Gry  / Lokowanie produktu

Szeroki, zakrzywiony, UWQHD i 144 Hz za nieco ponad 2000 zł. Monitor iiyama G-Master GB3466WQSU zamiesza na rynku - recenzja

Wysoka rozdzielczość czy wysoka częstotliwość odświeżania? Niskie opóźnienie czy HDR? Ultrapanoramiczny panel czy szeroka baza gniazd i portów? Wybór rozsądnego cenowo monitora dla gracza od zawsze wiąże się albo ze sztuką kompromisu, albo z wydaniem kilku tysięcy złotych. Model iiyama G-Master GB3466WQSU Red Eagle nagina rynkowe zasady, oferując wszystko w pakiecie za nieco ponad 2000 zł.

Kompromis, kompromis i jeszcze raz kompromis. Wybór monitora dla gracza to zawsze trudna szkoła wyborów, o ile nie mamy do wydania przynajmniej kilku tysięcy złotych. Na szczęście coraz więcej firm kruszy zastane rynkowe ściany, oferując rozwiązania premium w monitorach ze średniej oraz niskiej kategorii cenowej. Świetnym tego przykładem jest japońska iiyama ze swoim najnowszym modelem G-Master GB3466WQSU Red Eagle, który znacznie namiesza w aktualnym sezonie zakupowym.

G-Master GB3466WQSU to ultrapanoramiczny, zakrzywiony panel UWQHD 144 Hz za nieco ponad 2000 zł.

Model łączy większość technologii i rozwiązań, na których zależy graczom. Szeroki ekran 21:9 w 34 calach pozwala dostrzec więcej podczas rozgrywki. Do tego zakrzywienie wyświetlacza optymalizuje powierzchnię roboczą. Maksymalną częstotliwość odświeżania 144 Hz wykorzystają miłośnicy pierwszoosobowych strzelanin z wydajnymi PC, z kolei HDR ulepszy doznania podczas przechodzenia filmowej gry akcji. Do tego trzeba dodać opóźnienie na poziomie 1 ms (GtG), przekładające się na praktyczne opóźnienie (BtB) poniżej 10 ms.

Nie tak dawno temu za podobne parametry musieliśmy płacić kilka tysięcy złotych. Japońska iiyama obniża stawkę do 2269 zł, oferując tym samym jeden z najtańszych monitorów o tego typu parametrach, przy zachowaniu odpowiedniej jakości obrazu. Jestem przekonany, że dzięki suwakowi cena/jakość będzie to jeden z najczęściej wybieranych monitorów ultrapanoramicznych dla graczy w Polsce. Mam kilka dodatkowych, solidnych argumentów przemawiających za tą tezą.

Czy potrzebuję szerokiego ekranu ultrapanoramicznego do gier wideo?

To pytanie zadaje sobie coraz więcej graczy rozglądających się za nowym monitorem. Format 21:9 wciąż może wydawać się nieco egzotyczny (spora w tym zasługa konsol), ale pozwala on obiektywnie dostrzec więcej, co za tym tym idzie, szybciej reagować na zmieniające się wydarzenia. Najlepszym tego dowodem jest postawa Blizzarda, który blokuje proporcje 21:9 w swoich turniejowych grach strategicznych. Powód? Ultrapanoramiczne ekrany sprawiają, że ich posiadacze widzą więcej, szybciej dostrzegają jednostki wroga i mają większą kontrolę nad polem bitwy.

Szerokie ekrany 21:9 doskonale spisują się podczas grania w strategie, cRPG czy MMO. Dyskusyjne jest natomiast ich użycie w przypadku gier FPS. Z jednej strony ultra-panoramy zwiększają immersję. Zanurzają gracza głębiej w wirtualny świat, generując bodźce na granicy wzroku z lewej i prawej strony naszej głowy. Z drugiej strony, są mniej praktyczne podczas ligowych starć wieloosobowych. Wysoka rozdzielczość i proporcje 21:9 wpływają negatywnie na celność e-sportowców.

Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, aby uruchomić grę na monitorze ultrapanoramicznym w tradycyjnych proporcjach. Jedynym problemem będą czarne, pionowe pasy po lewej i prawej stronie, do których szybko da się przyzwyczaić. Alternatywnie można je zagospodarować dzięki technologii Picture-by-Picture (wspieranej przez GB3466WQSU), pozwalającej umieścić na ekranie dwa źródła obrazu w jednym czasie, zaraz obok siebie. W ten sposób obok gry możemy oglądać serial, mecz czy… inną grę wideo.

Osobiście nie wyobrażam sobie już grać w Total Wara, Europę Universalis IV czy Baldur’s Gate 3 w proporcjach 16:9. Standard ultawide pokazuje również pazur w przepięknych wizualnie grach akcji, jak Red Dead Redemption 2, a także w nowoczesnych grach wyścigowych, jak Forza Horizon 4. Powrót do zwykłego 16:9 sprawia później, że czuję, jak gdybym oślepł na jedno oko. Jak gdyby umykała mi gigantyczna część gry wideo po lewej i prawej stronie. Stąd moje ostrzeżenie: gdy wejdziecie na ścieżkę ultrawide, nie ma z niej powrotu. Standardowe proporcje wydadzą się wam śmiesznie małe, ograniczające wręcz.

Dodatkową zaletą zakupu monitora 21:9 jest powiększona przestrzeń cyfrowego biura. Nawet gracze muszą od czasu do czasu popracować na komputerze. Wtedy możliwość wygodnego rozłożenia kilku okien edytorów, komunikatorów i innych programów zaraz obok siebie jest nieoceniona. Większa przestrzeń robocza to większa czytelność, lepsza organizacja, większa kontrola oraz - przynajmniej w moim przypadku - większa produktywność.

Panel LED VA bez kalibracji robi zaskakująco dobrze wrażenie.

W przypadku modeli ze średniej oraz niskiej półki cenowej zazwyczaj konieczna jest kalibracja po stronie konsumenta. Strojenie w fabryce pozostawia bowiem wiele do życzenia. Tymczasem jakość obrazu oferowanego przez monitor iiyama G-Master GB3466WQSU to jedna z największych sił tego modelu. Jestem wręcz zdania, iż większość konsumentów nie będzie musiała korzystać z usługi kalibracyjnej, bowiem produkt oferuje zadowalające parametry out-of-the-box. Co nie zdarza się często, gdy producent wojuje ceną.

Jestem zadowolony zwłaszcza z kolorów. To obszar, w którym matryce VA zazwyczaj wypadają gorzej od droższych, silniej nasyconych matryc IPS. Mimo tego iiyama G-Master GB3466WQSU Red Eagle oferuje bardzo dobre odwzorowanie barw w zakresie sRGB. Na wyróżnienie zasługuje zwłaszcza jednolitość koloru przy maksymalnej jasności. Różnice rzędu 1.1 Delty E są niemożliwe do wychwycenia gołym okiem, siedząc bezpośrednio przed monitorem, podczas typowego korzystania z komputera.

Będąc przy kolorach, ich deformacja wraz z powiększającym się kątem widzenia jest na akceptowalnym poziomie. Panele VA przegrywają na tym polu z panelami IPS, ale pamiętajmy, że mówimy o monitorze gamingowym. Produkcie, przed którym najczęściej siedzi jedna osoba, na wprost ekranu. Od zawsze uważałem, że kąty widzenia nie są tak ważne w monitorach jak w telewizorach i swoje zdanie podtrzymuję.

G-Master GB3466WQSU to dobry kontrast, poprawne czernie, odpowiednia jasność i HDR.

Panele VA są znane z lepszej reprodukcji czerni względem pozostałych ekranów LED. Czuję to za każdym razem, gdy zestawiam G-Mastera z moim biurowym IPS-em z podobnej półki cenowej. Tam czerń nie tylko jest szara, ale zaciąga wręcz zgniłą zielenią, będącą efektem niejednomiernego podświetlenia panelu w jego dolnych partiach. Testowana iiyama generuje o wiele ciemniejszą czerń, jednocześnie zapewniając stosunkowo jednolite podświetlenie. Nie zaobserwowałem deformacji na krawędziach ani wyraźnych plam obszarowych.

Jasność na deklarowanym maksymalnym poziomie 400 cd/m² to jak najbardziej realny parametr. Moje testy pokazały nawet wyższe wyniki. Nieco gorzej wypada kontrast: monitor ma problem z doszlusowaniem do deklarowanej wartości 3000:1, gubiąc kilka setek po drodze. Z kontrastem i jasnością powiązany jest HDR. Technologia nie robi przesadnego wrażenia i raczej nie będziemy zbierać szczęki z podłogi. Dzięki dynamicznemu kontrastowani scena jest ładniejsza i pełniejsza, ale to wciąż „zaledwie“ HDR400.

W ogólnym rozrachunku G-Master jest monitorem nieco jaśniejszym od rywali z podobnej kategorii cenowej, a do tego oferuje HDR. Kontrast stoi na akceptowalnym poziomie, czerń jest dobra, ale to wcześniej wspomniane kolory robią największą robotę, co w panelach VA nie jest takie oczywiste. W połączeniu z zadziwiająco dobrym fabrycznym strojeniem daje to nie tylko monitor oferujący lepszy obraz od nieco droższych konkurentów, ale również sprzęt nadający się do użytku od razu po wyjęciu z kartonu, bez żadnej dodatkowej kalibracji.

A co dla graczy?

Jak wspomniałem wcześniej, szerokość ultrawide to standard, po poznaniu którego nie wrócicie do tradycyjnych proporcji. Od Crusader Kings III po Red Dead Redemption 2, gry wyglądają rewelacyjnie, odsłaniając przed graczem więcej treści, a także generując bardziej niesamowite widoki. Jednocześnie szeroki panel daje przewagę na polach bitew, pozwalając dostrzec więcej po lewej i prawej stronie ekranu. Wliczając w to ruchy przeciwników w grach strategicznych oraz battle royale. Krzywizna 1500R kondensuje z kolei treść i ułatwia korzystanie z szerokiej powierzchni roboczej.

