Gry  / Artykuł

Po trzech latach wróciłem do Pokemon GO. Oto 6 najlepszych rzeczy, które pojawiły się w grze przez ten czas

Gdy ostatni raz grałem w Pokemon GO, łapało się wyłącznie stworki pierwszej generacji. Nie było mowy o żadnych rajdach, wrogich NPC na mapie świata czy systemie misji. Gdy wróciłem do tej gry po ponad trzech latach, czekało na mnie wiele bardzo, bardzo dobrych zmian. Oto, co spodobało mi się najbardziej:

Słowo wytłumaczenia - tekst jest tworzony przez amatora i adresowany do innych amatorów zastanawiających się nad powrotem do rozgrywki w Pokemon GO. Dlatego proszę weteranów o wyrozumiałość, a już najlepiej o garść cennych porad dla wszystkich początkujących trenerów Pokemon.

Mam zadania i jasny cel przed sobą.

Pod moją nieobecność profesor Willow stał się kimś znacznie istotniejszym niż tylko gadającą głową wprowadzającą do gry. Teraz mentor zleca nam misje podzielone na mniejsze zadania. Czasem wyzwania są banalne i polegają np. na odwiedzeniu określonej liczby PokeStopów albo złapaniu konkretnej liczby Pokemonów. Kiedy indziej misje są bardziej skomplikowane i zmuszają do sporego poświęcenia. Do teraz poluję na różowego Ditto, który jest warunkiem wypełnienia jednego ze zleceń.

Każdy wypełniony etap misji to zróżnicowane nagrody. Willow oferuje swoim podopiecznym zróżnicowane PokeBalle, cukierki, kilka typów jagód oraz inne przedmioty użytkowe. Wygrać można również Stardust, a nawet bezpośrednie spotkanie ze stworkiem możliwym do złapania. Misje to także okazja do zdobycia rzadkich obiektów takich jak kamienie ewolucji.

Dzięki zleceniom profesora Willowa Pokemon GO nabiera pewnej celowości. Zadania są poprzedzone krótkimi scenkami dialogowymi, które wprowadzają do aplikacji namiastkę fabuły i scenariusza. Gdy uruchamiałem Pokemon GO w lipcu 2016 r., brakowało mi kolejnych celów do osiągnięcia. Brakowało mi tej marchewki wiszącej zaraz przed nosem. Misje Willowa w dużym stopniu to naprawiają i zachęcają do dalszej rozgrywki.

PS. Uzupełnieniem misji profesora są codzienne wyzwania terenowe, które zdobywamy przy PokeStopach. Krótsze i łatwiejsze, zadania tego typu także pozwalają na zdobycie cennych przedmiotów.

Zespół R w grze, wrodzy NPC na mapie świata.

Facet ze złowrogim uśmieszkiem stał sobie przy moim osiedlowym PokeStopie, jak gdyby nigdy nic. Trójwymiarowy model bandyty z Zespołu R wyraźnie odcinał się na jasnym tle okolicy. Zdaje się, że NPC zrobił sobie bazę z mojego ulubionego punktu terenowego pod moim ulubionym sklepem 24h. Nie mogłem tego puścić płazem. Gdy podszedłem bliżej, rozpoczęła się batalia przy użyciu posiadanych stworków.

Zespół R oficjalnie trafił do gry. Obecność złodziei Pokemonów jest powiązana z zadaniami od profesora Willowa. Członkowie organizacji R to także zupełnie nowy element rozgrywki, pozwalający walczyć z NPC niczym z prawdziwymi trenerami. Jeśli pokonamy rabusia, mamy szansę na odzyskanie jednego ze skradzionych przez niego stworków. Nie jest to łatwe, ale dzięki tej mechanice mamy okazję powiększenia kolekcji o naprawdę rzadkie gatunki.

