Tech  /  Felieton

Chcesz sprzedać Maca? Zrób to teraz. Za chwilę nikt nie będzie chciał go kupić

Picture of the author

Apple postawił wszystko na jedną kartę, przenosząc cały ciężar podzespołów swoich komputerów na własne komponenty. I opłaciło się - Maki z czipem M1 sprzedają się rewelacyjnie. To jednak fatalna wiadomość dla posiadaczy starych komputerów Giganta z Cupertino.

Podczas konferencji „Spring Loaded”, w czasie której zaprezentowane zostały nowe iMaki, iPady Pro oraz szereg drobnych nowości, Tim Cook powiedział coś bardzo ciekawego - że już dziś Apple sprzedaje więcej komputerów z czipem M1 niż z procesorami Intela. Oczywiście na tę tezę musimy patrzeć z przymrużeniem oka, bo nie dysponujemy twardymi danymi sprzedażowymi ani realnym punktem odniesienia, do którego nawiązuje Tim Cook, ale jedno jest pewne: los współpracy Apple’a z Intelem jest przesądzony. To znaczy: ta współpraca ma się ku końcowi.

Apple postawił na własne podzespoły, na architekturę ARM i Apple Silicon i… wyszedł na tym świetnie już przy pierwszej próbie. Każdy z komputerów z czipem M1 zbiera najwyższe noty. Użytkownicy chwalą niesamowitą wydajność, absurdalnie długi czas pracy laptopów i bezgłośną pracę. To wszystko w cenie, która w przypadku laptopów wcale nie jest wyższa od konkurencyjnych maszyn z Windowsem, a w przypadku komputerów stacjonarnych (zwłaszcza Maca Mini) zwyczajnie rozjeżdża pecety opłacalnością i stosunkiem ceny do możliwości. A przecież to dopiero początek - komputery z Apple Silicon będą coraz szybsze, coraz lepsze, a w 2022 r. z oferty Apple’a zniknie ostatni komputer z Intelem, którym zapewne będzie Mac Pro.

To wszystko doskonałe wieści dla nowych nabywców komputerów Mac. Jeśli kupią dziś nowy komputer, dostaną maszyny wyprzedzające konkurencję o lata.

Gorzej z tymi użytkownikami, którzy chcieliby się pozbyć swoich starych Maców. Tu po raz pierwszy mamy problem.

Sprzedam Maca. Ktoś, coś?

Przez ostatnią dekadę (lub nawet dłużej) komputery Apple’a miały jedną zasadniczą przewagę nad konkurencją - niemal w ogóle nie traciły na wartości. Można było kupić Maca za 10 tys. zł i po trzech latach sprzedać go za 8500 zł, podczas gdy porównywalny pecet po trzech latach wart był góra 30-40 proc. swojej oryginalnej ceny.

To pozwalało łatwiej przełknąć wysokie ceny Maców, bo spora ich część zwracała się przy odsprzedaży. Tak było do teraz.

Dziś, jeśli masz Maca z procesorem Intela i chcesz go sprzedać, masz poważny problem. Wiem to doskonale, bo sam się na ten problem nadziałem.

Jak stali czytelnicy zapewne wiedzą, blisko półtora roku temu kupiłem MacBooka Pro 16 w bardzo wysokiej konfiguracji. Nie byłem z niego zbyt zadowolony, ale po kilku aktualizacjach oprogramowania Apple „załatał” problemy na tyle, by praca na laptopie była względną przyjemnością. Uczciwie jednak powiem, że nigdy nie polubiłem się do końca z macOS i cały czas chodziła za mną chęć powrotu do Windowsa 10.

Na początku roku postanowiłem więc sprzedać swój przenośny komputer od Apple’a. Aby uniknąć ofert typu „wymienię za karmę dla gekona”, zamiast wystawiać komputer na OLX, zacząłem od rozpytania znajomych. W końcu mowa o sprzedaży topowej konfiguracji, która trafi raczej w gusta profesjonalistów. Myślałem, że wśród znajomych znajdę chętnych, zwłaszcza że nie brakuje tam mac-userów. Jak bardzo się myliłem!

Liczba osób zainteresowanych kupnem MacBooka Pro 16 po tym, jak Apple pokazał MacBooki Pro z czipem M1, wynosi 0, słownie: zero.

Jeszcze rok temu o tej porze mógłbym prawdopodobnie sprzedać tę maszynę za kwotę bliską zakupu, np. za 10 tys. zł. A dziś? Dziś nawet kwota 7500 zł, czyli około 50 proc. oryginalnej wartości, jest za wysoka. Po każdym pytaniu o cenę słyszę „wybacz, wolę kupić MacBooka Pro z czipem M1”.

I trudno się dziwić, bo MacBook Pro 13, komputer niemal o połowę lżejszy i mniejszy, oferuje niemal taką samą wydajność jak mój wielki i ciężki MacBook Pro 16. Do tego pracuje na baterii kilkanaście godzin i trzeba się naprawdę postarać, żeby usłyszeć na nim szum wiatraka. Tymczasem MacBook Pro 16 odpala wiatraki podczas oglądania wideo na YouTubie…

Obawiam się, że ten sam scenariusz dotknie każdego, kto będzie teraz próbował sprzedać swojego starego Maca. Mówię oczywiście o próbie sprzedaży świadomym użytkownikom, bo „przeciętny Kowalski” z serwisu aukcyjnego zapewne spojrzy tylko na cenę i jabłko na obudowie.

Świadomy użytkownik jednak nawet nie spojrzy na ofertę, widząc procesory Intela. Bo dla przykładu - dlaczego ktoś miałby kupić kilkuletniego MacBooka Pro 13 za 5000 zł, skoro za kilkaset złotych mniej może kupić nieporównywalnie szybszego MacBooka Air? Albo dlaczego ktoś miałby kupić starego iMaca/Maca Mini z procesorem Intela, podczas gdy najtańszy Mac Mini z czipem M1 kosztuje raptem 3700 zł u autoryzowanych partnerów, a spisuje się lepiej od wielokrotnie droższych maszyn?

Być może są wyjątki od tej reguły. Dla przykładu mojego MacBooka Pro 16 dziś mógłby kupić ktoś, kto potrzebuje przede wszystkim większej wydajności GPU i większego ekranu w podróży. Maki z M1 nadal nieco odstają od starych wersji, jeśli chodzi o przetwarzanie grafiki. iMaca z procesorem Intela może z kolei kupić ktoś, kto nie zna się na komputerach, nie lubi pracować i uzbierał 10 tys. zł od naiwnych ludzi, kto nie potrzebuje większej mocy obliczeniowej, ale szuka niezawodnego komputera do domu w rozsądnej cenie.

Ta sytuacja jednak szybko może się zmienić, gdy jesienią Apple pokaże kolejny wypust Maców z Apple Silicon. Nie mam złudzeń - gdy zadebiutują nowe MacBooki Pro z procesorem M1X (czy jak tam go Apple nazwie), nawet najbardziej wypasiona wersja MacBooka Pro 16 z Intel Core i9 stanie się absolutnie niesprzedawalna.

Chcesz sprzedać Maca? Zrób to teraz.

W tej sytuacji mogę więc poradzić jedynie dwie rzeczy. Pierwsza to: używaj swojego Maca tak długo, jak tylko się da. A potem oddaj komuś z rodziny.

Druga zaś: jeśli chcesz sprzedać Maca, zrób to teraz. Lepiej nie będzie. W perspektywie raptem kilku miesięcy Apple zastąpi całe portfolio Maców z Intelem komputerami z Apple Silicon, a wtedy będzie pozamiatane. Dziś jest jeszcze cień szansy, że mniej świadomy użytkownik odkupi twoją maszynę, choć nawet w tej sytuacji nie liczyłbym na tak dobrą cenę, jaką zwykle można było uzyskać za komputery Apple’a. Dziwnie to pisać o komputerach z nadgryzionym jabłkiem w logo, ale… nowe Maki zrobiły się zbyt tanie, by ktokolwiek znający się na rzeczy rozważał zakup używanego modelu ze starą architekturą.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst