Gry  /  Recenzja

Monitor iiyama G-Master GB2770HSU Red Eagle ma jasne zadanie: podbić środkową półkę cenową - recenzja

Picture of the author

Ma ekran o przekątnej 27 cali, pionowy tryb portretowy, panel IPS z odświeżaniem 165 Hz i bardzo niskie opóźnienie. Monitor iiyama G-Master GB2770HSU Red Eagle chce zawojować środkową półkę dla graczy, powiększając coraz liczniejsze grono zadowolonych klientów. Japończycy atakują jednak bardzo trudny segment.

Trzynaście sekund. Tyle zajęło mi złożenie monitora iiyama G-Master GB2770HSU Red Eagle po wyjęciu dwóch części z kartonu. Ekran połączony z elastyczną nóżką od początku stanowi całość, a stopkę przykręciłem przy pomocy wbudowanej śrubki z własnym uchwytem. Gdyby każdy monitor był tak dobrze pakowany i tak łatwy w złożeniu, żylibyśmy w lepszym świecie.

Japończycy z iiyama mają motywację, żeby się starać. Firma chce zawojować średnią półkę.

Japoński producent monitorów był wcześniej znany z profesjonalnego sprzętu biurowego. Od pięciu lat iiyama rozwija jednak ofertę dla graczy i robi to zadziwiająco dobrze. Testowany kilka tygodni temu zakrzywiony model GB3466WQSU stawia Japończyków w korzystnym miejscu na osi cena-możliwości. Teraz do testów zamówiłem monitor z niższych rejonów średniej półki cenowej, sprawdzając, jak producent radzi sobie w tej kategorii.

Chęć przetestowania ekonomicznego modelu iiyamy ma głębszy sens. Na rynku monitorów następuje bowiem gigantyczne przetasowanie. Dotychczasowi liderzy działający przez dekady, tacy jak Samsung, Asus czy LG, muszą stawić czoła głodnym sukcesu rywalom. Przedsiębiorstwa pokroju iiyamy nie boją się grać agresywnie ceną, nie boją się oszczędzać na efekciarskich LED-owych dodatkach, a przy tym skupiają się na tym co naprawdę ważne: obrazie, barwach, kontraście czy opóźnieniu. Dzięki temu iiyama już teraz ma gigantyczną porcję gamingowego tortu na polskim rynku.

Monitor iiyama G-Master GB2770HSU Red Eagle ma 27 cali i panel IPS 165 Hz, kosztując 1099 zł.

Model jest zupełną nowością na rynku. Można więc przypuszczać, że dyskomfortowa wizualnie górka w postaci 100 zł wcześniej czy później zostanie wyrównana, aby przełamać psychologiczną granicę 999 zł za monitor. Mniej więcej w takiej kategorii cenowej walczy GB2770HSU Red Eagle, mając za naturalnych rywali np. Acera oraz AOC.

Oczywiście istnieją monitory do gier jeszcze tańsze, a do tego wciąż niezłe, kosztując po 700 - 750 zł od sztuki. Te najtańsze panele nie posiadają jednak ważnego dla graczy parametru, jakim jest wysoka częstotliwość odświeżania. Testowana iiyama rywalizuje w kategorii 144 Hz - 165 Hz, w zależności od wybranego łącza (HDMI lub DP). Nie znam dobrego monitora za 750 zł działającego z taką samą częstotliwością odświeżania.

Japończycy rekompensują górkę cenową szerokim wachlarzem ustawień swojego monitora.

Po pierwsze, szyja G-Mastera GB2770HSU Red Eagle pozwala regulować wysokość monitora na odcinku 13 cm. Regulacja jest do tego płynna, nie skokowa. Ekran możemy także nachylić w dół (3 stopnie) lub w górę (18 stopni). Zaskakującym i nieoczekiwanym wyróżnikiem sprzętu w tej kategorii cenowej jest pivot, tj. możliwość ustawienia ekranu w pionowym trybie portretowym. Do gier raczej się nie sprawdzi, ale do pracy biurowej, przeglądania stron WWW czy obserwowana Twittera już tak.

Jedyne, do czego można się przyczepić, to brak horyzontalnej regulacji lewo-prawo. Przypominam jednak, że mówimy o monitorze 27 cali w tradycyjnych proporcjach ekranu. To sprzęt do bezpośredniego siedzenia przed ekranem, dla jednej osoby, diametralnie różniący się filozofią wykorzystania od np. telewizora w salonie. Dlatego zawsze uważałem, uważam i będę uważał, że regulacja lewo-prawo czy kąty nachylenia to nie tak istotna sprawa jak np. regulacja góra-dół. Ekran na wysokości oczu jest podstawą.

Jako osoba z 30-tką na karku, jestem także zadowolony z wyglądu monitora. G-Master GB2770HSU jest surowy, prosty, ale przy tym miły dla oka. Dominują tutaj prostokątne bryły oraz ostre rogi, ponadto nie musimy się wstydzić efekciarskich LED-ów czy zbędnych, czerwonych lub zielonych dodatków kolorystycznych z taniego plastiku. Dostęp do dwóch gniazd bocznych USB-A jest bardzo wygodny (niestety tylko standard 2.0), a dzięki możliwości nachylenia ekranu podpinanie gniazda HDMI czy DP nie jest koszmarem.

Malutki plusik należy się także za okablowanie dołączone do zestawu. Poza kablem zasilającym i łączem HDMI mamy również łącze DisplayPort oraz USB-B. To dodatki, które nie są standardem. Zwłaszcza w tym najtańszych modelach. Jak już jednak pisałem wcześniej, iiyama to nowy gracz przy gamingowym stole, walczący o duży kawałek tortu. W takich okolicznościach trzeba się pokazać z jak najlepszej strony.

Jestem za to rozczarowany metodą nawigowania po OSD.

Zamiast wygodnego dżojstika mamy serię przycisków, do tego umieszczonych w formie pionowej listy na plecach urządzenia. Siedząc przed monitorem, możesz np. pomylić przycisk power z przypiskiem zmiany. Oba wystające elementy nie są bowiem w żaden sposób profilowane - mają ten sam kształt i taką samą fakturę. Nawigowanie przy pomocy indywidualnych przycisków jest niewygodne i nieintuicyjne, z kolei proces nauki obsługi OSD trwa nieprzyjemnie długo.

Pod względem samych możliwości, oprogramowanie pokładowe monitora spisuje się poprawnie. W pamięci urządzenia znajdują się trzy edytowalne profile, możliwe do skonfigurowania pod ulubione gry, preferowany gatunek czy źródło obrazu. Do tego iiyama dodała od siebie profile typu FPS/strategia mające pomagać w rozgrywce, uwzględniając specyfikę gatunku. Do tego dochodzi funkcja rozjaśniania ciemnych elementów obrazu, aby wyciągać w ten sposób wrogich graczy chowających się w cieniach.

Japoński producent chwali się także technologią FreeSync Premium, ale umówmy się: zapisek Premium dotyczący wsparcia sygnału HDR jest w omawianym przypadku głównie kosmetyczny. Testowany panel nie posiada odpowiedniej jasności (najlepiej powyżej 800 nitów), aby w pełni wykorzystać szeroką dynamikę kontrastu. Co za tym idzie, nie uzyskamy efektów charakterystycznych dla niezłych telewizorów.

Monitor iiyama G-Master GB2770HSU Red Eagle cechuje panel IPS, rzadziej spotykany w tej półce cenowej.

Twórcy monitora zdecydowali się nieco dołożyć do matrycy. Stąd panel powszechnie uważany za lepszy od rozwiązań VA oraz TN. Na tle tych matryc IPS cechuje lepsze odzwierciedlenie barw. Wadami IPS-ów były z kolei czasy reakcji. To jednak przeszłość, ponieważ czas reakcji w modelu GB2770HSU wynosi skromne 5 ms (pełne przejście czarny - niebieski). Co za tym idzie, panel w pełni wykorzysta możliwości grania z odświeżaniem 144 Hz, nie wychodząc poza 1/144 sekundy. Producent chwali się także niesamowicie krótkim czasem reakcji MPRT, wynoszącym 0,8 sekundy.

Zalety panelu IPS wylewają się poza cudowny świat gier wideo. G-Master GB2770HSU może być nieoczywistym, ale w gruncie rzeczy niezłym towarzyszem pracy, wystarczając np. do prostej, niekomercyjnej obróbki obrazu. Dzięki pionowemu trybowi portretowemu monitor odświeży stanowisko biurowe. Z kolei dodatkowy tryb ochrony oczu przed światłem niebieskim przyda się podczas nocnej pracy.

Obraz, barwy, jasność - bardzo dobra jakość w tej cenie.

Gdy kilka tygodni temu testowałem inną iiyamę, byłem pod wrażeniem mierzalnych rezultatów. Osiągnięte wartości często przekraczały te deklarowane przez producenta w karcie produktowej. Tak jest również w tym przypadku. Model G-Master GB2770HSU Red Eagle wypada bardzo korzystanie zaraz po wyjęciu z pudełka, dzięki czemu dla wielu użytkowników późniejsza kalibracja przez profesjonalistę nie będzie potrzebna.

Jestem zadowolony zwłaszcza z reprodukcji barw. Przy różnicach delty E rzędu 1,1 masowy konsument nie może mieć żadnych zarzutów. Same kolory są z kolei niezwykle żywe. Nasycenie (momentami wręcz przesycenie) barw sprawia, że obraz wydaje się niezwykle dynamiczny i atrakcyjny dla oka.

Maksymalna jasność ekranu jest nieco wyższa od deklarowanych 250 nitów. Niestety, Red Eagle wciąż nie jest na tyle jasny, aby oferować HDR z prawdziwego zdarzenia. W moim personalnym rankingu jakościowe efekty High Dynamic Range pojawiają się na poziomie 800 cd/m2. Poniżej 300 nitów mówimy o zaledwie namiastce prawdziwych możliwości. Z drugiej strony panel jest na tyle jasny, że w połączeniu z jego matową powierzchnią bez problemu będziemy mogli grać, pisać i czytać za dnia.

Największą piętą Achillesa taniego Red Eagle jest za to rozdzielczość.

G-Master GB2770HSU to 27-calowy monitor oferujący obraz w jakości FHD (1920 na 1080 pikseli). Chociaż dla zdecydowanej większości graczy komputerowych to wciąż domyślny standard, przy ekranie tej wielości producent mógł się pokusić o rozdzielczość QHD (2560 na 1440 pikseli). Zawsze lepiej mieć wybór niż go nie mieć. Posiadacze wydajnych PC będą mogli wykorzystać moc za sprawą maksymalnego odświeżania 165 Hz (po DisplayPort), ale już nie za sprawą wyższej rozdzielczości.

W tym miejscu warto jednak zauważyć, że 27-calowa konkurencja iiyamy w kategorii 144 Hz - 165 Hz również oferuje monitory w standardzie 1080p. Do tego z gorszymi możliwościami regulacji. W budżecie do 1000 zł gracz musi więc wybierać: albo rozdzielczość, albo płynność i klatki na sekundę. Sam zawsze wybieram bramkę numer dwa, ale to kwestia indywidualnych preferencji. Jeśli chcemy mieć ciasto i zjeść ciastko, tutaj potrzebujemy już przynajmniej 1249 zł za dobry panel 1440p.

Monitor iiyama G-Master GB2770HSU Red Eagle - skuteczny atak na średnią półkę?

GB2770HSU już teraz jest jednym z ciekawszych monitorów 27 cali z wysoką częstotliwością odświeżania ekranu. Gdy cena tego urządzenia spadnie do 999 zł, jestem przekonany, że Red Eagle będzie należeć do grona 3 - 4 najchętniej wybieranych monitorów w swojej kategorii. Stosunek ceny do jakości jest po prostu zbyt korzystny z perspektywy klienta, aby produkt popadł w zapomnienie lub przeszedł bez echa.

Podczas okresu testowego monitor okazał się urządzeniem solidnym, elastycznym i nadającym się nie tylko do grania, ale również pracy biurowej. Prosta, estetyczna linia połączona z panelem IPS oferującym bardzo dobry obraz (w swojej kategorii) jest kolejnym dowodem na to, że iiyama wie co robi. Gołym okiem widać, jak przybywa zadowolonych klientów i fanów tej marki. Jestem przekonany, że GB2770HSU jeszcze spotęguje ten proces.

Tutaj nie chodzi o to, że monitory japońskiego producenta są przełomowe czy bezkonkurencyjne. Inżynierowie iiyama mają po prostu dobrego nosa do oszczędzania i optymalizacji kosztów. Utrzymując wysoki reżim kosztowy, oferują monitory, które są najzwyczajniej w świecie porządne. Taki też jest model G-Master GB2770HSU, dedykowany graczom FHD.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst