Gry  / News

Twórcy Pokemon GO udają, że pandemia się skończyła. Fatalna decyzja o cofnięciu covidowych ulepszeń

Mogło by się wydawać, że ze względu na pandemię koronawirusa gry geolokalizacyjne pokroju Pokemon GO czeka wielki kryzys. Stało się zgoła odwrotnie. Dzięki mądrym decyzjom i zmianom w mechanice mobilne Pokemony zarabiają dzisiaj więcej niż kiedykolwiek wcześniej. Niestety, twórcy zdają się zapominać, że pandemia się nie skończyła.

Pokemon GO to gra geolokalizacyjna, polegająca na celowym przemieszczaniu się użytkownika z włączonym smartfonem. Takie założenia rozgrywki wydają się być w poprzek globalnej epidemii, z którą walczymy za pomocą społecznej izolacji i siedzenia w domach. Szybko zrozumieli to twórcy, fundamentalnie zmieniając pewne elementy rozgrywki, a także wdrażając nowe tryby i możliwości.

Przez koronawirusa Pokemon GO stało się grywalne z poziomu sofy w salonie.

Producenci znacząco zwiększyli zasięg interakcji z okolicznymi obiektami. Dzięki temu nie trzeba już wychodzić z domu, ale skorzystać z pobliskiego PokeStopa. Deweloperzy wydłużyli czas działania oraz zwiększyli siłę Incense - przedmiotu zwabiającego Pokemony w celu ich złapania. Nie trzeba było już także pokonywać konkretnej odległości, aby otrzymać za to jednorazowy bilet pozwalający walczyć w ligowym trybie PvP. Do tego wszystkiego ulubiony Pokemon zaczął przynosić nam pod nogi prezenty, którymi w większej liczbie możemy obdarowywać znajomych trenerów.

Prawdziwa rewolucja nadeszła jednak wraz ze zdalnymi rajdami. Gracze z całego świata zyskali postulowaną przez lata możliwość zapraszania znajomych do drużynowych walk z bossami. Od teraz Karol z Jaworzna mógł walczyć ramię w ramię z Pedro w Barcelonie, o ile tylko obie osoby miały siebie na liście przyjaciół. Po raz pierwszy w historii Pokemon GO gracze mieszkający na mniej zurbanizowanych terenach mogli doświadczyć rajdów, wcześniej zarezerwowanych głównie dla mieszkańców większych miast. Podział użytkowników na tych pierwszej i drugiej kategorii został częściowo zasypany.

Pokemon GO stało się grywalne na więcej sposobów niż kiedykolwiek wcześniej. Jednocześnie Niantic drastycznie zwiększył swoje przychody. Zdalne rajdy wymagają bowiem płatnego, jednorazowego przedmiotu, który można zdobyć albo dzięki kontrolowaniu gymów, albo dzięki mikro-transakcjom w App Store i Google Play. Pokemon GO wrócił do rankingów TOP10 najbardziej dochodowych mobilnych aplikacji. Wprowadzone niedawno do gry mega-ewolucje, chociaż średnio przemyślane, tylko zwiększyły popyt na jednorazowe przedmioty.

Mogło się zdawać, że Pokemon GO znalazło się w najlepszym momencie od premiery tej gry w 2016 r. Weterani dostali ligę PvP. Gracze ze wsi i miasteczek w końcu mogli brać udział w rajdach. Na nowych i powracających trenerów czekała długa lista zróżnicowanych zadań do wykonania. Częstotliwość wydarzeń społecznościowych została zwiększona, przez co tytuł stał się minimalnie mniej powtarzalny. Niestety, Niantic nie potrafi wytrzymać przesadnie długo bez strzelania sobie w stopy.

Twórcy Pokemon GO wycofują się z części covidowych decyzji, jak gdyby pandemia minęła.

Wraz z nowym miesiącem przedmiot Incense będzie działał krócej, a jego siła będzie największa podczas poruszania się w terenie. Wymagana długość marszu konieczna do wyklucia pokemona ze zbieranych na zewnątrz jaj wróciła do swojej oryginalnej, dwukrotnie większej wartości. Do tego nie ma już gwarancji, iż z napotkanych PokeStopów będą wypadać prezenty. Jeśli chcemy zadowolić wszystkich znajomych na liście, trzeba będzie się więcej nachodzić.

Niantic zachowuje się tak, jak gdyby pandemia już się skończyła. W Polsce mamy rekordową liczbę dziennych zachorowań, w Czechach i Słowacji ogłasza się stan wyjątkowy, w USA ginie z powodu wirusa tysiąc osób dziennie. Nadeszła prognozowana druga fala pandemii, ale producenci Pokemon GO zachowują się tak, jak gdyby skuteczna i bezpieczna szczepionka właśnie wjechała na półki do każdego Walmartu i każdej Biedronki. Wychodźcie z domu! Nabijajcie kilometry!

Na szczęście nie każda covidowa zmiana została cofnięta. Zdalne rajdy pozostały w grze, tak samo jak zwiększony zasięg interakcji na mapie. Trudno nie mieć jednak wrażenia, że Niantic działa bez żadnego wyczucia. Gdy Europa i świat ponownie wystraszyła się wirusa, twórcy gry wysyłają swoich fanów poza bezpieczne obręby domów i mieszkań. To decyzja pozbawiona większego sensu. Producenci mogliby poczekać przynajmniej do wiosny, kiedy pogoda będzie bardziej korzystna, a ogólna liczba zachorowań niższa.

Gracze nie zostawili na twórcach Pokemon GO suchej nitki.

Wystarczy przeczytać komentarze pod wpisem z oficjalnego konta PoGo na Twitterze. Zdecydowana większość z nich jest krytyczna. Społeczność graczy wytyka producentom Pokemon GO nieodpowiedzialność, brak konsekwencji i lekkomyślność (tłumaczenie redakcyjne):

„Proszę nie róbcie tego. Łamiecie nasze serca. Świat wciąż stoi w ogniu. Te bonusy to jedyny powód dzięki któremu wciąż mogę grać“.

„Najbardziej nielogiczna decyzja po stronie Niantic. Chcecie, aby gracze poszli sobie na spacer w poszukiwaniu Charmandera w środku EPIDEMIII?! Poważnie? To jakiś absurd, życie i zdrowie jest ważniejsza niż gra“.

„Dzięki za zabicie następnego wydarzenia społecznościowego. W moim kraju wciąż obowiązuje lockdown, a ludzie muszą spędzać dwa tygodnie na domowej kwarantannie w sytuacji podejrzenia choroby. Minimum co moglibyście zrobić, to zostawić działanie Incense, aby można było łapać pokemony w domu“.

„Stan w którym mieszkam odnotował rekordową liczbę zachorowań. Strefy w szpitalach oddelegowane pacjentom z wirusem są pełne od miesiąca. A przecież będzie tylko gorzej gdy nadejdą jeszcze chłodniejsze miesiące“.

To jest niedorzeczne. Liczba zachorowań znowu dramatycznie wzrasta w Wielkiej Brytanii. Wracają restrykcje, a do tego nadchodzi zima, gdy zachorowań jest więcej i przyjdzie gigantyczna druga fala. „Geniusze“ z Niantic naprawdę myślą, że to dobry pomysł? Na jakiej oni żyją planecie?“

Na planecie Pokemon. Jeśli studio Niantic pozostanie przy swojej decyzji, negatywne zmiany wejdą w życie wraz z początkiem października.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst