Tech  / Felieton

Zapłaciłem za YouTube'a, zapłacę za Zdjęcia. Za co jeszcze Google każe nam niedługo zapłacić?

Picture of the author
298 interakcji
dołącz do dyskusji

Zostało pół roku, by podjąć decyzję, co zrobić ze zdjęciami zgromadzonymi w Google Photos. Muszę przyznać, że Google po mistrzowsku rozegrał tę partię, bo prawdopodobnie nie będę miał wyjścia – zapłacę Google’owi.

Po tym, jak Google przez długie lata przyzwyczaił połowę scyfryzowanej populacji do darmowej kopii zapasowej zdjęć w Google Photos, gigant zdecydował się wyciągnąć wtyczkę. Już 1 czerwca Zdjęcia Google przestaną być w pełni darmowe; „gratis” otrzymamy tylko standardowe 15 GB miejsca, które obejmuje nie same zdjęcia, ale również wszystkie inne usługi Google’a. Za przechowywanie większej ilości danych trzeba będzie zapłacić.

Marcin Połowianiuk przygotował dobry przegląd dostępnych opcji. Jeśli nadal nie wiesz, co zrobić ze swoimi zdjęciami po 1 czerwca, warto przyjrzeć się możliwym alternatywom.

  • Czytaj również: Nielimitowana przestrzeń w Zdjęciach Google nie będzie już darmowa. Gdzie przenieść swoje zdjęcia?

Alternatywa dla Zdjęć Google – co wybrać?

Z terrorystami się nie negocjuje, więc naturalnym odruchem wobec jawnego żądania okupu powinna być ucieczka od Google’a. Rozważam ten scenariusz od listopada.

W pierwszym odruchu chciałem przenieść zdjęcia do OneDrive’a i uruchomić funkcję „rolki zdjęć” na telefonach, by automatycznie zapisywać tam nowo robione fotografie ze smartfonów. Niestety OneDrive jest dla mnie podstawową chmurą do wszystkiego; trzymam tam dane, trzymam kopie zapasowe zdjęć zrobionych profesjonalnym aparatem, trzymam tam również kopie wideo, nad którymi aktualnie pracuję. Innymi słowy, nie mam już miejsca na kopię zdjęć z telefonów. OneDrive co prawda pozwala na dokupienie dodatkowego terabajta przestrzeni, ale sam dodatkowy terabajt kosztuje 39,99 zł, czyli niemal tyle samo, ile płacę za pakiet Office i 1 TB OneDrive'a dla pięciu osób. Odpada.

Drugą opcją, którą wciąż mocno rozważam, jest iCloud. Pakiet 2 TB miejsca na dane w iCloud kosztuje 39,99 zł miesięcznie, a teraz możemy go mieć także w ramach Apple One, gdzie za tę samą kwotę dostajemy dodatkowo subskrypcję Apple Music, Apple TV oraz Apple Arcade. Pozornie – opcja doskonała, zwłaszcza że na co dzień używam MacBooka Pro i iPhone’a 12 Pro Max. Niestety oprócz iSprzętów regularnie korzystam też z testowych smartfonów z Androidem, gdzie iCloud nie funkcjonuje oraz z komputerów z Windowsem, gdzie dostęp do niego jest upierdliwy. W efekcie tak czy inaczej musiałbym płacić Google’owi chociażby za najniższy pakiet miejsca, by przechowywać tam zdjęcia z testowych urządzeń. Odpada.

Najwygodniejszą opcją jest… zostać z Google’em. Przeniesienie biblioteki ze Zdjęć Google do innej platformy samo w sobie byłoby bardzo uciążliwe i wymagałoby żmudnej selekcji zapisywanych przez lata zdjęć. Google Photos są też narzędziem w pełni multiplatformowym, do którego będę miał wygodny dostęp, niezależnie od tego, z jakich urządzeń będę korzystał w przyszłości.

Pakiety Google One prezentują się następująco:

  • 100 GB – 8,99 zł/mies. / 89,99 zł rocznie,
  • 200 GB – 13,99 zł/mies. / 139,99 zł rocznie,
  • 2 TB – 46,99 zł/mies. / 469,99 zł rocznie,
  • 10 TB – 234,99 zł/mies.,
  • 20 TB – 469,99 zł/mies.,
  • 30 TB – 699,99 zł/mies.

W moim przypadku jedyną sensowną opcją jest pakiet 2 TB za 46,99 zł miesięcznie. I zapłaciłbym tę kwotę bez większych rozważań, gdy nie fakt, że to już druga usługa, do której opłacania Google niejako przymusił mnie siłą.

Od kilku miesięcy opłacam wart 24 zł miesięcznie pakiet YouTube Premium, bo serwis do tego stopnia bombardował mnie reklamami, iż w pewnym momencie nie dało się z niego normalnie korzystać. Odkąd zdecydowałem się zapłacić, mam spokój, a YouTube stał się dla mnie miejscem wolnym od reklam. Teraz Google stosuje podobną taktykę – uzależnił mnie od swojej usługi tak bardzo, że teraz prawdopodobnie również ulegnę i zapłacę. Oznacza to, że w niedalekiej przyszłości będę co miesiąc płacił Google’owi 70 zł za pakiet usług, które wcześniej przez lata miałem dostępne za darmo.

Od Google’a nie ma ucieczki.

Konkluzja z poszukiwań alternatywy dla Zdjęć Google jest jedna – od Google’a nie ma ucieczki. Chcąc cieszyć się pełnią wygody, jaką dają nowoczesne usługi internetowe w XXI wieku, jesteśmy skazani na korzystanie z narzędzi od Google’a, bo ze względu na swoją skalę i dopracowanie po prostu nie mają sobie równych. Wielka awaria, którą Google zakończył 2020 rok, pokazała nam też, jak bardzo jesteśmy globalnie uzależnieni od usług giganta; nie tylko metaforycznie, ale całkiem dosłownie.

I tak sobie myślę – płacę za YouTube’a, zapewne zapłacę za Zdjęcia… co będzie następne? Za którą usługę, do której wszyscy przywykliśmy, Google nagle każe nam zapłacić?

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst