Tech  /  Felieton

Rozmiar więzienia nie ma znaczenia. Ekosystem Apple'a to pułapka bez wyjścia

Ekosystem Apple'a to pułapka bez wyjścia

Jakiś czas temu poddałem się i wsiąkłem w ekosystem Apple’a. MacBook, iPhone, Apple Watch, Final Cut Pro - świat cudownych sprzętów i usług żyjących w idealnej harmonii. Z tą harmonią jest tylko jeden fundamentalny problem.

Największe mądrości w życiu przychodzą do nas w najmniej spodziewanych momentach.

Do dziś pamiętam jedne z pierwszych zajęć szkoleniowych kursu psiego posłuszeństwa, na które zabrałem swojego psa blisko trzy lata temu. Wśród grona nowicjuszy była też kobieta na oko po 40-tce, która prócz przyprowadzonego szczeniaka miała też w domu kilkuletniego Owczarka niemieckiego długowłosego. Dom był na wsi, a pies miał mnóstwo przestrzeni na ogrodzonej posesji o powierzchni kilku tys. m2. Na podwórku rozstawiony szereg przeszkód i tonę psich zabawek. Kobieta opowiada grupie o swoim owczarku i w pewnym momencie mówi do instruktora: ja już nie wiem, co mam z nim robić. Ma tyle miejsca, tyle urozmaiceń, a i tak co kilka tygodni próbuje zrobić podkop i zwiać.

Na co instruktor uśmiecha się pod nosem, spogląda na kobietę i mówi: rozmiar więzienia nie ma znaczenia.

Złota klatka to nadal klatka.

Wejście do ekosystemu Apple’a wielu użytkowników porównuje do złotej klatki. Takiej, do której wchodzi się raz i wyrzuca klucz, bo wszystko wewnątrz jest tak dobre, że nikt nawet nie pomyśli o powrocie. A jeśli zdarzy mu się pomyśleć, to synergia sprzętów i usług z czasem staje się na tyle silna, by skutecznie wybić z głowy próby ucieczki.

Tak chciałbym pracować...

Bardzo szybko to zrozumiałem, gdy już dałem się w całości „wessać” do wnętrza tej złotej klatki. Same w sobie sprzęty i usługi Apple’a można zastąpić i porzucić. Ale gdy zaczynamy korzystać z wielu z nich, powrotu - teoretycznie - nie ma.

Ktoś zapyta: co w tym złego? I może będzie miał rację, wszak w świecie elektroniki użytkowej nie ma drugiego tak spójnego i przemyślanego środowiska. Wszystko tu pięknie ze sobą harmonizuje. Urządzenia są spójne stylistycznie i doskonale ze sobą współgrają. Mając na nadgarstku Apple Watcha, mogę odblokować komputer bez wpisywania hasła. Mając iPhone’a mogę przetransferować pliki jednym dotknięciem, albo połączyć się z hotspotem internetowym z poziomu komputera. Montując wideo w Final Cut Pro, dostaję najlepiej zoptymalizowany program do edycji filmów, jaki znajdziemy na rynku. A Apple to wszystko dodatkowo podlewa sosem prywatności i otoczką dbania o użytkowników, podkreślając (niestety: całkiem słusznie), że oni jako jedyni stawiają dane użytkowników i ich bezpieczeństwo na wysokiej pozycji. Tuż pod chęcią czerpania zysków, oczywiście.

gorace jowisze kosmiczna tapeta tygodnia

Piękno i wygoda złotej klatki jest pociągająca, nie przeczę. Za każdym razem, gdy przychodzi mi do głowy powrót do Windowsa i Androida, szybko mi to przechodzi, gdy tylko prześlę sobie plik przez AirDrop, zapłacę zegarkiem z Apple Pay albo odblokuję komputer bez wpisywania hasła i dotykania czytnika odcisków palców.

A jednak rację miał instruktor z kursu psiego posłuszeństwa, że rozmiar (i jakość) więzienia nie mają znaczenia. Apple, przy całej wspaniałości swojego ekosystemu, odbiera użytkownikom jedną fundamentalną wartość: wolność.

Apple to rzeczywiście Magia. Czarna Magia.

Sam po sobie widzę, jak potężne czary roztaczają nad użytkownikami magicy z Cupertino. Myślisz o przesiadce z iPhone’a na Samsunga Galaxy, bo dość już masz smartfonów o designie i funkcjach rodem z 2017 r.? Ależ proszę - mówi Apple - tylko pamiętaj, że żadnego smartfona z Androidem nie podłączysz do Apple Watcha.

Myślisz o powrocie do komputera z Windowsem 10, bo jednak kochasz granie na PC bardziej niż nadgryzione jabłko? Proszę bardzo - mówi Apple - ale nie licz wtedy na wygodny dostęp do usług i programów, które wykorzystujesz do zarabiania pieniędzy na swoim Macu.

Chcesz kupić lepsze słuchawki niż AirPods Pro, jak na przykład nowe Sony WF-1000XM4, lepsze od słuchawek Apple’a niemal pod każdym względem? Ależ proszę - mówi Apple - tylko miej na uwadze, że nowe możliwości Apple Music, czyli Spatial Audio i kompresja bezstratna, nigdy nie będą dla nich dostępne.

Sony WF-1000XM4

I jakkolwiek brzmi to na problem pierwszego świata, tak momentami te ograniczenia wyboru doprowadzają mnie do białej gorączki.

Bo ekosystem Apple’a, czy też złota klatka, zostały skonstruowane tak, by na każdy argument za jej opuszczeniem oferować dziesięć argumentów za pozostaniem. I zwykle są to argumenty na tyle silne, by do tego pozostania przekonać. A tym sposobem pętla na szyi coraz bardziej się zaciska i przychodzi moment, w którym „wolność wyboru konsumenta” sprowadza się do wyboru odpowiedniej konfiguracji i koloru obudowy nowego Maca, iPhone’a czy Apple Watcha.

Na pewnej płaszczyźnie to nic złego; wszystkie sprzęty Apple’a są znakomite. Wszystkie usługi przemyślane i dostępne w przystępnych cenach. Tyle że nawet piękny pałac ze złotymi ornamentami i wianuszkiem służących pozostanie więzieniem, jeśli będzie zamknięty na głucho i otoczony kilkumetrowym murem.

Ekosystem Apple jest pułapką bez wyjścia.

Przeciętny użytkownik zapewne nie zrozumie, w czym tutaj tkwi problem. Bo skoro wszystkie te usługi i sprzęty Apple’a są takie świetne, to o co w ogóle chodzi? Znam ludzi, którzy z pocałowaniem ręki przyjmują takie ograniczenie wolności wyboru i mówią na to „zen” - bo w końcu technologia użytkowa staje się czymś, o czym nie muszą myśleć. A komfort psychiczny trudno przecenić, nawet jeśli dotyczy czegoś tak z pozoru błahego, jak dobór telefonu, zegarka i komputera.

Jednak z perspektywy entuzjasty technologii i kogoś, kto na co dzień korzysta z szeregu programów w różnych dziedzinach kreatywnych, ekosystem Apple’a to nic więcej, jak wyłożone marmurem więzienie. Jest tu pięknie, miło i przyjemnie. Są wygody, jakich nie znajdziemy nigdzie indziej, a z głośników płynie muzyka w najwyższej jakości.

A mimo to korci, żeby - jak ten owczarek niemiecki długowłosy - zrobić podkop i wyrwać się na wolność. Gdzie może nie będzie tak bezpiecznie, pięknie ani wygodnie, ale za to będzie o niebo ciekawiej. I, co najważniejsze, gdzie decyzje można podejmować samodzielnie, bez ograniczeń i reguł nakładanych przez jedną korporację.