6

Jakie są inne możliwości? Podobnie jak w EOS R5, w R6 możemy wypuścić czysty sygnał przez HDMI do rejestratora lub komputera. Teoretycznie aparat oferuje wtedy nieograniczony czas zapisu, pod warunkiem, że ma stałe zasilanie. Sprawdziłem to w praktyce na moim prywatnym R6 i po godzinie nagrywania wywiadu na rejestrator Atomos Ninja V, na ekranie pojawiła się ikona przegrzewania się. Aparat wprawdzie nie wyłączył się przez kolejną godzinę, ale czerwona lampka nie budzi zbytniego zaufania. Pamiętajmy, że sam rejestrator też się grzeje i oddaje część ciepła do korpusu przez gorącą stopkę. W przypadku drugiego modelu, który podpiąłem bezpośrednio do komputera, takiego problemu nie zauważyłem. 

Niestety, przegrzewania się to największa i chyba jedyna poważna wada bezlusterkowców Canon EOS R5 i R6. Szczególnie w przypadku bardzo popularnego Canona R6. Zakup dodatkowego rejestratora to wydatek ok. 3000 zł, a poza tym, to dodatkowe obciążenie, na które nie zawsze możemy sobie pozwolić. Oby Canonowi udało się niebawem rozwiązać ten problem. I nie mówię tu o prezentowaniu nowego modelu Canona EOS R6 Mark II...