Cisza, spokój i czyste powietrze. Blueair HealthProtect 7440i - test

Cisza, spokój i czyste powietrze. Blueair HealthProtect 7440i - test

Kilkanaście dni z nowym oczyszczaczem Blueair wystarczyło, żeby trafił na szczyt mojej listy chcę to. I już tłumaczę dlaczego.

Nie będę natomiast tłumaczył, dlaczego w wielu przypadkach oczyszczacz powietrza jest w ogóle potrzebny. Kurz, pył, drobnoustroje, fatalna jakość powietrza w miastach przez większą część roku, duszący sezon grzewczy na obszarach podmiejskich - chyba dalej nie muszę pisać.

Zamiast tego skupmy się na samym oczyszczaczu Blueair HealthProtect 7440i. I na tym, dlaczego żal mi będzie go odłączać od prądu, pakować do kartonu i odsyłać do producenta.

Po pierwsze - wygląda świetnie

Oczyszczacz powietrza Blueair HealthProtect 7440i

Nie jest to absolutnie najważniejsza cecha oczyszczacza powietrza, ale jest niesamowicie istotna - szczególnie jeśli stawiamy go w domu. W końcu takiego urządzenia nie można ukrywać gdzieś za szafą ani wciskać w inne zakamarki. Musi być na widoku, musi być umieszczony w odpowiednio wybranym miejscu, bo inaczej ograniczymy jego wydajność.

Na szczęście Blueair HealthProtect 7440i raczej nikt nie będzie chciał chować po kątach. Czarno-biała obudowa, wykonana w większości z przyjemnego w dotyku metalu, z minimalistycznym panelem sterowania na górze, wygląda po prostu doskonale. Szukałem w domu pomieszczenia, do którego 7440i mogłoby estetycznie nie pasować i... nie znalazłem. Nawet postawiony w salonie budził raczej zainteresowanie gości pt. „a co to takiego ładnego”? Całość ma przy tym masę 12,5 kg (30x30x70 cm), więc bez problemu przeżyje w pionie starcie z rozpędzonym kotem (sprawdzone). Dziecku też nie będzie łatwo go wywrócić (nie miałem kim sprawdzić).

Żeby jednak nie było, że skupiłem się wyłącznie na powierzchowności. Cały projekt 7440i jest świetnie przemyślany. Od spodu mamy dwa solidne kółka (i dwie nóżki), które ułatwiają przesuwanie oczyszczacza między pomieszczeniami. W tym samym miejscu umieszczono też prowadnicę do zwinięcia nadmiaru kabla - tak, na zdjęciach powyżej oczyszczacz jest podłączony do prądu. Po prostu kabel jest estetycznie ukryty.

Świetny jest też dostęp do filtrów i sama ich konstrukcja. Otwieramy drzwiczki, wyjmujemy zestaw dwóch filtrów, które możemy złożyć razem, tym samym chroniąc się przed rozpylaniem zebranych zanieczyszczeń po domu. Podobnie banalny jest dostęp do dwóch filtrów wstępnych. Co ważne - jeśli dziecko odkryje sposób, jak otworzyć oczyszczacz, to nie zrobi sobie krzywdy - ten automatycznie wyłączy się po otwarciu drzwiczek.

Gdyby ktoś chciał przy tym wiedzieć, do czego służą które otwory na obudowie, to te duże po bokach to wloty powietrza. Te małe podwójne nieco wyżej to wloty powietrza czujników jakości powietrza (w sumie mamy trzy laserowe czujniki pyłów, czujnik temperatury, wilgotności i tVOC). Wyloty powietrza to z kolei te finezyjne pionowe kształty w kolorze czarnym. Swoją drogą to nie tylko zabieg estetyczny - ta spiralna konstrukcja ma swoją nazwę (SpiralAir) i ma pozwolić równomiernie rozprowadzać czyste powietrze po całym pomieszczeniu.

I jeszcze w kwestii samej obudowy - producent podaje, że ta część z panelem sterowania to uchwyt i faktycznie da się za tą część podnieść oczyszczacz bez niepokojących trzasków czy innych odgłosów. Nie służy on jednak raczej do wnoszenia sprzętu po schodach.

Po drugie - jest banalnie prosty w obsłudze.

 class="wp-image-1771744"/><figcaption>Oczyszczacz powietrza <a href="https://sklep.fore.pl/oczyszczacze-powietrza/oczyszczacz-powietrza/health-protect/healthprotect-7440i/" target="_blank"
Oczyszczacz powietrza Blueair HealthProtect 7440i

W najprostszej wersji - wyjmujemy z pudełka, wpinamy (od spodu) przewód zasilający, wyjmujemy filtry z opakowania zabezpieczającego, włączamy do prądu, ustawiamy tryb Auto i zapominamy, że musimy cokolwiek więcej robić.

W wersji trochę bardziej rozbudowanej - robimy to samo, ale potem interesujemy się mocniej panelem dotykowym umieszczonym w górnej części oczyszczacza. Możemy tutaj przejrzeć poziom wybranych zanieczyszczeń w czasie rzeczywistym wraz z dokładnymi wartościami, włączyć i wyłączyć oczyszczacz, przejść do trybu automatycznego albo jednego z trzech manualnych, włączyć lub wyłączyć funkcję GermShield (o niej za chwilę) oraz wyłączyć lub włączyć WiFi.

Poniżej mamy z kolei dwa kolorowe pasy określające ogólną jakość powietrza w pomieszczeniu - po lewej cząstki stałe, a po prawej lotne związki organiczne (tVOC). Niebieski i zielony = jest ok, żółty = tak sobie, pomarańczowy i czerwony = źle i bardzo źle. Łatwo odczytać i łatwo zareagować, jeśli działamy w trybie manualnym.

Panel dotykowy działa przy tym bardzo sprawnie i próżno tutaj szukać nieodczytanych kliknięć czy opóźnionych reakcji. Jest dokładnie tak, jak być powinno.

Po trzecie - jest na to aplikacja.

Co oznacza, że możemy - np. nie wstając z łóżka wieczorem - zmienić zdalnie tryb pracy oczyszczacza albo np. przełączyć się w tryb nocny, żeby nie przeszkadzał nam podczas snu. Możemy też ustawić własne harmonogramy i przejrzeć wykresy zanieczyszczeń oraz... temperatury i wilgotności pomieszczenia, żeby np. sprawdzić, dlaczego źle się wysypiamy, mimo że powietrze jest czyste. Może trzeba trochę schłodzić sypialnię albo zainwestować w nawilżacz lub osuszacz? Tutaj będziemy mieć konkretne dane do dalszej analizy.

Z poziomu aplikacji możemy też m.in. zmieniać jasność panelu sterującego, włączyć i wyłączyć tryb GermShield, ustalić czynniki aktywujące oczyszczanie w trybie Auto i nocnym (PM albo PM + tVOC) i włączyć zabezpieczenie przed dziećmi.

Nic więc nie stoi na przeszkodzie, żeby dopasować tryb pracy oczyszczacza do naszych potrzeb - i np. ustawić, żeby podczas naszej wieczornej kąpieli uczciwie przewentylował sypialnię, po czym przeszedł w tryb cichej pracy na resztę nocy.

Co jednak najważniejsze, aplikacja działała w moim przypadku całkowicie bezproblemowo i z niewielkim opóźnieniem. Mało tego, jest opcja podłączenia 7440i do Alexy i Asystenta Google, więc możemy z niego uczynić pełnoprawny element naszego smart domu i np. podczas jazdy autem po pracy poprosić oczyszczacz, żeby odpowiednio przygotował dla nas powietrze.

Ach, oczywiście w aplikacji znajdziemy też informację o stanie filtra.

Po czwarte - potrafi być niesamowicie cichy

Oczyszczacz powietrza Blueair HealthProtect 7440i

Według producenta zakres hałasu generowanego przez Blueair HealthProtect 7440i mieści się w przedziale od 24 do 45 dB i... w pewnym stopniu potwierdzają to moje pomiary. W pewnym stopniu, bo podczas pracy na pierwszym biegu 7440i w przypadku mojego domu nie wybija się powyżej poziomu hałasu tła i w żaden sposób nie wpływa na wynik. Nie miałem najmniejszych problemów, żeby zasnąć przy włączonym oczyszczaczu, który stał ok 1-1,5 m od mojej głowy. Słychać tylko bardzo delikatny szum - i nawet to słychać jest lekką przesadą.

Przy drugim poziomie prędkości hałas - według moich pomiarów - rośnie do ok. 37 dB-A i staje się już zdecydowanie słyszalny. Na poziomie trzecim mamy już 46 dB-A i to już zdecydowanie trudno ignorować. Ale raczej nikt nie będzie spał przy oczyszczaczu pracującym w trym trybie, bo efektem takiej pracy jest małe tornado w pomieszczeniu.

Co ciekawe, jeśli sterujemy oczyszczaczem z aplikacji, to nie jesteśmy zablokowani na te 3 ręczne poziomy - możemy intensywność pracy ustalać też pomiędzy tymi wartościami w skali od 1 do 20.

Po piąte - nada się do większości mieszkań i domów w naszym kraju

Oczyszczacz powietrza Blueair HealthProtect 7440i

Według instrukcji zalecanym rozmiarem pomieszczenia dla 7440i jest bowiem takie, które ma powierzchnię w okolicach 38 m2, co z powodzeniem wystarczy do większości polskich salonów, domowych biur czy sypialni. Ewentualnie nawet do takich połączeń, jak u mnie, czyli sypialnia i biuro tuż obok siebie - razem mają powierzchnię niemal idealnie pasującą do tych rekomendacji.

Oczywiście można wykorzystać 7440i także w większych pomieszczeniach - po prostu wtedy liczba wymian powietrza na godzinę spadnie z rekomendowanych okolic 5.

Po szóste - to działa i to naprawdę dobrze

Oczyszczacz powietrza Blueair HealthProtect 7440i

I tak np. krótkotrwałe zanieczyszczenie powietrza do poziomu 300 µg/m3 PM1 zaowocowało natychmiastową aktywacją najmocniejszego trybu oczyszczania, który poradził sobie z problemem w ok. 2 minuty i 20 sekund w pomieszczeniu o powierzchni około 18 m2 i wysokości ok. 2,5 m. Przy czym po 2 minutach oczyszczacz przełączył się już w cichszy tryb pracy, a zanieczyszczenie było na akceptowalnym poziomie.

Podobnie było z eksperymentalnym dwusekundowym rozpyleniem megamocnego lakieru do włosów w okolicy oczyszczacza. Poziomy PM wzrosły natychmiast w okolice 70 µg/m3, natomiast pasek tVOC zaczął się mienić krwistą czerwienią. Co ciekawe, poziom PM został sprowadzony do pojedynczych wartości błyskawicznie, natomiast wyraźnie dłużej trwało pozbycie się tVOC - tutaj oczyszczacz pracował już na wysokich obrotach przez ponad 25 minut. Ale nie dziwię mu się - zapach tych lakierów jest okropny i walka z nim musi być wymagająca.

Warto przy tym zaznaczyć, że w pomieszczeniach o powierzchni ok. 20-35 m2 (takimi głównie dysponuję), przy codziennym użytkowaniu, najgłośniejszy tryb pracy włącza się stosunkowo rzadko. Na tyle rzadko, że trudno to uznać za niedogodność - a już na pewno nie większą, niż panoszący się po całym domu zapach np. przypalonego obiadu. Tym bardziej, że 7440i po wykryciu zanieczyszczenia nie przechodzi gwałtownie w tryb maksymalnej wydajności, a płynnie zwiększa intensywność pracy.

A co z filtrami?

W sumie mamy tutaj dwa filtry wstępne i jeden filtr główny. Te pierwsze można (a nawet trzeba) wyciągać i czyścić na sucho - ściereczką albo odkurzaczem z miękką szczotką.

Filtr główny zaleca się natomiast wymienić raz na 6-12 miesięcy w zależności od tego, z jak wieloma zanieczyszczeniami musi sobie radzić na co dzień. Za kompletny filtr, gotowy do włożenia, zapłacimy ok. 400 zł.

W zasadzie to nawet do końca nie jest po prostu filtr. Według producenta jest to SmartFilter, z dwoma warstwami, z których jedna odpowiada za filtrację cząstek stałych, druga natomiast (węgiel aktywny) ma pomóc usuwać gazy, zapachy, dym, spaliny i chemikalia z powietrza. Stąd zresztą składana, dwuczęściowa forma filtra. Do tego filtr główny wyposażono w chip RFID, umożliwiający oczyszczaczowi weryfikację stanu filtra i poinformowanie nas o konieczności wymiany wtedy, kiedy faktycznie jego wydajność spadnie, a nie wtedy, kiedy minie teoretyczny okres przydatności.

Sama filtracja powietrza też nie jest taka znowu zwykła. Blueair stosuje tutaj tzw. HEPASilent Ultra, czyli system, w ramach którego łączone mają być zalety filtracji mechanicznej i elektrostatycznej, co ma zapewniać skuteczniejszą filtrację i czystą pracę - zakładam, że tak właśnie jest.

Wisienką na torcie jest system GermShield - którego zadaniem jest monitorowanie jakości powietrza w pomieszczeniu (nawet przy oczyszczaczu w trybie czuwania) i likwidacja wirusów i bakterii na filtrach z wykorzystaniem wyładowań plazmowych oraz niskiego przepływu powietrza. Niestety nie miałem jak tego zweryfikować, ale badania pokazują, że oczyszczacze z tej serii są w stanie poradzić sobie nawet z SARS-CoV-2.

Czy wstawiłbym Blueair HealthProtect 7440i do swojego biura/sypialni/salonu?

Bez wahania. Wygląda świetnie, jest cichy, skuteczny, na razie nic nie wskazuje na to, że miałbym wymieniać filtr częściej niż raz na rok, a do tego jest bajecznie prosty w użytkowaniu. W zasadzie to zaprogramowałem mu odpowiedni harmonogram niedługo po wyjęciu z pudełka i - z pominięciem testów - nie musiałem się już nim więcej przejmować.

Po prostu robił to, co do niego należało, nie przeszkadzając przy tym ani mi, ani innym domownikom.