Tech  / Recenzja

Mój ulubiony biurowy monitor ultrawide z USB-C doczekał się świetnego odświeżenia. Philips 346P1CRH/00 - recenzja

Współpracuje z wydajnym komputerem stacjonarnym, MacBookiem Pro oraz Nintendo Switchem. Co najlepsze - robi to jednocześnie. Philips 346P1CRH/00 to świetne centrum zarządzania wszechświatem, powstałe na bazie naprawdę niezłego monitora.

Kilka miesięcy temu pisałem wam o moim biurowym Philipsie. Szukałem monitora UWQHD z gniazdami USB-C, HDMI oraz DisplayPort, aby móc do niego jednocześnie podłączyć komputer stacjonarny z Windows 10, MacBooka Pro oraz konsolę. Philips okazał się najlepszym rozwiązaniem na wykresie cena - możliwości, przez co na stałe zagościł w moim domowym, covidowym biurze.

Teraz monitor doczekał się świetnego odświeżenia. Philips 346P1CRH/00 jest jeszcze lepszy.

Model 346P1CRH zachował to, co najlepsze: wciąż można do niego jednocześnie podłączyć komputer osobisty (DisplayPort), MacBooka Pro (USB-C) oraz konsolę (HDMI), płynnie przełączając się między różnymi źródłami obrazu. Jednocześnie nowa wersja monitora doczekała się ulepszeń, które w komentarzach domagali się krytyczni czytelnicy Spider’s Web. Monitor został wyposażony w panel VA nowej generacji, wsparty technologią Adaptive Sync.

Co najważniejsze, wyświetlacz jest odczuwalnie jaśniejszy, przeskakując z 300 na 500 cd/m². Niska jasność maksymalna była tą z bolączek poprzedniego modelu, która najbardziej mi doskwierała. Porównując ze sobą oba panele, naprawdę trudno wrócić do starszego Philipsa. Wydaje się nazbyt ciemny. Nowy panel odróżnia się wyższym kontrastem dynamicznym oraz wsparciem technologii HDR. To gigantyczna zmiana, odczuwalna zwłaszcza podczas korzystania z Windows 10 i grania w tytuły z Game Passa.

Ekran za mniej niż 2500 zł dostaje siódemkę z plusem.

Z bliskiej perspektywy można wychwycić ulatującą klarowność, będącą efektem niskiego stopnia zagęszczenia pikseli (110 PPI). Na szczęście szeroki kąt urządzenia wymusza ustawienie krzesła w odpowiedniej odległości, przez co pikseloza bliskiego kontaktu raczej nam nie grozi. Wystarczy jednak przysunąć twarz do ekranu, aby od razu zobaczyć, że nie mamy do czynienia z topowym panelem biurowym. Trudno, abyśmy mieli, godząc format ultrawide, rozdzielczość UWQHD oraz wszechstronność gniazd i rozwiązań w cenie niewiele powyżej 2000 zł.

Tak jak w przypadku poprzedniego modelu, również tutaj kontrast pozostawia wiele do życzenia. Czernie w dalszym ciągu są lekko wypłowiałe, momentami ciągnąc w kierunku zgniłej zieleni przy domyślnych ustawieniach suwaków. W zależności od wybranych parametrów i filtrów zgniliznę można znacząco wygładzić, dokonując domowej kalibracji. Wygładzić powinniśmy także jaskrawość kolorów. To powszechna sztuczka producentów paneli niskiej i średniej jakości: przesycić barwy, aby nadać obrazowi więcej życia i dynamizmu, jednocześnie odrealniając samą treść.

Po wykonaniu pracy suwakami otrzymujemy obraz, który w zupełności wystarczy do realizacji znakomitej większości zadań biurowych. Nowego Philipsa nie polecałbym fotografom i montażystom, ale ci specjaliści doskonale wiedzą, że z myślą o nich są produkowane kilku(nasto)krotnie droższe panele. Jeżeli jednak szukasz rozwiązania pod codzienną pracę biurową, będziesz bardziej niż zadowolony. Philips 346P1CRH/00 świetnie sobie radzi na codziennym froncie, dzięki znacznemu obszarowi roboczemu i trybom PiP. Powraca także tryb wyświetlania oszczędzający wzrok.

Jestem gigantycznym fanem nowego ułożenia gniazd i lepszego wsparcia systemowego.

Philips 346P1CRH/00 odczuwalnie szybciej wykrywa oraz automatycznie przełącza źródła obrazu. Przeskok między MacBookiem i Nintendo Switchem trwa krócej, a doświadczenie jest przyjemniejsze. Przyjemniej nawiguje się również po interfejsie, ponieważ Philips zmienił zasadę wykorzystania przycisków kierunkowych znajdujących się pod ekranem. Jest teraz bardziej intuicyjnie i responsywnie.

Najbardziej podoba mi się jednak przeniesienie części gniazd na boczny panel urządzenia. Dzięki temu nie musimy sięgać za plecy monitora, chcąc podłączyć kabel. Błyskawiczny dostęp do bocznego panelu przyda się również wtedy, gdy chcemy naładować jakieś urządzenie za pomocą łącza USB-C albo USB-A. Trzeba dodać, że Philips 346P1CRH/00 otrzymał także nowe gniazdo USB 3.2 Gen. 2, którego próżno szukać w poprzednim modelu.

Monitor samodzielnie obsługuje myszkę i klawiaturę. Nie musimy podłączać peryferyjnych akcesoriów do urządzenia, z którego aktualnie korzystamy. Wystarczy zmiana źródła obrazu, a Philips zajmuje się całą resztą. To szczególnie przydatne podczas jednoczesnej pracy na systemach MacOS oraz Windows 10. Monitor przyzwyczaja do wygody i trudno potem wrócić do innych ekranów, które nie potrafią zachowywać się jak uniwersalne centrum multimedialne.

Kolejnym ulepszeniem nowego monitora jest kamerka internetowa.

Ta została wszyta w górną belkę obudowy. To dobre rozwiązanie dla wszystkich tych, którzy dbają o swoją cyfrową prywatność. Jeśli nie korzystamy z połączeń wideo, kamerę możemy schować wewnątrz obudowy. Mechanizm wysuwania działa niezwykle sprawnie i nie obawiam się, aby w dłuższej perspektywie czasowej miało się z nim stać. Szkoda tylko, że sam aparat jest stosunkowo przeciętnej jakości. Wystarczy do połączeń biurowych, ale gwiazdą Twitcha na pewno dzięki niemu nie zostaniecie. Na pocieszenie pozostaje wsparcie dla logowania Windows Hello.

Lepsza względem poprzedniego modelu jest również podstawa. Stała się nieco cięższa i zajmuje więcej miejsca, ale prezentuje się bardziej elegancko. Około 18-centymetrowa szyna nóżki działa płynnie, pozwalając na swobodne podnoszenie i opuszczanie ekranu. Ten zawsze zostaje na swoim miejscu, a wszystko działa lekko, delikatnie i przyjemnie. Do 18 cm regulacji wysokości trzeba dodać -170/170 stopni regulacji w poziomie, a także pochylenie -5/20 stopni. Ten ostatni parametr mógłby być nieco wyższy, ale to już zmartwienie osób pracujących na stojąco przy dostosowanym do tego biurku.

Wszechstronny i niezawodny, ale w niczym nie jest mistrzem.

Po odłożeniu wyżej opisanych nowości na bok Philips 346P1CRH/00 to dokładnie ten sam model co 349P7FUBEB testowany na początku marca. Dlatego wszystkich zainteresowanych szerokim centrum dowodzenia odsyłam do tamtej recenzji, gdzie dokładniej opisuję, jak Philips spisuje się w roli monitora biurowego oraz ekranu do gier. Tutaj napiszę z kolei, że każda zmiana w 346P1CRH/00 to zmiana na plus, dzięki której domowa praca jest jeszcze szybsza, łatwiejsza i przyjemniejsza.

Co niesamowite, nowszy 346P1CRH/00 jest aktualnie tańszy od poprzedniego modelu. Monitor Philipsa można kupić za około 2300 zł, wobec 2500 zł, które musimy zapłacimy za starszą wersję pozbawioną technologii Adaptive Sync i wsparcia HDR. Stosunek ceny do możliwości jest więc naprawdę korzystny. Zwłaszcza jeśli planujemy pracować jednocześnie na MacOS-ie oraz Windowsie, wykorzystując ten sam ekran. W czasach pandemii koronawirusa oraz domowych biur Philips 346P1CRH/00 stanowi niezwykle wszechstronne rozwiązanie. Trudno znaleść lepszy monitor UWQHD HDR z USB-C w podobnej cenie.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst