Kosmos  /  News

Urodziły się myszy z kosmicznej spermy. Brzmi dziwnie, ale najważniejsze, że są zdrowe

myszki z marsa

Ponad 6 lat przebywała na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej mysia sperma. Wcześniej zamrożone nasienie w końcu powróciło na Ziemię i okazało się, że nadal jest w stanie doprowadzić do poczęcia młodych.

Próbki wysłano w kosmos w 2013 roku. Już wcześniej udało się doprowadzić do narodzin potomstwa, ale za sprawą nasienia, które na stacji znajdowało się tylko przez 9 miesięcy. 6 lat to znacznie dłuższy czas, jednak sperma nadal spełniła swoje zadanie – wynika z badań naukowców, które właśnie zostały opublikowane.

Kosmiczne „szczenięta” są tak samo zdrowe, jak te na Ziemi i nie wykazują żadnych oznak promieniowania.

No właśnie – o to chodziło naukowcom. Kosmiczne promieniowanie to jeden z największych problemów związanych z eksploracją kosmosu. Z analiz wynika, że astronauta przebywający na powierzchni Księżyca będzie wystawiony na 1369 mikrosiwertów promieniowania dziennie. Czyli niemal dwieście razy więcej szkodliwego promieniowania niż otrzymuje człowiek na powierzchni Ziemi, ale przy tym już tylko 2,6 razy więcej niż na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.

NASA próbuje dowiedzieć się też, co grozi nam w podróży na Marsa, dlatego zdecydowano się na edycję DNA drożdży. - Chcemy dowiedzieć się, czy naturalne systemy odbudowy łańcucha DNA działają w przestrzeni kosmicznej w ten sam sposób, w jaki działają na Ziemi - mówiła Emily Gleason z miniPCR Bio, firmy, która zaprojektowała laboratorium DNA na pokładzie ISS. W całym projekcie chodziło o to, aby zasymulować potencjalne uszkodzenie organizmu przez kosmiczne promieniowanie.

Badanie mysiej spermy, która przez jakiś czas znajdowała się na stacji ISS, jest więc kolejną częścią próby odpowiedzi na pytanie, do czego zdolne jest kosmiczne promieniowanie. W przypadku poczętych z próbek myszy, w ich DNA nie natknięto się na żadne negatywne skutki.

Oczywiście mówimy tutaj o przebywaniu na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Jak wcześniej wspomniałem, na Księżycu sprawa wygląda nieco inaczej. A jeszcze gorzej będzie w przypadku Marsa. Dlatego zdaniem Radka Elon Musk „pieprzy”, wciskając nam opowieści dziwnej treści o rychłej kolonizacji planety:

Badania wskazują, że bez skutecznej osłony, wystawienie załogi na działanie galaktycznych promieni kosmicznych powoduje wzrost ryzyka zachorowania na nowotwory, choroby ośrodkowego układu nerwowego, kataraktę, choroby układu krążenia oraz ostrą chorobę popromienną. Pierwsze objawy, problemy z koncentracją, pamięcią mogą się pojawić u członków załogi, zanim jeszcze dotrą na Marsa. Wszystkie obecne osłony przed promieniowaniem chronią przed promieniowaniem galaktycznym w stopniu bardzo nieznacznym.

Mimo wszystko już teraz naukowcy muszą badać, czy zamrożone próbki spermy przetrwają w kosmosie dłuższy czas i co się z nimi potem stanie.