Kosmos  /  News

Ogromny sukces Virgin Orbit. Na orbitę trafiły satelity wystrzelone z wysokości 11 kilometrów

Picture of the author

W końcu! Richard Branson ma powód do zadowolenia. W niedzielę rakieta LauncherOne umieściła na niskiej orbicie okołoziemskiej pierwszą partię niewielkich satelitów. Ogromny sukces zespołu Virgin Orbit. 

Z powietrza w kosmos

Firma Richarda Bransona postanowiła opracować zupełnie nowy sposób wynoszenia małych satelitów, tzw. cubesatów na orbitę. Przeprojektowany Boeing 747 z podczepioną pod skrzydłem rakietą LauncherOne wznosi się na wysokość przelotową (ok.10-11 km n.p.m.). Tam uwalnia rakietę z zaczepów pod skrzydłem. Chwilę później, po oddaleniu się od samolotu, rakieta odpala silnik NewtonThree i rozpoczyna wznoszenie aż do osiągnięcia orbity. Po trzech minutach silnik jest wyłączany, a po oddzieleniu się górnego członu rakiety na 6 minut włączany jest silnik NewtonFour, który dostarcza rakietę na orbitę.  

Launch Demo 2

Rakieta LauncherOne po oddzieleniu się od samolotu Cosmic Girl. 17 stycznia 2021 r.

Wczorajszy test przebiegał według takiego samego scenariusza. 45 minut po pierwszym odpaleniu silnika NewtonFour, uruchomiono go ponownie w celu ukołowienia orbity. Po zakończeniu tego manewru dziesięć cubesatów o łącznej masie 115 kg prawidłowo trafiło na orbitę okołoziemską na wysokości ok. 500 km.

Tym razem jednak nie były to tylko satelity testowe, a dostarczone przez osiem różnych grup uniwersyteckich oraz przez Centrum Badawcze Amesa w Dolinie Krzemowej. W kolejce do kolejnych lotów stoją już amerykańskie Siły Kosmiczne, brytyjski AF czy firmy takie jak Swarm Technologies, SITAEL czy GomSpace. Rakiety, które wyniosą je na orbitę są właśnie składane w fabryce w Long Beach. 

Jak zapewniają przedstawiciele firmy, przewaga tej metody polega na tym, że Boeing 747, nazwany Cosmic Girl, może wystartować z każdego dużego lotniska na świecie i nie wymaga do tego potężnego centrum kosmicznego. 

Rakieta LauncherOne o długości 21 metrów jest w stanie dostarczyć na orbitę ładunek o masie do 500 kg. 

Pierwsza próba wyniesienia ładunków w ten zupełnie nowatorski sposób miała miejsce w maju 2020 roku, jednak została ona przerwana tuż po uruchomieniu silników rakiety. Na pokładzie znajdował się jedynie satelita testowy.

Wczorajszy sukces może oznaczać, że Virgin Orbit uszczknie kawałek tortu, jakim jest wynoszenie małych ładunków na orbitę. Docelowo koszt takiego lotu z Virgin Orbit ma zejść do poziomu 12 mln dol. To atrakcyjna oferta, jednak konkurencja nie śpi. RocketLab już od jakiegoś czasu wynosi małe ładunki za pomocą swojej rakiety Electron, a wkrótce do tego grona dołączą także inne firmy. Nie zmienia to jednak faktu, że im więcej firm w tym biznesie, tym lepiej.