Ekologia  /  News

Ptaki masowo giną w turbinach wiatrowych. Polacy stworzyli świetny patent na ratunek

ptaki

Mimo że w energii wiatrowej pokładane są olbrzymie nadzieje, to rozwój tej technologii jest fatalną wiadomością dla ptaków. Wprawdzie dane na ten temat się różnią, to dla Polaków nieważna jest statystyka, liczy się każde życie. I ich rozwiązanie ma uchronić życie zwierząt.

Na swojej stronie polska firma Bioseco pisze, że aż 5 mln ptaków i nietoperzy ginie rocznie z powodu kolizji z turbinami wiatrowymi. Serwis energetyka24.com cytował badania US Fish and Wildlife Serwis, z których wynika, że w 2015 r. turbiny wiatrowe zabiły 300 tys. ptaków. Z kolei 300gospodarka.com powoływała się na jeszcze inne analizy, wedle których wiatraki przyczyniają się do śmierci… 90 tys. ptaków rocznie.

„Zagrożenia dla ptaków i nietoperzy ze strony turbin wiatrowych mogą być mniejsze lub większe i są bardzo mocno zróżnicowane lokalnie”.

To z kolei słowa prof. dr. hab. Piotra Tryjanowskiego z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. - Nasza wiedza o wpływie turbin na środowisko naturalne, w tym na populacje ptaków i nietoperzy, jest wciąż niewielka – zaznaczył ekspert. Jeśli więc jest rozwiązanie, które może ocalić życie zwierząt, to warto je docenić.

Właśnie tak najwyraźniej uznali jurorzy konkursu Polski Produkt Przyszłości. Jednymi z nagrodzonych twórców są autorzy systemu chroniącego ptaki na farmach wiatrowych.

Rozwiązanie firmy Bioseco jest naprawdę ciekawe i na swój sposób proste. System wykrywa nadlatujące ptaki i nietoperze znajdujące się 500 metrów od turbiny, po czym emituje sygnały ostrzegawcze, zarówno dźwiękowe jak i świetlne. Jeśli jednak latające zwierzęta dalej nie zmieniają toru lotu, wówczas urządzenie zatrzymuje turbinę lub przynajmniej ją spowalnia.

Wiatrak kontynuuje swoją pracę dopiero wtedy, gdy ptaki opuszczą niebezpieczny teren

Zaleta systemu według Polaków jest jego prostota. Czujniki instaluje się na już istniejących turbinach, więc nie ma potrzeby dokonywania inwazyjnych przeróbek.

Co ważne, nie mówimy tutaj o prototypie. Polskie rozwiązanie już pod koniec ubiegłego roku zostało zamontowane w okolicy Kadyksu, a wcześniej we Francji i Niemczech. System działa też w Polsce, między innymi na jednej z największych farm należących do PGE Energia Odnawialna.

Czy koniecznie trzeba sięgać po technologię? Nie. Cytowany wcześniej serwis energetyka24.com pisał o norweskim eksperymencie. Wystarczyło zmienić kolor pojedynczej łopaty turbiny z białego na czarny,  aby doszło do 70 proc. spadku liczby zgonów ptaków.

Ptaki jednak mimo wszystko ciągle umierały. W przypadku systemu Bioseco statystyki są nieco bardziej optymistyczne. Na przykład skuteczność wykrywania kani rudej osiągnęła 97 proc. w promieniu 200 metrów od systemu – wynikało z opublikowanych na początku 2020 roku niemieckich badań. Skumulowana skuteczność w granicach 0-300 m wyniosła 83 proc., a w obrębie do 400 metrów od systemu 64 proc.

Nawet jeśli wspomniane na początku tekstu liczby na temat śmiertelnych wypadków spowodowanych turbinami są zawyżone, to i tak warto szukać rozwiązań, które zmniejszą niepotrzebną śmierć zwierząt. Z tego powodu pomysł Polaków wydaje się być bardzo ciekawy i potrzebny.