Gry  / Recenzja

Nie będę ukrywał, zainteresowałem się tą klawiaturą z powodu jej wyglądu. Xtrfy K4 TKL RGB Retro - recenzja

Gdy wszystkie klawiatury dla graczy wyglądają jak czarne statki kosmiczne, Xtrfy K4 TKL RGB Retro od razu rzuca się w oczy. Zobaczyłem ten model i wiedziałem, że muszę go mieć na swoim biurku. Spędziłem z nim kilka miesięcy, dzięki czemu mogę zdradzić, że wygląd to nie jedyna zaleta recenzowanego urządzenia.

Coś jest na rzeczy z tym wyglądem. Gdy jakiś czas temu publikowałem recenzję swojego gabinetowego monitora, leżąca obok klawiatura Xtrfy K4 TKL RGB Retro od razu rzuciła się w oczy jednemu z czytelników. Zupełnie mnie to nie dziwi, bo sprzęt przyciąga wzrok, nawiązując do klawiszy sprzed kilku dekad. Retro po całości, a do tego zrobione dobrze i jakościowo.

Xtrfy K4 TKL RGB Retro jest urocze i niezwykle kompaktowe.

To jedna z niewielu klawiatur z klawiszami w trzech różnych barwach. Urządzenie zostało pozbawione bloku numerycznego i dopasowane do formatu TKL. Co za tym idzie, jego domyślne przeznaczenie jest raczej oczywiste: gry wideo. Sprzęt jest niewielki, poręczny i łatwo zabrać go ze sobą na LAN Party, jeśli z jakiegoś powodu klawiatura w gamingowym laptopie jest nieodpowiednia bądź niewystarczająca. Do tego 4K została tak zaprojektowana, aby nie wymagać żadnych sterowników czy dodatkowego oprogramowania.

Niestety, kabel (długi, pleciony i w odpowiednim kolorze) jest na stałe przymocowany do obudowy. To jedna z największych wad recenzowanego urządzenia. Rozmiar klawiatur TLK świetnie idzie w parze z bezprzewodową łącznością 2,4 GHz. Niestety, Xtrfy nie wykorzystuje modułu WiFi, a kabla nie można odłączyć. Szkoda, bo jest go naprawdę sporo, przez co osoby bez cierpliwości do sztuki cable management (tak, to ja) mogą mieć problemy z okiełznaniem porządku na biurku.

Jestem za to zachwycony spasowaniem, spójnością oraz solidnością klawiatury. Główna płyta wydaje się niezwykle solidna i stabilna. Nic tutaj nie trzeszczy, nie wygina się ani nie rusza bez woli użytkownika. Mamy do czynienia ze świetną konstrukcją, która po kilku miesiącach nie zdradza żadnych oznak przesadnego zmęczenia. Od samego początku czuć, że mamy do czynienia z produktem porządnej jakości, na którym można polegać podczas dłuższych sesji z grami.

Retro klawiatura generuje jeden z najprzyjemniejszych dźwięków klawiszy.

Nim przesiadłem się na Xtrfy K4 TKL RGB Retro, korzystałem z klawiatury TLK od Logitecha. Uwielbiam nową generację (2019 r.) klawiszy tego producenta, ale moi domownicy ich nienawidzą. Wszystko przez dźwięk Logitechów, który przypomina rozszalałe pisanie na starej maszynie. K4 TKL RGB Retro jest kompletnie inne. Stukanie w klawisze przypomina delikatne pukanie w jakiś lekko amortyzujący materiał np. drewno. Doświadczenie jest cholernie przyjemne.

Xtrfy K4 TKL RGB Retro korzysta z liniowych przełączników Kailh Red i to właśnie one były dla mnie początkowo sporym wyzwaniem. Klawisze działają niezwykle płynnie, z zerowym oporem początkowym oraz wysokim punktem aktywacji. Dlatego w pierwszych dniach testów zdarzało się, że wciskałem jakiś przycisk przypadkowo, po prostu trzymając ciężką i grubą rękę na klawiaturze. Moja postać w grze TPP nagle zaczęła iść skosem, a ja nie wiedziałem, co się dzieje. Bardzo, bardzo czuła klawiatura.

Oczywiście z punktu widzenia graczy niezwykła czułość i wysoki punkt aktywacji to pożądane cechy. Dzięki nim skraca się czas reakcji, co pozwala urwać cenne milisekundy na sieciowych serwerach. Dlatego nie mam wątpliwości, że model K4 TKL RGB Retro docenią zwłaszcza miłośnicy rywalizacyjnych FPS-ów. Gorzej było w przypadku prób latania w nowym Microsoft Flight Simulator 2020. Ze względu na brak bloku numerycznego nie mogłem przejść nawet samouczka, nie dokonując edycji klawiszy. To samo mogę jednak napisać o każdej klawiaturze TKL.

Jedno z najlepszych, najbardziej spójnych podświetleń, jakie widziałem.

Jeśli czytacie moje recenzje klawiatur, słuchawek czy myszek, to wiecie, że nie jestem zwolennikiem atakowania LED-ami po oczach. Nie podoba mi się, gdy sprzęt dla graczy wygląda jak bożonarodzeniowa choinka - wszakże nie każdy użytkownik jest w wieku gimnazjalnym, z kolei diody mają negatywny wpływ na czas działania sprzętów bezprzewodowych. Dlatego tym bardziej warto odnotować, gdy jakieś podświetlenie zrobiło na mnie wrażenie. Tak jest w przypadku klawiatury Xtrfy.

Wszystko to zasługa umieszczenia diod bezpośrednio na obudowie mechanicznego przełącznika. Dzięki temu podświetlenie jest silniejsze i bardziej wyraźne. Spójność kolorystyczna jest lepsza a linia gradientowa wydaje się bardziej naturalna i szersza. Dlatego - ale to już tak między nami - całkiem polubiłem widok LED-ów w K4. No a skoro klawiatura nie posiada modułu bezprzewodowego i nie drenuję akumulatora, cóż… Święta przyszły wcześniej. Warto dodać, że styl i natężenie podświetlenia zmienimy prosto z poziomu klawiatury, przy pomocy dedykowanego skrótu. Właśnie ze względu na filozofię „zero oprogramowania” nie ustawimy za to koloru pojedynczego klawisza ani nie nagramy makr.

Będąc przy temacie, chciałbym zwrócić waszą uwagę na świetne wycięcia znaków na nasadach klawiszy. Symbole są bardzo czytelne, a dzięki zastosowaniu coraz popularniejszej powłoki PCB nie dochodzi do efektu smużenia się i wytarcia klawiszy. Na zdjęciach widzicie model po kilku miesiącach ciągłego użytkowania. Jeśli znajdziecie chociaż jeden klawisz, który nie wygląda jak nowy, stawiam wam kawę (kurz i zabrudzenia nie wchodzą w grę).

Klawiatura znacznie lepsza niż przypuszczałem. Xtrfy K4 TKL RGB Retro jest świetne.

Jestem zblazowanym testerem przyzwyczajonym do jakości topowych klawiszy Corsaira (mój faworyt), Logitecha i Razera. Dlatego nie spodziewałem się po wycenionym na 99 dolarów Xtrfy niczego dobrego, oczywiście poza samym wyglądem. Ku mojemu zdumieniu otrzymałem świetną, niezawodną, wytrzymałą, przyjemną w użytkowaniu i pięknie podświetloną klawiaturę, która była moim głównym sprzętem przez długie miesiące.

Największe zalety:

  • Świetny wygląd
  • Idealna do gier FPS
  • Bardzo wytrzymała, solidna konstrukcja
  • Niezwykle przyjemne doświadczenie z użytkowania
  • Zero sterowników, zero zbędnego oprogramowania
  • Podświetlenie robi wrażenie

Największe wady:

  • Brak odczepianego kabla
  • Brak możliwości zapisania mark
  • Polscy sprzedawcy wywindowali cenę 99 dolarów

Szkoda tylko, że polscy sprzedawcy podbijają sugerowane 99 dolarów, windując cenę pod pół tysiąca złotych. Stosunkowo niski koszt zakupu byłby kolejnym z wielu atutów K4 TKL RGB Retro. Jednak nawet w cenie 500 zł wciąż z czystym sercem polecam ten sprzęt każdemu, kto ma ochotę na szybkiego i solidnego mechanika. Sprzęt odradzałbym tylko weteranom MMO (brak makr) oraz bezprzewodowym akolitom.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst