1. SPIDER'S WEB
  2. Tech

Z każdym dniem zachwyca coraz bardziej. Asus ROG Phone 5 - recenzja

Z każdym dniem zachwyca coraz bardziej. Asus ROG Phone 5 - recenzja
277 interakcji
dołącz do dyskusji

Asus stworzył ROG Phone’a 5 z myślą o graczach. Ale nie tylko gracze powinni się nim zainteresować bo jest to prawdopodobnie najlepszy niszowy smartfon, jaki zobaczymy w tym roku. Uwielbiam go.

Zwykle jest tak, że pierwsze wrażenia przeznaczam na zachwyty, a pełną recenzję na czepialstwo. I zwykle bywa tak, że początkowy zachwyt opada, gdy pierwsze wrażenia skonfrontują się z codzienną rzeczywistością. Tym razem jest inaczej.

Asus ROG Phone 5 Ultimate ani na moment nie przestał mnie zachwycać. I chociaż ma kilka wad, które w każdym innym smartfonie uznałbym za dyskwalifikujące, tak w tym jednym przypadku jestem skłonny przymknąć na nie oko. Asus ROG Phone 5 jest niesamowitym sprzętem.

Ale skoro zaczęliśmy rozmawiać o wadach, to od nich zacznijmy tę recenzję.

Asus ROG Phone 5 ma tylko trzy obiektywnie istotne wady.

Ok, może cztery, jeśli doliczyć stosunek ceny urządzenia do jakości aparatu - ale o tym za chwilę. Pomijając optykę, Asus ROG Phone 5, zarówno w wersji Ultimate, jak i zwykłej, ma tylko trzy problemy.

Pierwszy z nich to brak normy IP68. Nie dla każdego będzie to poważny brak, ale osobiście cenię sobie świadomość, że gdy wyjmę telefon w deszczu albo upuszczę go na ziemię, ani piach, ani woda nie przedostaną się do środka. Tutaj niestety nie mamy żadnego zabezpieczenia przed cieczą i pyłem, nawet nieoficjalnego.

To samo dotyczy jednak wielu innych urządzeń, także z niższych półek cenowych i wyraźnie widać, że dla większości konsumentów nie jest to problem. I choć osobiście uważam, że telefon kosztujący od 3500 do 5800 zł powinien takie zabezpieczenie posiadać, tak można równie dobrze bez niego żyć. Zdarzyło mi się wyciągnąć ROG Phone’a 5 w deszczu i nic mu się nie stało.

Drugi problem jest nieco poważniejszy i dotyczy wytrzymałości urządzenia. Zack Nelson z kanału JerryRigEverything poddał ROG Phone’a 5 swoim standardowym testom wytrzymałości i o ile telefon zniósł dobrze test zarysowania ekranu, tak test wyginania oblał kompletnie. Ze względu na rozbicie akumulatora na dwa osobne moduły, środkowa część obudowy jest strukturalnie osłabiona. Nelson zdołał złamać gamingowy smartfon Asusa jak wigilijny opłatek.

Zwykle powiedziałbym, że nie ma się czym przejmować, bo nikt normalny nie traktuje swojego telefonu w ten sposób. Tutaj jednak mam lekkie obawy, gdyż ROG Phone 5 jest ogromny. Po włożeniu do kieszeni spodni łatwo może dojść do sytuacji, gdy napierający na udo telefon wygnie się i pęknie, np. podczas wsiadania do samochodu. Ta bestia mierzy aż 173 mm wysokości. Decydując się na zakup, trzeba mieć świadomość, że nie wszędzie ją zmieścimy i że będziemy musieli ją traktować nieco łagodniej niż inne smartfony z tej półki cenowej.

Trzeci problem to brak ładowania bezprzewodowego. Mnie ten brak w ogóle nie przeszkadza, ale obiektywnie rzecz ujmując, w telefonie z tej półki cenowej w 2021 r. ta funkcja powinna się znaleźć. Tutaj zabrakło na nią miejsca.

Na tym koniec narzekania. Nie mam nic więcej do zarzucenia. Asus ROG Phone 5 jest niesamowitym sprzętem.

Asus ROG Phone 5 został stworzony z myślą o graczach. To oczywiste.

O tym, jak Asus ROG Phone 5 radzi sobie w grach, możecie przeczytać w dziesiątkach innych recenzji i obejrzeć setki nagrań wideo. Tutaj zatem powiem tylko tyle, że lepszy smartfon do grania nie istnieje - kropka.

Nawet jeśli nie zdecydujemy się na zakup edycji Ultimate, czy dokupienie opcjonalnego wentylatora do ROG Phone’a 5, długotrwałe obciążenie podzespołów nie robi na tym telefonie żadnego wrażenia. Jedyna gra, która nawet na tak potężnym sprzęcie potrafi „chrupnąć” i twardo trzyma się 60 FPS-ów, to Genshin Impact. Oprócz niego nie znalazłem tytułu, który miałby problemy z płynnością działania.

Abstrakcyjny jest też poziom dostosowania telefonu do własnych potrzeb, jeśli chodzi o gaming. Aplikacja Armory Crate sprawia, że czujemy się jak przed potężnym, gamingowym pecetem. Dostosować można tu niemal wszystko.

Muszę też wspomnieć, że dotykowe przyciski na krawędzi obudowy działają fenomenalnie i brakuje mi ich w innych smartfonach. Zasada ich działania również jest dobrze przemyślana - zamiast przypisywać makra (choć można to oczywiście zrobić), wystarczy przesunąć wirtualne pole L i R na odpowiednie wirtualne przyciski na ekranie telefonu. Dotykowe triggery pełnią wówczas tę funkcję, którą w innym wypadku musielibyśmy uruchamiać dotykiem palca.

Asus ROG Phone 5 pozwala też na jednoczesne użytkowanie częstotliwości WiFi 2.4 i 5 GHz dzięki antenom 2x2 MIMO, przydzielając tę szybszą grom, a tę wolniejszą pozostawiając dla pozostałych zadań. Dzięki temu nawet w ferworze zabawy nie dopadnie nas nagłe zakłócenie transmisji danych.

I na koniec mówienia o gamingu - port ładowania USB-C na bocznej krawędzi urządzenia to genialny pomysł. Tym bardziej że - o ile mi wiadomo - Asus jako jedyny umożliwia wykorzystanie go w trybie pass-through: gdy telefon jest naładowany do 100 proc., prąd płynie do urządzenia z pominięciem ładowania akumulatora. Pozwala to oszczędzać ogniwa i opóźnić ich potencjalną degradację. Znakomite rozwiązanie!

Ale ROG Phone 5 to nie tylko gaming.

Jest więcej powodów by kupić ROG Phone’a 5 niż tylko gry.

Zacznijmy od wyświetlacza. Panel o przekątnej 6,78”, rozdzielczości 2448 x 1080 px i częstotliwości odświeżania 144 Hz jest niesamowity. Ok, od strony kątów widzenia i jasności ustępuje ekranom Samsunga Galaxy S21 Ultra czy OnePlusa 9 Pro, ale pod względem czasu reakcji i płynności pracy dalece je wyprzedza, a nadal oferuje znakomite kolory i dostatecznie dobrą jasność.

Wbrew temu, co widziałem w wielu recenzjach zagranicznych, nie mogę złego słowa powiedzieć na czytnik linii papilarnych pod ekranem. W moim zastosowaniu działał on idealnie za każdym razem i zapamiętam go jako jeden z najszybszych czytników tego typu, z jakimi miałem do czynienia. Bezbłędnie działało również odblokowywanie twarzą, choć oczywiście nie jest ono tak bezpieczne, jak zabezpieczenie biometryczne, bo mówimy o optycznym rozpoznawaniu twarzy, nie skanie na miarę FaceID.

Ekran Asusa ROG Phone 5 ma też jedną zasadniczą przewagę nad ekranem dowolnego innego smartfona tej klasy - nie rozprasza go żaden notch, otwór czy inne wcięcie w ekranie. A to dlatego, że Asus umieścił pod i nad ekranem najlepsze głośniki w historii smartfonów.

Powiem wprost: nie istnieje lepszy smartfon do słuchania muzyki niż ROG Phone 5. Nie istnieje lepszy smartfon do oglądania filmów i grania w gry niż ROG Phone 5. Tego nie da się opisać - głośniki w tym smartfonie zmiatają dowolny inny telefon i znakomitą większość laptopów. Mój iPhone 12 Pro Max, który dotąd zachwycał mnie brzmieniem swoich głośników, dziś jest dla mnie rozczarowaniem. A przecież na głośnikach ta opowieść się nie kończy, bo Asus ROG Phone 5 ma też najlepsze na rynku gniazdo słuchawkowe, w którym kryje się 32-bitowy DAC ESS 9280AC Pro. Jego jakość przewyższa nawet tę, którą znajdziemy w smartfonach LG V30 i V40. I dalece przewyższa zewnętrzny wzmacniacz FiiO i1, którego używam z moim iPhone’em.

W oprogramowaniu telefonu znajdziemy również aplikację AudioWizard, stworzoną we współpracy z marką Dirac, w której możemy dostosować charakterystykę brzmienia, podbić wysokie i niskie tony, czy dopasować brzmienie do własnych preferencji i konkretnych słuchawek, używając dziesięciozakresowego EQ.

Nie spodziewałem się, że kiedykolwiek to napiszę, ale najlepszy smartfon dla graczy na rynku okazuje się być także najlepszym smartfonem dla audiofilów.

Czy muszę przypominać, że to również najszybszy smartfon na rynku?

W syntetycznym benchmarku iPhone 12 Pro Max wypada lepiej od Asusa ROG Phone 5, ale na żywo… to nawet nie jest śmieszne. ROG Phone 5 rozjeżdża każdy inny telefon.

Oczywiście ogromna w tym zasługa potężnych podzespołów. Snapdragon 888 sam w sobie wykręca rekordowe wyniki, a tu dodatkowo utrzymuje pełną wydajność przez dłuższy czas, dzięki rewelacyjnemu chłodzeniu.

RAM to w ogóle jakiś absurd. ROG Phone 5 Ultimate ma go aż 18 GB, zaś zwykła edycja od 8 do 16 GB. Wiecie, jak wygląda życie z 18 GB RAM-u? Przykładowo: otworzyłem aplikację X w piątek, przez weekend w ogóle z niej nie korzystałem, a gdy otworzyłem ją ponownie w poniedziałek, ta… po prostu wczytała się z pamięci operacyjnej. Nie zdarzyło mi się ani razu, by ROG Phone 5 kompletnie ubił aplikację działającą w tle. Zamrożone procesy były przywracane natychmiastowo i nigdy nie zdarzyło mi się, żeby pamięci zabrakło.

Wisienką na torcie jest super szybka pamięć masowa UFS 3.1, której w modelu Ultimate mamy do dyspozycji aż 512 GB, zaś w „zwykłym” wariancie - maksymalnie 256 GB.

A przecież podzespoły to tylko część opowieści. Mamy przecież wyświetlacz odświeżany w maksymalnie 144 Hz, z czasem reakcji na poziomie 1 ms i częstotliwością próbkowania na poziomie 300 Hz. Wrażenie z korzystania z ROG Phone’a 5 jest takie, jakby smartfon czytał nam w myślach i reagował na polecenia, zanim palec dobrze spocznie na ekranie. Oczywiście to tylko złudzenie, ale tak to właśnie wygląda w praktyce.

Muszę jednak nadmienić, że 144 Hz w codziennym użytkowaniu są zupełnie zbędne. W grach, oczywiście, przydają się. Ale przy normalnych zastosowaniach lepiej jest przestawić ekran w tryb odświeżania 120 Hz, co też zrobiłem.

Słowo pochwały w tym momencie należy się również dla oprogramowania Asusa, które jest po prostu świetne. Przy pierwszym uruchomieniu urządzenia mamy do wyboru gamingową nakładkę lub „zwykłą”, taką jak w serii ZenFone. Jednak nawet ta gamingowa nie jest ostentacyjna i brzydka, a już na pewno nie jest w żadnym stopniu ociężała. Każdy proces odbywa się tu błyskawicznie, interfejs jest logicznie porozkładany, a dostosować możemy dosłownie wszystko.

Najlepsze w tym wszystkim jest to, że pomimo absurdalnej wydajności, ekranu o błyskawicznej częstotliwości odświeżania i głośnikach, które zużywają ponadprzeciętnie dużo prądu, tego smartfona za nic nie da się „wyzerować” w jeden dzień. Tylko jeśli gramy przez kilka godzin, możemy liczyć na pełne rozładowanie akumulatora. W innym przypadku - nie ma szans.

Przy normalnym użytkowaniu - czytaj: robieniu zdjęć, przeglądaniu social mediów, wysyłaniu wiadomości - Asus ROG Phone 5 bez wysiłku wytrzymuje dwa dni na jednym ładowaniu, wykręcając ponad 10 godzin aktywnego wyświetlania. Akumulator o pojemności 6000 mAh jest nie do zaorania.

A jeśli już zdarzy się, że go rozładujemy, z pomocą przychodzi ładowarka HyperCharge o mocy 65W, którą napełnimy ogniwa do pełna w około godziny. W oprogramowaniu Asusa znajdziemy też szereg optymalizacji, które pozwolą wydłużyć żywotność ogniw, np. planowane ładowanie i tryby konserwacji baterii.

Co z tym aparatem?

Asus ROG Phone 5 nie jest fotograficznym tytanem, to możemy powiedzieć wprost. Mamy u układ aparatów wyjęty z ZenFone’a 7 Pro, a więc aparat 64 Mpix i 13 Mpix z tyłu oraz 24 Mpix z przodu. Żaden obiektyw nie ma optycznej stabilizacji obrazu.

Jak na smartfon za 3500 zł (a co dopiero za 5800 zł) Asus ROG Phone 5 ma aparat co najwyżej przeciętny. Ale w żadnym wypadku nie mogę powiedzieć, by jakość wykonywanych zdjęć i filmów przekreślała sens jego zakupu.

Za dnia ROG Phone 5 robi bardzo przyzwoite zdjęcia, które mogą się podobać. Brakuje im nieco rozpiętości tonalnej, jaką oferują rywale z tej półki cenowej, ale odwzorowanie kolorów i kontrast stoją na wysokim poziomie, a obrazek jest przyjemny dla oka, zarówno jeśli mowa o aparacie 64 Mpix, jak i 13 Mpix z obiektywem ultrawide. Obiektywnie rozczarowujący jest tryb dwukrotnego powiększenia, który jest po prostu cropem z głównego sensora. Zdjęcia w tym trybie często wychodzą nieostre i poruszone.

Bardzo sprawnie działa też tryb portretowy, zarówno dla głównego sensora, jak i dla aparatu przedniego - to zasługa Snapdragona 888 i jego algorytmów przetwarzania obrazu.

Zaskakująco dobra jest też stabilizacja wideo. Do dyspozycji mamy tryb dodatkowej stabilizacji, w którym ROG Phone 5 nagrywa w rozdzielczości FullHD, ale tak naprawdę nie ma sensu go używać - „zwykła” stabilizacja w rozdzielczości 4K też robi robotę, dla obydwu obiektywów. Na nagraniach za dnia widać jednak, że ROG Phone 5 przeciętnie radzi sobie z prześwietleniami.

Po zmroku zdjęcia wypadają po prostu „ok”. I to wyłącznie jeśli korzystamy z trybu nocnego w parze z głównym aparatem. Tryb nocny zgrabnie opanowuje prześwietlenia i wyciąga detale z cieni, wyrównując ekspozycję na zdjęciu.

Asus ROG Phone 5 nie dostanie żadnych nagród za jakość aparatów, ale powtórzę: nie są one tak kiepskie, by z tego powodu zrezygnować z zakupu tego znakomitego urządzenia. Osobiście nie miałbym większego problemu, by żyć z nimi na co dzień, a mówię to jako użytkownik iPhone’a 12 Pro Max.

Asus ROG Phone 5 to najlepszy niszowy telefon.

Nie ma się co czarować - Asus ROG Phone 5 nie jest mainstreamowym sprzętem. Ba, pewnie poza naszą technologiczną bańką mało kto wie o jego istnieniu. A szkoda, bo to sprzęt ze wszechmiar zasługujący na uwagę.

  • ROG Phone 5 8/128 GB - 3499 zł
  • ROG Phone 5 12/256 GB - 3999 zł
  • ROG Phone 5 16/256 GB - 4499 zł
  • ROG Phone 5 Ultimate 18/512 GB - 5799 zł

Powiem wprost - nie ma żadnego powodu, by dopłacać do edycji Ultimate, chyba że zależy nam na matowym wykończeniu obudowy i dołączonym do zestawu wiatraku. W innym razie lepiej jest oszczędzić kilkaset złotych i wybrać zwykłego ROG Phone’a 5, najlepiej w wersji z 12 GB RAM-u. 5800 zł za ten telefon to przesada. 4000 zł to okazja.

Asus ROG Phone 5 ogromnie mnie zaskoczył. Dawno już nie miałem w rękach smartfona z Androidem, który po pierwszym kontakcie, zamiast stopniowo rozczarowywać, zachwycał z każdym dniem coraz bardziej. Ba, dla samych możliwości audio tego sprzętu jest mi żal, że musiałem go odesłać do producenta, bo powtórzę raz jeszcze: nie istnieje lepszy muzyczny smartfon niż ROG Phone 5.

I jeśli szukasz telefonu z przedziału 3500-4000 zł, definitywnie warto wziąć ROG Phone’a 5 pod uwagę. Nie jest to smartfon pierwszego wyboru. Na pewno nie będzie łatwo kupić do niego etui, serwis może więcej kosztować i raczej nie wzbudzisz nim zazdrości znajomych, dla których „smartfon” = Galaxy lub iPhone. Jednak to wszystko, co oferuje ROG Phone 5, warte jest życia ze smartfonem z głębokiej niszy. Jest fenomenalny.