Maksymalna częstotliwość odświeżania na poziomie 144 Hz wystarczy nawet najbardziej wymagającym miłośnikom pierwszoosobowych strzelanin, z kolei rodzielczość 3440 na 1440 pikseli zapewni odpowiednią ostrość oraz klarowność wirtualnego świata. Trzeba tylko brać pod uwagę, że pełne wykorzystanie parametrów monitora wymaga naprawdę wydajnego komputera. Limity wynikające ze standardów gniazd i łączności to z kolei:

  • HDMI: 3440 na 1440 pikseli, 100Hz
  • DP: 3440 na 1440 pikseli, 144Hz

Z rwaniem oraz przycinaniem obrazu można walczyć z wykorzystaniem technologii FreeSync Premium Pro - ulepszonej wersji popularnego, powszechnego rozwiązania FreeSync wzbogaconego o wsparcie HDR. Wzorem wielu innych monitorów gamingowych, również iiyama G-Master GB3466WQSU oferuje profile obrazu dla poszczególnych gatunków gier. Te można swobodnie edytować zgodnie z własnymi preferencjami i ponownie zapisywać je w pamięci urządzenia.

Praktycznym dodatkiem może być gniazdo słuchawkowe, dzięki któremu błyskawicznie przejdziemy z wbudowanych głośników 3W na ulubiony headset. G-Master oferuje także regulator intensywności czerni. Za jego pomocą możemy tak zmodyfikować obraz, aby wyraźniej dostrzegać wrogów w mrocznych tunelach oraz ciemnych zaułkach.

Solidne wykonanie, które nie rzuca się w oczy, ale pozwala na odpowiednią regulację.

Aby zachować atrakcyjną cenę, japoński producent musiał podjąć kilka trudnych decyzji projektowych. W ten sposób model GB3466WQSU nie ma dodatkowych elementów pokroju LED-ów czy kamery internetowej. Dla mnie to dobre rozwiązanie, ponieważ pozwala zaoszczędzić na podzespołach i odjąć nieco od finalnej ceny. G-Master GB3466WQSU Red Eagle to konstrukcja elegancka, stonowana i spokojna. Jeśli chodzi o regulację, monitor możemy zmieniać w pochyle (od -5 do 20 stopni) oraz na wysokość (11 cm ramienia). Zabrakło możliwości obrotu w lewo i prawo, co na szczęście jest najmniej istotnym z trzech wariantów regulacji.

Jedyne podświetlenie w obudowie sugeruje umiejscowienie dżojstika, za pomocą którego nawigujemy w menu. Interfejs jest przejrzysty, a w bazie języków znajduje się polski. Dżojstik służy także jako aktywator skrótów do profili obrazu, ekranu źródeł obrazu oraz poziomu głośności. Za jego pomocą włączamy oraz wyłączamy cały monitor. Dżojstikowi towarzyszą dwa gniazda HDMI, dwa gniazda DisplayPort, dwa gniazda USB HUB 3.0, gniazdo USB-B oraz port słuchawkowy. Szkoda tylko, że paleta wejść znajduje się w dołu obudowy, zamiast z boku.

Samo złożenie G-Mastera jest bajecznie proste i trwa kilkadziesiąt sekund. Zestaw składa się z trzech elementów: ekranu, nóżki oraz ramienia, które łączymy śrubami. Producent zadbał o prosty śrubokręt dołączony do zestawu. W pudełku znajduje się również kabel zasilający, kabel HDMI oraz kabel DisplayPort. Uznanie za ten ostatni, bowiem łącze DP niestety nie zawsze jest oferowane w zestawach z kompatybilnymi monitorami. Oczywiście śrubokręt czy kabel to tylko małe dodatki, ale również one wyrabiają zdanie na temat marki i producenta.

G-Master GB3466WQSU potrafi więcej niż monitory droższe o kilkaset złotych.

Gdy przyjrzymy się ofertom innych producentów w tej samej lub podobnej cenie, konkurencyjne monitory cechują się niższą rozdzielczością (2560 na 1080 pikseli) lub niższą maksymalną częstotliwością odświeżania (do 100 Hz). Japończycy nie tylko świetnie grają ceną, ale również wyciskają niemal maksimum z taniego panelu VA. Jakość obrazu zaraz po wyjęciu z pudełka jest mierzalnie lepsza od innych monitorów ze średniej półki.

Z tego powodu jestem przekonany, że G-Master GB3466WQSU Red Eagle powalczy o wysoką sprzedaż na naszym rynku. Japoński producent ma po swojej stronie trzy ważne atuty: atrakcyjną cenę, porządny obraz out-of-the-box oraz techniczne parametry orbitujące wokół monitorów z wyższej półki. Wszystko to w cenie niższej o kilkaset lub więcej złotych względem konkurencji. Dla osób ceniących sobie stosunek ceny do możliwości, które nie potrzebują dodatków z kategorii premium, będzie to obowiązkowa pozycja do rozważenia.

Tekst powstał we współpracy z marką iiyama.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst