Tech  /  News

Polacy tworzą katamaran z oknami, przez które zobaczymy, co się dzieje pod wodą

Picture of the author
128 interakcji
dołącz do dyskusji

Polacy mierzą wysoko i mówią wprost: szykujemy „przyszłość morskiej turystyki”. Choć „wysoko” to nie jest najlepsze słowo, skoro mówimy o oknie pozwalającym śledzić to, co dzieje się pod wodą.

- Z dumą mogę powiedzieć, że możemy się pochwalić opatentowaną technologią – chwali się w rozmowie z portalem gospodarkamorska.pl Eugeniusz Ziółkowski, prezes Proteh GlassDeep.

Podwodne okna wykonane są ze szkła mineralnego, które ma znacznie lepsze właściwości niż materiały akrylowe. Weźmy na przykład wymiary. Szyba akrylowa, odporna na ciśnienie wody na głębokości 10 m, musi mieć grubość co najmniej 300 mm. Tymczasem to samo okno ze szkła akrylowego będzie mierzyć już tylko 150 mm. Różnica wpływa nie tylko na samą wagę, ale też na koszt budowy.

Polski patent ma kilka warstw

Niektórych i tak przerażać może fakt, że okno znajdzie się pod wodą i będzie narażone na pęknięcia

Autorzy patentu podkreślają, że ich szyba jest wielowarstwowa. Nawet gdy jedna z nich pęknie, są kolejne, które pozwolą bezpiecznie dotrzeć do portu.

No właśnie – bo okna będą tylko częścią projektu, jakim jest katamaran mogący pomieścić 36 pasażerów. Rejs jednostką ma trwać maksymalnie trzy godziny. Dwie godziny zajmie „zwiedzanie” podwodnego świata, np. w pobliżu rafy koralowej.

Efekt jak przy odsłanianiu kurtyny

- Wystarczy sobie wyobrazić, że siedząc przy oknie podwodnym w jednostce zanurzonej, wcale nie trzeba zejść aż na głębokości 30 metrów. Wystarczy metr pod wodą, brak zakłóceń słonecznych i patrząc w dół, w bok tę strefę do obejrzenia mamy w granicach 30 metrów – mówi Eugeniusz Ziółkowski.

W katamaranie znaleźć ma się napęd hybrydowy. Producent obiecuje, że na silnikach spalinowych prędkość jednostki ma być nie mniejsza niż 10 węzłów przy poziomie morza 4 w skali Beauforta. A przy długości wynoszącej niecałe 24 metry nie ma obawy, że katamaran zaklinuje się pomiędzy domami.

"Nurkowanie" dla każdego

Na razie twórcy nie mówią nic o cenie – nic dziwnego, skoro dopiero są na etapie pierwszej prezentacji samego okna. Wydaje się jednak, że będzie to droga zabawa, pewnie droższa od samego nurkowania.

Z drugiej strony prezes polskiej firmy ma rację – nie każdy ma możliwości, by samemu się zanurzyć

Do tego dochodzić element lenistwa, parafrazując byłego członka PZPN-u. A taki katamaran to jednak odrobina luksusu. Wypasiona „sala” pod pokładem to jedno, bo wyżej też będą działy się ciekawe rzeczy. Producent mówi m.in. o możliwościach organizowania imprez czy spotkań.