Tech  / Artykuł

Wertykalne farmy w końcu mają stać się opłacalne. Przynajmniej w Danii

Picture of the author

Wertykalna uprawa roślin w Europie w końcu ma stać się opłacalną alternatywa dla tradycyjnego rolnictwa. Tak przynajmniej zapewnia tajwańska firma YesHealth, która we współpracy z duńskim startupem Nordic Harvest wybudowała wertykalną farmę na przedmieściach Kopenhagi. Farma potrafi wyprodukować rocznie 1000 ton jadalnych warzyw.

Sam pomysł na wertykalne rolnictwo nie jest nowy. Po raz pierwszy został użyty w 1915 r. przez Gilberta Baileya w książce pt. Rolnictwo Wertykalne. Od tamtego czasu pomysł dość mocno wyewoluował. Bailey sugerował bowiem wysadzenie w powietrze części obszarów rolnych i wykorzystanie ścian z powstałych po takich wybuchach lejów na uprawy roślin jadalnych. Sama idea upraw w pionie funkcjonowała z kolei już w starożytności. Żeby zgrupować te wszystkie pomysły i stworzyć z nich funkcjonalny model uprawy, potrzebna była nam technologia.

Wertykalne farmy

Źródło: YesHealth

Żeby móc w ogóle zacząć rozmawiać o uprawie roślin w ciemnej hali przemysłowej, musimy zacząć od oświetlenia. YesHealth nie wyróżnia się w tej kwestii na tle konkurencji i tak jak wszyscy stosuje dość oszczędne panele LED-owe, z diodami emitującymi bardzo korzystne spektrum światła, jeśli chodzi o uprawę roślin. Ze zdjęć udostępnionych przez YesHealth można wnioskować, że firma stosuje LED-y o określonych długościach fal świetlnych (światło czerwone i niebieskie z dodatkiem dalekiej czerwieni).

Jest to obecnie najpopularniejszy miks, aczkolwiek zastosowanie światła białego o szerokim spektrum może zapewnić jeszcze większa wydajność uprawy. Tak m.in. twierdzi firma Samsung, zdaniem której wąskie spektrum światła jest mniej efektywne oraz mniej opłacalne. Na razie jednak większość podmiotów odpowiedzialnych za farmy wertykalne woli sprawdzone i potwierdzone badaniami na holenderskim Uniwersytecie w Wageningen.

Niezależnie od wyboru spektrum, największą zaletą LED-ów jest ich (stosunkowo) niskie zapotrzebowanie na energię elektryczną, która w przypadku farm wertykalnych jest oczywiście największym kosztem stałym w całej hodowli.

Źródło: YesHealth

Jeśli chodzi o system podlewania uprawy, YesHealth, tak jak większość wertykalnych farmerów, postawiło na hydroponikę, czyli bezglebową uprawę na pożywkach wodnych. W praktyce wygląda to tak, że rośliny sadzone są w specjalnym granulacie o luźnej strukturze, który w gruncie rzeczy służy tylko po to, żeby ustabilizować rośliny.

W uprawach hydroponicznych ogromną zaletą jest też możliwość dodatkowego napowietrzania pożywki wodnej, dzięki czemu do korzeni dostarczane są większe dawki tlenu przyspieszające rozwój uprawianych roślin. Kolejną zaletą tego typu upraw (hydroponika w zamkniętym pomieszczeniu) jest również to, że do uprawy roślin nie używa się żadnych pestycydów.

Jeśli chodzi o koszty pracy, to YesHealth chwali się tym, że większość procesów związanych z uprawą wertykalną udało się zautomatyzować. Dzięki temu na hali o powierzchni 7 tys. metrów kwadratowych, na której rośliny uprawiane są na 14-piętrowych platformach, pracuje zaledwie kilka osób.

Przyszłość rolnictwa?

Oczywiście nie wszystkie gatunki roślin opłaca się hodować pod LED-ami, w zamkniętych pomieszczeniach. Większość warzyw, z których korzystamy w kuchni na co dzień da się jednak hodować w ten sposób. A dzięki temu, że takie farmy mogą być zakładane w bezpośrednim sąsiedztwie dużych miast (lub na ich terenie), uprawiane w ten sposób warzywa mogą być błyskawicznie dostarczone do sklepów, dzięki czemu dłużej zachowują swoją świeżość. Może być to sposób na ograniczenia marnotrawienia żywności.

Główną zaletą wertykalnych upraw jest jednak oszczędność miejsca. Już teraz na całym świecie uprawianych jest ok. 80 proc. gruntów rolnych. Pozostałe dwadzieścia to w większości nieużytki, które z wielu powodów straciły bądź nigdy nie posiadały wielkiego potencjału rolnego. Jeśli więc globalna liczba ludności nadal będzie rosła, a wraz z nią nasze zapotrzebowanie na żywność, w którymś momencie możemy dojść do fizycznego ograniczenia, jakim jest rozmiar naszej planety. No chyba że zaczniemy myśleć o rolnictwie w trzech wymiarach. Kolejnym plusem takiego rozwiązania jest praktycznie całkowita niezależność od pór roku i warunków pogodowych.

Największym minusem tego typu oprawy jest oczywiście zapotrzebowanie na elektryczność odpowiadającą za sztuczne oświetlenie roślin. Wysokie koszty rachunków za prąd, przekładające się na wysokie ceny uprawianych w ten sposób warzyw, były najczęstszym powodem niepowodzeń takich przedsięwzięć i ogłaszanych przez nie bankructw. YesHealth twierdzi, że ich pionowa farma w Danii będzie w pełni dochodowym przedsięwzięciem, a ceny produkowanych w ten sposób warzyw będą na poziomie warzyw organicznych z biohodowli.

Dodajmy jeszcze, że według wielu ekspertów, ceny energii elektrycznej, wraz z rozwojem technologii OZE, mają maleć. Oznacza to, że uprawa roślin na farmach wertykalnych z biegiem lat stanie się coraz tańsza. Trend ten zresztą podchwytują nie tylko technologiczne startupy i rolnicy zakręceni na punkcie ekologii.

Z podobnym sposobem uprawy roślin eksperymentuje chociażby sieć Carrefour, która w Polsce, we współpracy ze startupem Listny Cud, zainstalowała dwie niewielkie farmy wertykalne na terenie swoich wielkopowierzchniowych sklepów. Dzięki temu klienci otrzymali dostęp do świezych mikroliści czerwonej kapusty, brokułu, rzodkiewki, gorczycy i rukoli.

Projekt ten jest oczywiście mocno eksperymentalny, ale pokazuje, że duże sieci handlowe interesują się tym sposobem uprawy warzyw i prawdopodobnie czekają na moment, w którym stanie się on bardziej opłacalny. Wiele zależy tu od rozwoju technologii odpowiedzialnych za odnawialne źródła energii.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst