Kosmos  / News

Planetoida Apophis delikatnie przyspiesza pod wpływem Słońca. Grozi nam zderzeniem za 48 lat

233 interakcji
dołącz do dyskusji

Astronomowie badający trajektorię lotu 300-metrowej planety, która już za 9 lat minie Ziemię o włos, dostrzegli jeden nowy szczegół, który wskazuje, że planetoida może uderzyć w Ziemię już w 2068 r.

Czym jest Apophis?

Odkryty w 2004 r. Apophis to planetoida skalista o rozmiarach ok. 325 metrów, która według aktualnych obliczeń już 13 kwietnia 2029 r. przeleci koło Ziemi w odległości zaledwie 30 000 km czyli znajdzie się bliżej niż satelity geostacjonarne. W trakcie przelotu planetoida będzie widoczna gołym okiem na niebie. Zważając na rozmiary planetoidy będzie to bardzo rzadkie i bardzo bliskie spotkanie z niebezpiecznym obiektem kosmicznym.

W 2029 r. zderzenia z planetoidą nie będzie

Szacując efekty ewentualnego zderzenia Apophisa z Ziemią NASA wstępnie oceniła, że wyzwoliłoby ono energię rzędu 1200 megaton trotylu. Sama liczba nic nie mówi, ale wystarczy dodać, że tzw. Car-bomba, największa eksplozja wywołana przez człowieka w 1961 r., wyzwoliła energię zaledwie 57 megaton, a bomba, która eksplodowała nad Hiroszimą, miała energię 0,013 megatony trotylu. Warto tutaj jednak podkreślić, że nawet gdyby doszło do zderzenia z Ziemią, to byłoby ono dewastujące na obszarze tysięcy kilometrów kwadratowych, ale nie miałoby żadnych skutków globalnych.

Jakkolwiek powyższe liczby wyglądają niebezpiecznie, to są one czysto teoretyczne, bowiem ryzyko zderzenia planetoidy z Ziemią w 2029 r. jest zerowe.

2068: Tu sprawa się komplikuje

Planetoida Apophis po przelocie w pobliżu Ziemi stanie się jedną z planetoid z tak zwanej grupy Apolla, a więc planetoid przecinających orbitę Ziemi. Prognozowana trajektoria lotu wskazywała, że po raz kolejny zbliży się ona niebezpiecznie do Ziemi w 2068 r. Czysto grawitacyjna analiza orbity Apophis wskazywała, że także i tym razem będziemy mieli szczęście i ryzyko zderzenia z Ziemią jest zerowe.

Teraz badacze z Instytutu Astronomii Uniwersytetu Hawajskiego odkryli jednak, że planetoida wykazuje oznaki efektu/przyspieszenia Jarkowskiego. Najprościej mówiąc ogrzana przez Słońce powierzchnia planetoidy emituje w przestrzeń kosmiczną więcej światła niż zimna. Ta część powierzchni, która nagrzewa się w trakcie „dnia na planetoidzie” zaczyna emitować więcej promieniowania w przestrzeń kosmiczną, przez co nieznacznie wzrasta prędkość obiektu w kierunku przeciwnym do emitowanego promieniowania. Jeżeli zatem planetoida obraca się w tym samym kierunku, w którym okrąża Słońce, nieznacznie przyspiesza na orbicie wokół Słońca, jeżeli natomiast obraca się w kierunku przeciwnym, jej prędkość orbitalna maleje.

Efekt Jarkowskiego powoduje bardzo nieznaczne odchylenie od grawitacyjnej trajektorii lotu, ale na przestrzeni wielu lat może ono prowadzić do ogromnych zmian. Tak też jest i w tym przypadku. Dodatkowa zmiana prędkości orbitalnej sprawia, że tor lotu planetoidy Apophis odchyla się zaledwie o 170 metrów rocznie od czysto grawitacyjnego. Najnowsze obliczenia wskazują, że właśnie ta zmiana sprawia, że wciąż możliwe jest uderzenie planetoidy w Ziemię w 2068 r.

Aktualnie trwają dodatkowe obliczenia wpływu efektu Jarkowskiego na orbitę planetoidy Apophis. Tak czy inaczej, mamy jeszcze mnóstwo czasu, aby w razie czego wysłać Bruce’a Willisa i Bena Afflecka na powierzchnię planetoidy w celu jej wysadzenia. Zatem: Keep calm and watch the stars.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst