1. SPIDER'S WEB
  2. Gry
  3. Tech

Ujarzmić bestię. Asus ROG Phone 5 Ultimate - 24 godziny z najpotężniejszym smartfonem na rynku

Asus ROG Phone 5 Ultimate - 24 godziny z najpotężniejszym smartfonem na rynku
169 interakcji
dołącz do dyskusji

Nie pamiętam już, kiedy ostatnio tak bardzo ekscytowałem się premierą smartfona, który nie jest składany, wyginany, albo udziwniony w jakiś inny sposób. Asus ROG Phone 5 ma w sobie jednak coś, co sprawia, że nie sposób przejść obok niego obojętnie: potęgę.

To nie jest zwyczajny smartfon. A już na pewno nie w limitowanej edycji ROG Phone 5 Ultimate, którą otrzymałem do testów i z którym spędziłem już 24 godziny. Po tym czasie każdy inny smartfon, który aktualnie mam na biurku, wydaje mi się nudny i zwyczajny, a topowy iPhone 12 Pro Max wydaje mi się jakiś taki… ugrzeczniony.

Asus ROG Phone 5 Ultimate to monstrum, które budzi zasłużony respekt.

Jeszcze zanim wyjmiemy nowy smartfon Asusa z pudełka, widzimy, że obcujemy z czymś wyjątkowym. Znać to choćby po kształcie i rozmiarze opakowania, które definitywnie nie należy do standardowych.

Po otworzeniu pudełka czeka nas kolejne zaskoczenie. Sześciokąt dzieli się na dwoje i naszym oczom ukazuje się… komiks, nawiązujący do kultowej Akiry.

Nie jest to jednak tylko element estetyczny, lecz część wyzwania, które dostajemy już przy pierwszym kontakcie z urządzeniem. Po pierwszym uruchomieniu telefonu możemy zeskanować komiks, a następnie obejrzeć animowaną wersję sceny zapisanej w ilustracjach.

W nagrodę za wykonanie tego zadania otrzymujemy opcję zrobienia sobie „AR selfie”, które następnie możemy wykorzystać jako awatar w społeczności Republic of Gamers, do której dostęp zyskujemy w aplikacji Armoury Crate.

Skoro zaś mowa o pierwszej konfiguracji telefonu, to muszę powiedzieć, że choć testuję smartfony od 7 lat, nigdy nie spotkałem się z tak fajnym ekranem powitalnym. Wita nas nie tylko animacja, ale też doskonale dopasowana do niej muzyka. Tę samą muzykę usłyszymy później otwierając konsolę w Armoury Crate.

Zanim przejdziemy do samego telefonu, jeszcze kilka słów o zawartości opakowania. W zestawie z edycją Ultimate otrzymujemy kilka bonusów. Jest oczywiście ładowarka o mocy 65W, jak również przezroczyste etui (szkoda, że nie czarne lub białe).

Co ważniejsze, jest też gadżet, którego nie znajdziemy w podstawowej edycji ROG Phone’a 5 - dołączany wentylator AeroActive Cooler.

Urządzenie podłączamy do telefonu dedykowanym złączem na krawędzi obudowy. Złącze jest zakryte zaślepką, ale Asus chyba sam dobrze wie, że bardzo szybko tę zaślepkę zgubimy, bo w zestawie dorzuca zapasowy kawałek gumy.

Po założeniu wiatraczka na obudowę od razu zyskujemy dodatkowe chłodzenie, dwa dodatkowe przyciski i wbudowany stojak.

Jest tu również dodatkowe złącze słuchawkowe i wejście USB-C do ładowania podczas rozgrywki; drugi komplet takich złącz znajdziemy u dołu obudowy. Ale o tym za chwilę.

W końcu możemy przejść do najważniejszego - do samego smartfonu. A jest tu o czym opowiadać.

Asus ROG Phone 5 Ultimate nie ukrywa, dla kogo został stworzony.

Powiedzmy sobie wprost: to nie jest estetyka dla każdego. ROG Phone 5 jest co prawda mniej ostentacyjnie gamingowy niż ROG Phone 3, ale to nadal bez dwóch zdań sprzęt dedykowany graczom.

Tylko spójrzcie na tę potężną, masywną obudowę. ROG Phone 5 Ultimate to monstrum. Waży 239 g, mierzy 173 x 77 x 9,9 mm i rzuca się w oczy z daleka. Jest z nim trochę tak jak np. z psami rasy Dogo Argentino. To potężne, groźnie wyglądające zwierzęta. Jedni na ich widok przechodzą na drugą stronę ulicy. Drudzy wprost przeciwnie - podchodzą bliżej, doceniając piękno i majestat bestii.

Ja zdecydowanie należę do tej drugiej kategorii, zarówno jeśli chodzi o Dogo Argentino, jak i Asusa ROG Phone 5 Ultimate. Niesamowicie podobają mi się te wszystkie przetłoczenia na obudowie. Te czarne linie, ta monochromatyczna kolorystyka z niebieskimi akcentami. Coś absolutnie niesamowitego. ROG Phone 5 jest dostępny także w błyszczącej, białej lub czarnej wersji, ale to edycja Ultimate prezentuje się najlepiej z nich wszystkich.

ROG Phone 5 Ultimate nie tylko prezentuje się potężnie jako całość, ale też urzeka drobnymi smaczkami i detalami. Np. w niebieskiej zaślepce karty SIM wyryto skrót GLHF! (Good luck, have fun! - po angielsku „powodzenia, baw się dobrze”). Nad jedną z czarnych linii w obudowie ukryte jest motto ROG: For those who dare. Jest też logo republiki graczy i liczba 05.

Jest też element, którego brakuje w standardowych edycjach ROG Phone’a 5 - monochromatyczny wyświetlacz, pełniący rozmaite funkcje. Może wyświetlać prostą animację, może sygnalizować powiadomienia, może wyświetlać też dowolne logo, które wgramy do telefonu.

Ostatnim elementem obudowy, na który trzeba zwrócić uwagę, są dotykowe przyciski na bocznej krawędzi. AirTriggers były obecne już w poprzedniej generacji gamingowego smartfona Asusa, ale tutaj zostały znacząco dopieszczone i co tu dużo mówić - działają znakomicie.

Możemy je dowolnie skonfigurować, stosując „Dżina gier” podczas rozgrywki. Jako że różnie bywa z kompatybilnością gier na Androida z zewnętrznymi kontrolerami, Asus rozwiązał problem przypisywania funkcji w bardzo ciekawy sposób - używając dwóch okręgów z literkami L i R wybieramy obszar ekranu, który będzie „dotykany”, gdy naciśniemy dodatkowe triggery.

Cała konstrukcja ma tylko jeden obiektywny minus - nie spełnia żadnej normy pyło- i wodoszczelności.

Gamingowa estetyka rozciąga się też na system operacyjny.

Jeśli chcemy, Android 11 w ROG Phonie 5 może być zupełnie zwyczajny, do złudzenia przypominający czystą wersję Zielonego Robota. Ale bez jaj, kto kupuje telefon dla graczy i ustawia na nim czystego Androida - dlatego jedynym słusznym wyborem jest tu mocno ROG-owa nakładka Asus Launcher.

Na dzień dobry witają nas futurystyczne tapety i odpowiednio podrasowane ikony. Fabrycznie ustawiony jest też ciemny motyw systemu, choć to oczywiście można w każdej chwili zmienić.

Zmienić można tu zresztą prawie wszystko. Kolory akcentów, układ interfejsu… możliwości jest mnóstwo. Zmienić możemy nawet ikonę czytnika linii papilarnych, jak również animację, która towarzyszy odblokowaniu smartfonu.

Warto też w tym miejscu wspomnieć o trybie Always-on-display, który także jest adekwatnie futurystyczny i gamingowy. Możemy oczywiście ustawić też zwykły zegarek, ale ponownie - kto rozsądny kupiłby ROG Phone’a 5 Ultimate i ustawił na ekranie zwykły zegarek…

Sercem gamingowego oprogramownia ROG Phone 5 jest aplikacja Armoury Crate, do złudzenia przypominającą tę, którą znajdziemy w komputerach z serii Republic of Gamers.

Możemy w niej dostosować każdy szczegół gamingowego aspektu urządzenia. Konfigurujemy profile wydajności, kontrolując np. wydajność procesora, priorytet połączenia sieciowego, częstotliwość odświeżania ekranu czy reakcję na dotyk.

Mamy tu też dostęp do naszej biblioteki gier, a także do sugerowanego zbioru gier, które Asus posortował zależnie od tego, przy jakiej częstotliwości odświeżania ekranu chcemy w nią zagrać.

Wszak - jak na sprzęt gamingowy przystało - natywna częstotliwość odświeżania dalece odbiega tu od klasycznych 60 Hz. Wyświetlacz AMOLED o przekątnej 6,78” i rozdzielczości 2448 x 1080 px pracuje z szybkością 144 Hz. W ustawieniach możemy wybrać, czy chcemy, aby ekran działał w 60, 120 czy 144 Hz, czy może przełączał się automatycznie, zależnie od sytuacji.

Informacja o bieżącej częstotliwości odświeżania jest wyświetlana również na belce powiadomień. Liczbę Hz możemy także kontrolować indywidualnie w każdej grze, przy użyciu Game Genie.

Ale częstotliwość odświeżania obrazu to jedno, a czas reakcji i częstotliwość próbkowania to drugie. Ten pierwszy wynosi raptem 1 ms, zaś ekran reaguje na dotyk z częstotliwością 300 Hz. Jest to niezwykle odczuwalne nie tylko w grach, gdzie każda reakcja na dotyk jest natychmiastowa, ale nawet w codziennym użyciu. Płynność interfejsu ROG Phone’a 5 jest absolutnie niezrównana, a błyskawiczna reakcja na dotyk powoduje, iż mamy wrażenie, jakby telefon czytał nasze myśli, a nie reagował na nacisk palca.

Asus ROG Phone 5 Ultimate to najpotężniejszy smartfon, jaki kiedykolwiek trzymałem w dłoniach.

Specyfikacja techniczna nowego telefonu Asusa jest momentami absurdalna.

Jego sercem jest Snapdragon 888, co brzmi typowo. Nietypowa jest zaś ilość pamięci operacyjnej, która w przypadku edycji Ultimate wynosi aż… 18 GB RAM. Tak, ten telefon ma więcej RAM-u niż większość laptopów na rynku.

Edycje podstawowe ROG Phone’a 5 nie są zresztą dużo biedniejsze w tej materii. Najtańszy wariant ma 8 GB RAM-u, ale wystarczy dopłacić kilka stówek, by mieć 12, albo i 16 GB RAM-u.

Miejsca na dane w edycji Ultimate mamy zaś aż 512 GB i to szybkiej pamięci UFS 3.1. Wystarczy na tyle gier, ile dusza zapragnie.

Za napędzenie tego abstrakcyjnie potężnego zestawu podzespołów odpowiada zaś akumulator o pojemności 6000 mAh. Jednak same cyferki to jedynie połowa opowieści. Równie istotny jest sposób, w jaki Asus rozmieścił podzespoły w swoim nowym smartfonie. Otóż płyta główna wraz z procesorem została umieszczona centralnie. Dokładnie w tym miejscu, z którym styka się wiatrak AeroActive. Nawet bez dodatkowego wiatraka takie umieszczenie najgorętszych podzespołów pozwala na bardziej efektywne odprowadzanie ciepła i trzymanie go z dala od dwóch miejsc - akumulatora i palców użytkownika.

Akumulator został tu rozbity na dwa ogniwa po 3000 mAh każde. W połączeniu z optymalizacją oprogramowania pozwoliło to wydłużyć przewidywany cykl życia akumulatora niemal dwukrotnie, a także umożliwia super-szybkie ładowanie tego monstrualnego banku energii.

Co ciekawe, możliwe jest też podłączenie ROG Phone’a 5 do prądu bez wpływu na akumulator. Jeśli szykujemy się na długą rozgrywkę, wystarczy podłączyć kabel do portu na bocznej krawędzi, wygodnie umieszczonego poza zasięgiem palców. Podłączając telefon przez ten port, możemy wybrać opcję dostarczania energii bez ładowania akumulatora. W perspektywie czasu takie zastosowanie może znacząco wydłużyć żywotność smartfona.

Głośniki wszystkich innych smartfonów są dla mnie martwe.

Chciałem zostawić opis wrażeń audio do pełnej recenzji, ale nie mogę się powstrzymać, żeby nie napisać tego już teraz - Asus ROG Phone 5 ma najlepsze głośniki w całej historii smartfonów. Kropka. Nawet iPhone 12 Pro Max, z którym mogłem porównać głośniki bezpośrednio, nie zbliża się jakością do smartfona Asusa.

Jak łatwo zauważyć, ekran ROG Phone’a 5 nie ma żadnego wcięcia, zaś z góry i z dołu okalają go dość pokaźne ramki. I bardzo dobrze, bo to właśnie w tych ramkach zmieściły się dwa symetryczne głośniki stereo. Każdy z przetworników wykorzystuje siedem magnesów i napędzany jest przez wzmacniacz Cirrus Logic, co przekłada się na najbardziej porażające wrażenie muzyczne, z jakim kiedykolwiek zetknąłem się w smartfonie. Aż trudno uwierzyć, że dobywający się z nich dźwięk pochodzi z telefonu, bo prawdę mówiąc… ROG Phone 5 gra głośniej, czyściej, bardziej szczegółowo i ma nawet więcej basu nie tylko od dowolnego innego smartfona, ale także od większości laptopów.

Jakby niesamowitych głośników było mało, ROG Phone 5 ma też złącze słuchawkowe z wysokiej klasy 32-bitowym DAC - ESS 9280A Pro. Nie sądziłem, że kiedyś trafi w moje ręce telefon grający lepiej od smartfonów LG z serii V, a jednak.

Pracą głośników i wyjścia słuchawkowego sterujemy z poziomu aplikacji AudioWizard (Kreator Audio), w której możemy wybrać predefiniowany tryb pracy, podbić tony niskie i wysokie, a nawet dostosować dźwięk do własnych upodobań przy użyciu dziesięciozakresowego korektora. Optymalizację dźwięku Asus zlecił specjalistom marki Dirac i co tu dużo mówić: na każdym kroku słychać doświadczenie weteranów rynku audio.

Powiem wprost - nawet jeśli nie jesteś graczem, to dla samych możliwości audio warto kupić ROG Phone’a 5. I wcale nie trzeba sięgać po najdroższą edycję Ultimate, bo identyczny układ głośników i wzmacniacza słuchawkowego jest też dostępny w najtańszym wariancie.

Nieco słabiej wypada aparat ROG Phone’a 5. Ale czy tak słabo, by przekreślić inne zalety?

Na to pytanie odpowiem dopiero przy okazji pełnej recenzji, ale mówiąc szczerze… spodziewałem się, że będzie gorzej, a zostałem mile zaskoczony. Być może niesłusznie, wszak ROG Phone 5 ma ten sam układ aparatów co ubiegłoroczny ZenFone 7 Pro, z którym miałem przyjemność spędzić trochę czasu i którego aparaty były zupełnie w porządku.

Mamy tu więc do czynienia z 64-megapikselowym sensorem głównym i 13-megapikselowym sensorem połączonym z obiektywem ultrawide. Do tego dochodzi kamera macro 5 Mpix i aparat do selfie 24 Mpix.

Nie miałem jeszcze okazji dłużej się pobawić tymi aparatami, ale na pierwszy rzut oka prezentują się one zupełnie w porządku. Nie jest to co prawda iPhone czy Samsung Galaxy S, ale pamiętajmy, że bazowy ROG Phone 5 nie kosztuje nawet w przybliżeniu tak wiele, co któryś z powyższej dwójki. I jak na smartfon, którego ceny zaczynają się w Polsce od 3499 zł, moim zdaniem ROG Phone 5 ma w zupełności akceptowalny aparat.

A czy prócz „akceptowalny” jest tam coś więcej - przekonam się dopiero wtedy, gdy spędzę z nim więcej czasu.

Powiedzieć, że Asus ROG Phone 5 Ultimate mnie zauroczył, to nic nie powiedzieć.

ROG Phone 5 Ultimate to niesamowite połączenie potężnych podzespołów, przemyślanego projektu i absolutnego skupienia na kliencie docelowym. Każdy, nawet najdrobniejszy detal został tu zaprojektowany z myślą o tych, którzy wymagają od smartfona czegoś więcej.

Z wielką przyjemnością przekładam kartę SIM do tego behemota, żeby się przekonać, czy z taką bestią można żyć na co dzień.