Foto  / Artykuł

Canon EOS R, ale z mniejszą matrycą APS-C. Taki aparat mamy zobaczyć w przyszłym roku

Według najnowszych przecieków, Canon szykuje wiele nowości. Wśród nich mniejszy Canon EOS R z matrycą APS-C, a także nowa pełna klatka w cenie poniżej 999 dol.

Odkąd Canon pokazał EOS-a R, w czerwonym obozie dosłownie kotłuje się od nowości. Od debiutu tego aparatu niespełna dwa lata temu do oferty bezlusterkowców dołączył również tani EOS RP, ukierunkowany na astrofotografię EOS Ra, dobrze zbalansowany EOS R6 i nagrywający w 8K EOS R5. W kwestii obiektywów też dzieje się coraz lepiej, choć to dość naturalne, że w tak młodym systemie nadal są jeszcze spore braki.

To jednak dopiero początek, bo przecieki zdradzają kolejne plany Canona. Po premierach topowych urządzeń ma przejść kolej na coś znacznie tańszego.

Canon EOS R, ale z matrycą APS-C. Ten aparat ma rozpocząć nową serię bezlusterkowców.

Według najnowszych przecieków opublikowanych przez serwis CanonRumors, Canon ma w przyszłym roku pokazać nowy aparat wzorowany na EOS-ie R, ale wyposażony w mniejsza matrycę APS-C. Sprzęt ma być zbudowany wokół bagnetu RF, czyli tego samego, który znajdziemy w pełnoklatkowych bezlusterkowcach.

Byłby to niezwykle ciekawy kierunek rozwoju dla firmy. Oznaczałoby to rozpoczęcie nowej linii bezlusterkowców klasy APS-C, a pamiętajmy, że taka linia już istnieje. Mam tu na myśli aparaty EOS M, zbudowane wokół własnego bagnetu M. Po premierze nowych pełnoklatkowych bezlusterkowców wyraźnie widać, że cała para Canona idzie właśnie w ten segment, podczas gdy linia aparatów M jest traktowana trochę po macoszemu. Jeszcze gorzej wygląda sytuacja z obiektywami do tego bagnetu.

Zastanówmy się. Canon musi jak najszybciej rozwinąć linię obiektywów RF, by system szybko stał się konkurencyjny. Przy takim nastawieniu trudno oczekiwać, że producent będzie jednocześnie rozwijał mniej perspektywiczną linię obiektywów systemu M. Wobec tego przerzucenie mocy przerobowych w stu procentach na bagnet RF ma sens.

Jasne, w dłuższej perspektywie może to oznaczać kompletne wygaszenie linii M, ale czy ktoś będzie za nią płakał? Dużo lepszym pomysłem jest linia pełnoklatkowców i aparatów APS-C zbudowanych wokół tego samego bagnetu. Taką strategię od lat z sukcesami realizuje Sony, a od niedawna tym samym śladem idzie też Nikon.

Im szybciej Canon porzuci linię M, tym de facto lepiej dla rozwoju aparatów tego producenta. Użytkownicy tego systemu mogą czuć się porzuceni, ale w linię M raczej nie inwestowali zawodowi fotografowie. Siłą segmentu były raczej tanie sprzęty, skierowane do amatorów. Ta grupa osób raczej nie zapłacze nad brakiem nowych obiektywów w systemie.

Jest też drugi przeciek mówiący o tanim aparacie pełnoklatkowym.

Oczywiście relatywnie tanim, bo w tak wysokim segmencie jakościowym trudno mówić o propozycjach na każdą kieszeń. Mowa o nowym pełnoklatkowym bezlusterkowcu, którego cena ma wynosić mniej niż 999 dol. Premiera ponoć już w 2021 roku. Warto przypomnieć, że dotychczasowa „tania” pełna klatka Canona, czyli EOS RP, debiutowała na poziomie cenowym 1300 dol. Dziś kupimy ją w Polsce za ok. 5 tys. zł.

Premiery korpusów wyglądają bardo atrakcyjnie, ale muszą za nimi pójść również obiektywy. Canon już pokazał, że potrafi robić duże, ciężkie, rewelacyjne optycznie szkła (nie śpię, bo pakuję z 28–70mm f/2.0), ale tanie korpusy wymagają mniejszych, lżejszych i - powiedzmy wprost - tańszych szkieł. Bez nich koncepcja taniego aparatu traci sens. Były już nieoficjalne zapowiedzi tanich obiektywów, ale czas w końcu przejść do konkretów.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj Spider's Web w Google News

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst