Tech  / Felieton

Trump chce wyprowadzić cios w Chińczyków, ale wygląda na to, że znokautuje Apple’a

Jeżeli myślicie, że Chińczycy korzystają głównie z chińskich telefonów, to jesteście w błędzie. Obywatele Państwa Środka – tak jak obywatele świata – kochają Apple’a. I wkrótce będą musieli wziąć z nim bolesny rozwód.

Donald Trump nieustępliwie realizuje swój plan wzmacniania amerykańskiej gospodarki przez sabotowanie jej głównego rywala. Na skutek trwającej amerykańsko-chińskiej zimnej wojny rykoszetem obrywają konsumenci. Wszak Chiny nazywane są fabryką świata – lwia część produktów i niemal cała elektronika produkowane są właśnie tam. Prezydent Stanów Zjednoczonych, słusznie bądź nie, walczy o zmianę tego układu sił.

Na razie wojna ta w sposób bezpośredni przekłada się na zainteresowania typowego entuzjasty elektrogadżetów tylko na jeden sposób. Należy ponownie rozważyć chęć zakup nowych telefonów i tabletów Huaweia. Sankcje nałożone na tego chińskiego producenta uniemożliwiają mu prowadzenie interesów z amerykańskimi firmami – w tym z Google’em. To oznacza, że urządzenia te pozbawione są usług Google’a typu Mapy, Sklep Play, YouTube czy Gmail. Zamiast tego mamy Huawei Mobile Services -  co nie każdemu może odpowiadać. O trudnościach, jakie firma ma z budowaniem nowoczesnych procesorów nawet nie wspomnę.

Huawei stał się dużo mniej atrakcyjny dla zachodniego konsumenta. Chińczycy jednak nie muszą się mścić. W amerykańskie kolano strzelił amerykański prezydent.

Administracja Trumpa stara się utrudniać życie nie tylko producentom sprzętu. Powstał plan, w wyniku którego z amerykańskiego rynku mają w zasadzie zniknąć wszystkie chińskie usługi cyfrowe. TikTok i WeChat już dziś muszą się wycofać z amerykańskiego rynku. Amerykańskie firmy nie mogą już prowadzić z nimi interesu – podobnie jak z Huaweiem.

TikToka zna chyba każdy lub chociaż o nim słyszał. Dziś jednak ciekawszy dla nas będzie WeChat. Aplikacja uruchomiona na telefonie z zachodniego regionu pełni rolę komunikatora, bardzo mało popularnego w Ameryce czy w Europie. Jednak jeżeli tego samego WeChata uruchomimy w Chinach, to odkryjemy, że to dużo więcej niż aplikacja. To cała platforma.

Dla Chińczyków WeChat jest równie ważny, co dla nas Google.

We Chat na zachodzie

O WeChacie swego czasu rewelacyjny materiał stworzyła Matylda. Jest nadal aktualny – zachęcam do lektury i poszerzenia wiedzy. W dużym skrócie WeChat to cały pakiet usług cyfrowych, który cieszy się w Chinach niesamowitą popularnością. Warto mieć na uwadze, że w tym kraju Google nie funkcjonuje, a jego usługi są zablokowane. WeChat rywalizuje więc bardziej z Microsoftem czy rodzimym Baidu. To również alternatywa dla niedostępnego w Chinach Facebooka. Przez WeChata Chińczycy opłacają rachunki, zamawiają jedzenie i taksówki.

To absolutny gigant – prawdopodobnie ważniejszy dla typowego Chińczyka niż dla Europejczyka Google czy Facebook. Na pewno część z was zaczyna przeczuwać, do czego zmierzam. Sankcje nałożone na WeChata oznaczają, że jego właściciel nie może już prowadzić interesów z amerykańskimi firmami. A więc nie może rozliczać się przez Apple Pay, być oferowany w ramach App Store i tak dalej. Chińscy fani iPhone’a stoją aktualnie przed podobnym dylematem, co polscy fani Huaweia. A właściwie to jest jeszcze gorzej – wszak na telefonach i tabletach Apple’a nie jest możliwe korzystanie z innych usług do aplikacji niż te od producenta, nie można też instalować programów z innych źródeł niż to jedno, amerykańskie, oficjalne.

Chiny to na dziś najważniejszy rynek dla Apple’a.

Tylko w ubiegłym kwartale podbił kolejną część tego niezwykle lukratywnego i chłonnego rynku, co przełożyło się na wpływy w wysokości 9,3 mld dol. z samej tylko sprzedaży urządzeń – nie licząc prowizji z zakupów cyfrowych. Jego partnerami na chińskim rynku są, między innymi, Alibaba i JD.com. Dwa miesiące temu na skutek wyprzedaży w ostatniej z wymienionych sieci handlowych Apple China pobiło swój rekord, sprzedając urządzenia o łącznej wartości 72 mln dol… w jeden dzień.

Nieprawdą jest, że chiński konsument kupuje przede wszystkim chińskie dobra. Chińczycy faktycznie są przyzwyczajeni do rodzimych usług cyfrowych – ale głównie za sprawą urzędowej blokady Google’a i Facebooka. Microsoft 365 i sprzęty Apple’a są tam tak samo chętnie wybierane, jak wszędzie indziej. To luka po Androidzie z Usługami Play i zachodnich mediach społecznościowych jest wypełniania przez chińskie firmy. Do tej pory na rynku chińskim sprzedano 210 mln iPhone’ów. Mocniejszą pozycję w Chinach ma tylko Huawei (25 proc. rynku). W zależności od kwartału od 17 proc. do 25 proc. sprzedanych na całym świecie iPhone’ów zostało nabytych na terytorium Chin.

Cła na sprzęt Apple

Jak wynika z badań znanego fanom Apple’a analityka Kuo Ming-chi, jeśli WeChat zniknie z App Store’a, globalne wpływy ze sprzedaży iPhone’ów spadną o około 27 proc. Wpływy z tytułu sprzedaży pozostałych sprzętów (Mac, iPad, AirPods i reszta) o około 20 proc.

Co więcej, Weibo – chiński odpowiednik Twittera – przeprowadził ankietę, w której poprosił o wybór tylko jednego: WeChat albo iPhone. W chwili oddawania tego tekstu do publikacji 95 proc. z 1,2 mln zabierających głos Weibowiczów wskazało WeChata.

Apple złożony w ofierze większego dobra.

Brakuje nam kompetencji i wiedzy ekonomicznej oraz geopolitycznej, by ocenić sensowność polityki Donalda Trumpa. Jest wysoce prawdopodobne, że tak ksenofobiczna i agresywna strategia przyniesie pożądany skutek, jakim jest uniezależnienie się od chińskiego mocarstwa, które już dziś ma na tyle dużo władzy, by dyktować innym potęgom warunki. Niewykluczone, że zachodnia gospodarka na tym skorzysta. Nie będę się ośmieszał próbami oceny całego zamieszania.

BoycottBlizzad BoycottApple o co chodzi?

Na razie możemy skupić się na faktach. A z tych wynika, że zachodni konsumenci mają w związku z sankcjami nałożonymi na Huaweia mniejszy wybór produktów na rynku, operatorzy łączności komórkowej mają utrudnioną współpracę ze strategicznym partnerem infrastrukturalnym (Huawei to firma przede wszystkim tworząca infrastrukturę telekomunikacyjną, smartfony to przy tym niemal projekt hobbystyczny). A teraz jeszcze amerykański Apple w ujęciu finansowym tylko w nieznacznym uproszczeniu kurczy się o ćwierć. Póki co nie wygląda to dobrze.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj Spider's Web w Google News.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst