Kosmos  /  News

Następne takie obserwacje Plutona dopiero za 161 lat. Na jego powierzchni coś się dzieje

Następne takie obserwacje Plutona dopiero za 161 lat. Na jego powierzchni coś się dzieje
259 interakcji
dołącz do dyskusji

W lipcu 2018 r., gdy pół świata oglądało finał mistrzostw świata w piłce nożnej, w którym Francja pokonała Chorwację 4:2, kilkoro astronomów miało coś ciekawszego do roboty. Przez bardzo krótki czas, obserwatorzy znajdujący się na Ziemi mogli obserwować w pełni oświetloną przez Słońce tarczę Plutona.

Wyjątkowość tego wydarzenia może wydawać się podejrzana. Problem jednak w tym, że w swojej drodze wokół Słońca Pluton wiecznie znajduje się albo nad, albo pod płaszczyzną orbit całej reszty Układu Słonecznego, przez co zawsze możemy obserwować „niemal w pełni” oświetlony dysk. Dopiero gdy Pluton przecina płaszczyznę orbity np. Ziemi wokół Słońca, z naszej perspektywy oświetlony jest w całości. Jak często się to zdarza? Następna okazja do takich obserwacji dopiero za 161 lat.

Astronomowie już wcześniej wiedzieli, że będą mieli do czynienia z taką okazją.

Więcej, część piłkarzy biorących udział w finale MŚ jeszcze nie wiedziała co zrobić ze swoim życiem, gdy astronomowie planowali już te obserwacje.

Oczywiście nie chodziło o ładne zdjęcie Plutona, bo i umówmy się - z Ziemi nie da się zrobić dobrego zdjęcia obiektu oddalonego o 5 mld km. Nawet takich rzeczy ze szwagrem nie da się zrobić. Okazuje się jednak, że obserwacje wykonane w takiej konfiguracji mogą dostarczyć takich informacji o planecie, jakich nawet nie była w stanie zebrać sonda New Horizons, która przeleciała w pobliżu planety 14 lipca 2015 r. Za wszystko odpowiada tzw. zjawisko Seeligera, w którym gdy obiekt planetarny znajdzie się dokładnie w opozycji względem Słońca, zwiększa się jego jasność. Badacze podejrzewają, że skala tego wzrostu jasności uzależniona jest od gęstości materii pokrywającej powierzchnię takiego globu.

Obserwacje przeprowadzone w 2018 r. wykonano za pomocą 200-calowego teleskopu w Obserwatorium Palomar w Stanach Zjednoczonych. Jest to na tyle silny teleskop, że jest w stanie oddzielić na zdjęciach Plutona od Charona, jego największego księżyca.

Wyniki obserwacji wskazują, że Pluton jest dużo aktywniejszym światem, niż ktokolwiek mógł się spodziewać.

Obserwacje wykonane przez sondę New Horizons pozwoliły nam po raz pierwszy w historii zobaczyć potężne lodowce na Plutonie. Obserwacje opozycji natomiast wskazują, że na powierzchni Plutona może padać śnieg, który następnie sublimuje, a czasami nawet przenosi się z Plutona na Charona. Okresowo pojawia się szron na powierzchni, który potem odparowuje. Powierzchnia Plutona dzięki temu może zmieniać się niczym powierzchnia Ziemi, mimo wielu innych różnic.

Już w sobotę, astronomowie planują kolejne obserwacje Plutona za pomocą tego samego teleskopu. Być może uda się uzyskać jeszcze trochę nowych informacji o niegdysiejszej dziewiątej planecie Układu Słonecznego.