Kosmos  / News

Ziemia utraci jeden z księżyców. W przyszłym tygodniu odleci w przestrzeń międzyplanetarną

Picture of the author
1665 interakcji
dołącz do dyskusji

Już w przyszłym tygodniu do Ziemi zbliży się księżyc. Gdy nabierze prędkości w pobliżu naszej planety, ucieknie w przestrzeń międzyplanetarną, aby już nigdy tu nie powrócić. 

Choć brzmi to przejmująco, to w rzeczywistości żadna to strata i tak nigdy tego księżyca nie widzieliśmy. Mowa oczywiście o 2020 SO – niewielkim obiekcie, który wleciał w przestrzeń między Ziemią a Księżycem we wrześniu 2020 r. Po tym jak ten mini-księżyc znalazł się nieco bliżej naszej planety, naukowcy z NASA ustalili, że tym razem nie jest to żaden meteoroid, żadna planetoida, a jedynie pozostałość po rakiecie, która wynosiła sondę kosmiczną w stronę Księżyca w latach sześćdziesiątych XX wieku. 

Już we wtorek, 2 lutego rakieta (a właściwie pozostałość po niej) zbliży się do Ziemi na odległość 220 000 km, po czym zacznie się oddalać, aby w marcu 2021 roku całkowicie wyrwać się spod wpływu grawitacyjnego Ziemi. W tym samym momencie 2020 SO rozpocznie własną podróż dokoła Słońca. 
 

Start rakiety z sondą Surveyor 1, 30 maja 1966 r.

Skąd wiadomo, że to rakieta

Odległość do obiektu nawet podczas maksymalnego zbliżenia do Ziemi jest wciąż za duża, a jego rozmiary wciąż za małe, aby dało się po prostu przyjrzeć mu z bliska za pomocą teleskopu. Natomiast analizując trajektorię lotu obiektu wstecz, inżynierowie z NASA zauważyli, że już wcześniej zbliżał się on do Ziemi, m.in. w latach sześćdziesiatych kiedy NASA wysyłała sondy księżycowe. Z tego też powodu postanowiono sprawdzić skład chemiczny obiektu (obserwacje spektroskopowe) i porównać go do składu chemicznego obiektu, o którym wiemy, że jest elementem rakiety znajdującym się na orbicie wokół Ziemi od 1971. Okazało się, że skład jest taki sam. Stąd i wniosek, że nasz nowy tymczasowy księżyc jest jedynie jednym z większych śmieci kosmicznych, który sami umieściliśmy w przestrzeni kosmicznej. 

Tak czy inaczej, to już nieistotne. 2020 SO zbliży się do Ziemi we wtorek, a potem już go nigdy nie zobaczymy.

To nie księżyc, to rakieta! I tak i nie

Warto tutaj zwrócić uwagę, że kategoria mini-księżyców nie jest niczym nowym. Wcześniej naukowcy do tej kategorii zaliczali takie obiekty jak 2020 CD3, 2006 RH120 czy 1991 VG.

2006 RH120 był pierwszym obiektem tego typu. Meteoroid o rozmiarach rzędu 2-3 metrów, który przeważnie krąży wokół Słońca po orbicie zbliżonej do orbity Ziemi, raz na dwadzieścia lat dolatuje od czasu do czasu wchodzi na orbitę wokół Ziemi, aby po kilku okrążeniach wrócić na swoją ścieżkę wokół Słońca. Ostatnia wizyta w pobliżu Ziemi rozpoczęła się we wrześniu 2006 r. i zakończyła w czerwcu 2007 r.

Podobna sytuacja dotyczy obiektu 2020 CD3. Został on przechwycony przez grawitację Ziemi gdzieś na przełomie 2016-2017 roku, aby wyrwać się z niej dopiero w maju 2020 r. Po raz kolejny obiekt zbliży się do Ziemi w marcu 2044 r. aczkolwiek ze względu na odległość najprawdopodobniej nie zostanie przechwycony przez grawitację Ziemi i tylko przeleci w jej pobliżu.

Dokładnie tak samo było z odkryciem 2020 SO. Dopiero po odkryciu i opisaniu i przeanalizowaniu orbity okazało się, że ten obiekt pochodzi z Ziemi. Nie zmienia to jednak faktu, że zachowuje się dokładnie tak jak pozostałe mini-księżyce i w marcu dołączy do nich w podróży dokoła Słońca.

Podobał ci się tekst? Polub lub udostępnij go na Facebooku.

przeczytaj następny tekst