Tech  /  Artykuł

MacBook z czipem M2 na horyzoncie. Nowy komputer Apple'a zadebiutuje szybciej, niż sądziliśmy

Picture of the author

Rozliczne pogłoski mówiły o tym, że Maki z czipem M1X/M2 ukażą się w drugiej połowie roku. Nikt się jednak nie spodziewał, że będzie to wczesna połowa.

Minął nieco ponad tydzień od premiery iMaca 24” z czipem M1 i można było się spodziewać, że na tym koniec komputerowych premier Apple’a w najbliższym czasie. Na przecięciu problemów logistycznych i globalnego problemu z brakiem mikroczipów analitycy wyrokowali, iż nowe Maki zobaczymy dopiero jesienią. Co pokrywa się z wcześniejszymi doniesieniami, mówiącymi o „drugiej połowie roku”.

Tymczasem Apple najwidoczniej przez „drugą połowę roku” rozumie lipiec, a Maki z czipem M2 już są w drodze.

iMac z czipem M2 na horyzoncie. Fabryki ruszyły pełną parą.

Jak wynika z raportu japońskiego serwisu Nikkei, czip Apple M2 trafił do produkcji w tym miesiącu. Następca czipu M1 jest produkowany w TSMC (Taiwan Semiconductor Manufacturing Company) i ma trafić do maszyn, które zobaczymy… za miesiąc.

7 czerwca rozpoczyna się doroczna konferencja Apple’a dla programistów - WWDC. I jeśli doniesienia Nikkei się potwierdzą, to właśnie na niej zobaczymy nowe komputery, wyposażone w czip M2. W późniejszym czasie ten czip ma trafić także do innych urządzeń Apple’a, nie tylko komputerów osobistych.

Nowy MacBook Pro na WWDC 2021?

Zakładając, że powyższe doniesienia są prawdziwe i Apple rzeczywiście pokaże nowy sprzęt podczas WWDC 2021: co dokładnie zobaczymy?

Z pewnością nie będzie to nowy, większy iMac. Byłaby to premiera wbrew wszelkiej logice premier sprzętowych, zważywszy na to, że iMac 24” dopiero co wchodzi do sprzedaży. Nie, sądzę, że na iMaca 30/32” poczekamy do jesieni.

Jeśli zaś Apple faktycznie pokaże jakiś komputer na WWDC 2021, raczej na pewno będzie to ukochany laptop programistów: MacBook Pro.

Pozostaje tylko pytanie, który konkretnie MacBook Pro? Osobiście obstawiam zapowiadanego z dawna MacBooka Pro 14, odświeżoną wersję kompaktowego laptopa Apple’a. Zważywszy na to, jak popularna w środowisku programistycznym jest 13-calowa wersja laptopa, debiut „czternastki” z super-szybkim czipem podczas konferencji dla programistów wydaje się być logicznym posunięciem.

Nie jestem jednak pewien, czy wraz z 14-calowym MacBookiem Pro zobaczymy też odświeżony wariant 16-calowego MacBooka Pro. A już na pewno nie sądzę, byśmy mieli zobaczyć zapowiadany nowy design, przywracający slot na karty SD, magnetyczny port ładowania i pełnowymiarowe złącze HDMI. Jeśli już, oczekuję raczej 16-calowego laptopa w tej samej „budzie”, co dotychczas, tyle że w konfiguracji opartej o Apple Silicon. Wskazują na to wcześniejsze doniesienia o problemach logistycznych - skoro nawet Apple ugiął się pod globalnym brakiem mikroczipów, to niewykluczone, iż na WWDC 2021 czeka nas tylko jedna premiera sprzętowa i odświeżenie podzespołów starszej konstrukcji.

Nowy MacBook Pro będzie prawdziwą bestią.

Niezależnie od tego, który wariant laptopa zobaczymy na WWDC 2021 (jeśli w ogóle), możemy już dziś założyć, że zmiecie on wydajnością dowolny przenośny komputer na rynku. Już ośmiordzeniowy czip M1 dorównuje wydajnością topowym Intel Core i9 stosowanym w laptopach. M2 ma mieć 12 rdzeni i być dostarczanym z większą ilością pamięci operacyjnej - do wyboru prawdopodobnie będzie 16 i 32 GB RAM. Jeśli liczba rdzeni może być tutaj bezpośrednim wyznacznikiem wzrostu wydajności, możemy spodziewać się układu o połowę szybszego niż poprzednik. A to postawi czip M2 w jednej lidze… z procesorami w najbardziej mocarnych desktopach.

Wielką niewiadomą pozostaje przy tym wydajność graficzna nowego układu. Brak adekwatnej wydajności po stronie GPU w czipie M1 jest w zasadzie jedynym powodem, dla którego niektórzy zawodowcy nie zdecydowali się jeszcze na przesiadkę ze swoich MacBooków z Intelem. Jeśli jednak czip M2 zaoferuje znaczący wzrost wydajności także w tej sferze, nie będzie już żadnych argumentów przeciwko Apple Silicon.

Jedno jest pewne: Apple już teraz wyprzedził konkurencję o kilka długości. Jeśli powyższe plotki okażą się prawdą, w lipcu włączy napęd przestrzenny, wskoczy w nadświetlną i będzie kręcił kółka dookoła bezradnych rywali.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst