1. SPIDER'S WEB
  2. Biznes
  3. Tech
  4. Technologie
  5. technologie

Pamiętacie jeszcze drony Amazona? Odlatują coraz dalej od rzeczywistości

Amazon Prime Air w rozsypce. Dostawy paczek dronami jeszcze daleko

Czeka nas jeszcze długa droga, nim drony będą dostarczać paczki pod same drzwi. Amazon właśnie zdziesiątkował ekipę odpowiedzialną za projekt Prime Air.

Niby człowiek wiedzioł, a jednok się łudził, chciałoby się powiedzieć. Ogłoszony w 2016 r. program Amazon Prime Air brzmiał jak wizja przyszłości rodem z kreskówki The Jetsons – zamawiasz towar i po chwili dron podlatuje pod drzwi z przesyłką.

Niestety rzeczywistość okazała się chyba bardziej skomplikowana niż science-fiction, gdyż Amazon właśnie zwolnił ponad 100 osób pracujących przy projekcie.

Amazon Prime Air w rozsypce.

Pierwszy raz o problemach z projektem dowiedzieliśmy się pod koniec ubiegłego roku, kiedy wyszło na jaw, że Amazon zwolnił osoby odpowiedzialne za badania i rozwój dronów-kurierów oraz pracowników testowego ośrodka w Cambridge.

Wówczas Amazon przekonywał, że chodzi o „reorganizację” pracy zespołu. Jeśli przez „reorganizację” Amazon rozumiał „eksterminację”, to wszystko poszło zgodnie z planem – Wired donosi, iż z placówki w Wielkiej Brytanii zwolniono ponad 100 osób, czyli – jak można się domyślać – ogromną część zespołu pracującego nad Prime Air.

Drony miały rozwiązać problem korków i przyspieszyć czas dostawy, nie mówiąc o tym, że w teorii miały być rozwiązaniem o wiele bardziej ekologicznym od aut dostawczych. Tymczasem Amazon jedną ręką spowalnia projekt, a drugą powiększa flotę dostawczych Boeingów – na ten moment gigant ma ich w swoich hangarach aż 85. Tyle, jeśli chodzi o ekologię – ważniejsza jest dostawa do klienta w 48 godzin, niż jakieś tam emisje CO2.

Co dalej z dronami Amazona?

Według raportu Wired problemy z Amazon Prime Air rozpoczęły się już w 2019 r. i od tamtej pory program jest w kompletnej rozsypce. Autorzy raportu spekulują, iż ustawiczne obsuwy i problemy ze spełnieniem obietnic programu mogły wynikać z kilku kwestii. Pierwszą jest zatrudnianie niewłaściwych ludzi i ciągła rotacja pracowników, zarówno na szczeblu produkcyjnym, jak i kierowniczym. Druga to sama ambicja projektu, która najwidoczniej przerosła możliwości inżynierów Amazonu.

Dron, którym Amazon dostarcza przesyłki.
Autonomiczny dron Amazon Prime Air

Podczas gdy konkurencyjne firmy, takie jak UPS czy należący do Alphabetu Wing testują drony zrzucające paczki ze spadochronem, Amazon stawia na lądowanie dronem pod drzwiami klienta. A to zmusza do dodatkowych środków ostrożności, by np. nikt nie został ranny podczas odbierania paczki, jeśli dron odleci za wcześnie lub nie będzie funkcjonował poprawnie. Raport przytacza przypadek, w którym osoba odpowiedzialna za analizę nagrań z dostaw dronami zatwierdza każdą klatkę „jak leci”, nawet jeśli nie spełniają one norm projektu. Inny przykład opisuje pracownika pracującego z piwem w dłoni (czyżby nad Amazon Prime Air pracowali Polacy?).

Nie jest do końca jasne, jaka przyszłość czeka drony Amazonu. Przedstawiciele firmy nie skomentowali raportu Wired, a nawet jeśli to zrobią, trudno oczekiwać rzetelnych informacji w oficjalnym stanowisku firmy. Możliwe, że Amazon tymczasowo ogranicza prace nad projektem. Możliwe też jednak, że firma po prostu przenosi dział badań i rozwoju Prime Air w inne miejsce i stąd nowa fala zwolnień. Tego nie wiemy.

Wiemy jednak, że Amazon – jako największy gracz na rynku – ma największe szanse na stworzenie i upowszechnienie działającego systemu dostawy zakupów przy użyciu dronów. Jeśli hegemon rynku e-commerce zalicza kolejną obsuwę, to można śmiało założyć, że przyszłość, w której paczki będą pojawiać się na naszym progu same, jeszcze daleko przed nami.