Czasowe i sezonowe wydarzenia

Twórcy Pokemon GO wykazują się niezwykłą inicjatywą w aspekcie tzw. sezonowych eventów. Raptem kilka dni temu skończyło się świąteczne wydarzenie tematyczne, a w grze już celebruje się nowy rok. Pokemony pojawiają się w imprezowych czapeczkach, wykonywanie zadań daje szansę na złapanie konkretnych rzadkich stworków, do tego na graczy czekają specjalne nagrody oraz wyzwania. To tylko cześć z ograniczonych czasowo dodatkowych benefitów.

Czasowe wydarzenia to klasyk w wielu grach wideo stawiających na żywą, zaangażowaną społeczność. Szkoda, że czegoś takiego nie było w 2016 r. Miałbym większą motywację aby od czasu do czasu uruchamiać aplikację, śledząc nowości w stale zmieniającym się świecie.

Rajdy - realny powód posiadania znajomych.

Za moich czasów na pewno nie było czegoś takiego jak rajdy. To ograniczone czasowo aktywności, podczas których geolokalizacyjne obiekty nazywane gymami są zdobywane przez bardzo silnego Pokemona. Aby go pokonać, trenerzy muszą połączyć siły, walcząc grupowo przeciwko wytrzymałemu stworkowi. Jeśli graczom uda się odzyskać gym, mają szansę złapać istotę z którą przed chwilą walczyli. Mamy więc kolejny sposób na zdobywanie nowych Pokemonów.

Problem polega na tym, że nie mam z kim uczestniczyć w rajdach. Pokemon GO służy mi bardziej jako umilenie wieczornych spacerów niż powód dla którego wychodzę z domu. Dlatego nie chce mi się organizować wspólnych ekspedycji. Co za tym idzie, nie mam szans w starciu ze stworkami z rajdów na trzecim lub wyższym poziomie. Na szczęście wyzwanie z jedną lub dwoma gwiazdkami jest możliwe do przejścia nawet solo.

Jak Ash i Pikachu - miej swojego buddy stworka

W bajce Pokemon oraz w wielu odsłonach serii na konsole Nintendo trenerowi towarzyszył ulubiony stworek. Niczym Pikachu wybrany przez Asha, taka istota swobodnie maszerowała zaraz przy swoim panu, unikając pobytu w PokeBallu. Teraz tę specyficzną relację między trenerem i stworkiem przeniesiono do Pokemon GO, w postaci nowiutkiego systemu buddy.

Gracz w każdym momencie może wskazać swojego buddy stworka. Wybraniec będzie towarzyszył naszemu awatarowi na mapie świata. Będziemy mogli się z nim bawić, karmić go oraz podejmować inne aktywności uszczęśliwiające Poka. Z kolei im szczęśliwszy towarzysz, tym mniej kilometrów trzeba z nim przejść, aby ten dał nam w prezencie cukierki potrzebne do ewolucji. Co za tym idzie, buddy system to świetne rozwiązanie służące ulepszaniu stworków, których cuksy bardzo trudno zdobyć podczas eksploracji.

Jest łatwiej

System buddy, zadania, rajdy, eventy, wrodzy NPC, prezenty od innych graczy - wszystko to sprawia, że łapanie nowych Pokemonów oraz ich ulepszanie jest znacznie łatwiejsze niż w 2016 r. Pamiętam, że ponad trzy lata temu osoby bez dużej liczby PokeStopów w swojej okolicy były skazane na porażkę. Teraz jest nieco inaczej. Nie muszę wykonywać rund wokół osiedla aby zdobyć PokeBalle, cukierki i punkty doświadczenia.

Pokemon GO w 2020 r. oferuje znacznie więcej dróg do osiągnięcia celu. Jest ciekawiej i bardziej zróżnicowanie. Zawsze mam co robić i zawsze jest jakaś aktywność, której mogę się podjąć. Więcej jest walczenia, świadomego realizowania celów oraz zdobywania nagród. Gdyby Pokemon GO było tak rozbudowane w 2016 r., zapewnie nie zapomniałbym o tej aplikacji na trzy kolejne lata.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst