Tech  / Lokowanie produktu

Kto wykluczył Huaweia z wyścigu o 5G, a kto nie – sprawdzamy, jak wygląda sytuacja na świecie

Ban administracji Trumpa wpływa na roll-out technologii 5G w wielu krajach na całym świecie. Niektóre z nich uginają się pod naciskiem Stanów, podczas gdy inne wolą nie ingerować rynek telekomunikacyjny i w budowę strategicznej technologii przyszłości.

W wyścigu o kontrakty 5G liczą się trzy firmy. Huawei, Ericsson i Nokia. Huawei przewodzi stawce pod kątem patentów, ale jeśli weźmiemy pod uwagę liczbę kontraktów walka jest bardziej zacięta. Jeszcze w lutym chiński dostawca pochwalił się liczbą 91 umów. Ericsson zdradził zaś, że na liczniku ma 93 umowy, ale zrobił to w czerwcu. Nieco z tyłu z tyłu pozostaje Nokia, która w tym samym czasie miała 73 podpisane kontrakty.

Walka nie toczy się jednak na równych zasadach. Jest częścią geopolitycznej gry Stanów Zjednoczonych na obniżenie roli Chin w budowie infrastruktury 5G. Batalia ciągnie się już prawie dwa lata. W sierpniu 2018 roku prezydent Trump podpisał Defense Authorization Act, na mocy którego Huawei i ZTE miały zostać wykluczone z rządowych kontraktów i w ogóle z użytku przez rząd. Niedługo później decyzji tej sprzeciwili się amerykańscy operatorzy, którzy współpracowali z Huawei przy okazji budowy swoich sieci. Zbanowanie Huaweia oznaczałoby konieczność montażu anten innych producentów, co przez jakiś czas zostawiłoby klientów w słabiej zamieszkanych regionach bez zasięgu.

Choć Huawei chciał poddać się dodatkowym testom bezpieczeństwa, Trump odmówił współpracy. Zabronił swoim gigantom technologicznym robienia biznesu z Huawei. Ponownie spotkało się to z oporem. Google, Intel czy Qualcomm od lat współpracowali z Huawei, więc ucięcie wszelkich powiązań z dnia na dzień byłoby bardzo trudne i kosztowne. Ban na chińską firmę został tymczasowo zniesiony.

Lato 2019 roku pełne było wzlotów i upadków w amerykańsko-chińskich relacjach, co wynikało głównie ze sprzecznych sygnałów, jakie pojawiały się w mediach. Zaczęło się od współpracy obu mocarstw i zapowiedzi powrotu normalnego handlu. Później przyszło jednak rozczarowanie. Rząd USA zaczął ponownie wskazywać ZTE i Huawei jako zagrożenie.

Trump przeszedł do ofensywy. Zaczął wpływać na producentów półprzewodników, aby ci przestali dostarczać je Huawei. Amerykańska administracja pracuje również nad regulacjami, które miałyby zabronić rządowi kupna produktów i usług od pięciu chińskich firm, w tym Huawei. Zwiększyły się również naciski na amerykańskich sojuszników, którzy mieliby jasno opowiedzieć się po jednej lub drugiej stronie. Jednym z nich jest…

Wielka Brytania

Jeszcze w styczniu Boris Johnson dopuszczał Huawei do udziału w budowie sieci 5G. Stanowisko to zmieniło się jednak diametralnie w ciągu ostatnich tygodni. W połowie lipca szef brytyjskiego rządu ogłosił, że anteny Huawei mają zostać usunięte z systemów telekomunikacyjnych Królestwa do 2027 roku.

Jak ma się to konkretnie stać? Co z antenami starszych generacji, które przesyłają dane Brytyjczyków od lat? Co stanie się po siedmiu latach? Czekamy jeszcze na wyjaśnienia. Na koniec może okazać się, że ograniczenia nie będą uciążliwe dla konsumentów, zwłaszcza, że Huawei może sprzedawać Wielkiej Brytanii swoje produkty 5G do końca tego roku.

Dodatkowo, szef brytyjskiego Vodafone podkreślił, że decyzja rządu nie wpływa na żaden inny rynek, więc europejscy operatorzy zza kanału La Manche mogą wciąż budować swoją infrastrukturę z Huawei.

Europejczycy decydują samodzielnie.

Dotyczy to również kanału Świętego Jerzego, dzielącego Wyspy Brytyjskie. Irlandia, gdzie swoją siedzibę ma wiele kluczowych firm technologicznych, prowadzi autonomiczną politykę. 5G budują tam Vodafone i Eir, a opierają się na sprzęcie Huawei. Szefowa tej drugiej firmy jest „bardzo zadowolona” z dotychczasowej współpracy. Eir korzysta bowiem z anten Huaweia, a do bardziej wrażliwej architektury używa szwedzkiego Ericssona.

Co ciekawe, w samej Szwecji nie opierają się na Ericssonie. Tele2, drugi gracz w kraju, już od czasów 4G korzysta ze sprzętu Huaweia. Bezproblemową współpracę potwierdza stanowisko szwedzkiego ministra cyfryzacji, który nie widzi zastrzeżeń w kontekście udziału chińskiej firmy w budowie infrastruktury.

Podobne sygnały docierają z Belgii, gdzie minister telekomunikacji, Philippe De Backer, ogłosił brak planów zmiany dotychczasowej polityki telekomunikacyjnej. - Nie ma powodu, aby być bardziej rygorystycznym. Analiza ryzyka wykazała, że jesteśmy bezpieczni – mówił dziennikowi De Standaard.

Podobne zapowiedzi docierają z Niemiec. Finalna decyzja nie została jeszcze podjęta, ale prezes niemieckiej agencji ds. sieci, Jochen Homann, zauważył, że nie ma powodu, by wykluczyć Huawei na wczesnym etapie.

Decyzję podjęli już za to Francuzi. - Nie zakażemy Huawei inwestowania w 5G. Będziemy przy tym bronić kwestii naszego bezpieczeństwa narodowego – powiedziała Bruno le Maire, francuski minister finansów, w wywiadzie dla France Info. Obostrzenia mogą zostać wprowadzone np. w przypadku sieci zlokalizowanych w pobliżu elementów infrastruktury krytycznej, takich jak obiekty wojskowe.

Hiszpanie sprawdzają technologię w swoich laboratoriach.

Cytowani przeze mnie decydenci zwykle podkreślają, że w blokowaniu Huaweia nie opieramy się na faktach. Firmie nie udowodniono bowiem stosowania oprogramowania szpiegującego. Hiszpanie postanowili sami to sprawdzić w urzędzie certyfikacji CCN (Centro Criptologico National), gdzie przyglądali się kodowi źródłowemu. Nie znaleźli żadnych nieprawidłowości i pod kątem bezpieczeństwa przyznali mu najwyższą notę zgodnie ze normą Common Criteria.

Zagrożenia w Huawei nie widzą również Węgrzy. Tamtejsze telekomy testują 5G z Huawei, a politycy nie planują banowania żadnego z dostawców. Z rezerwą do roll-outu nowego standardu podchodzą Duńczycy. Tamtejszy minister energii, Lars Christian Lilleholt, miał podkreślać kwestie bezpieczeństwa związane z 5G, ale nie skierował żadnych zastrzeżeń w kierunku Huaweia.

Co z innymi dużymi rynkami?

Rosjanie bardzo przychylnie odnoszą się do współpracy z Huaweiem. Jeszcze w zeszłym roku Chińczycy podpisali umowę na rozwój 5G z największym operatorem w kraju – MTS. W wyścigu o dominację w Rosji bierze udział również Ericsson, który 5G uruchomił już na ulicy Twierskiej we współpracy z Tele2.

Po drugiej stronie barykady stoi zaś Japonia wespół z Indiami. Udział Huawei w budowie 5G w obu krajach jest bardzo mało prawdopodobny. Zupełnie inne nastroje towarzyszą zaś afrykańskim nacjom. Huawei posiada 70 proc. udziału w runku tego kontynentu i współpracuje z największymi operatorami w Etiopii, Kamerunie czy Angoli. 5G budowane wspólnie przez Huawei i rain działa już w RPA. Podobnie w Ameryce Południowej, gdzie Kolumbia przyznała już, że nie będzie wyłączać żadnych operatorów z wyścigu o kontrakty 5G.

Decyduje się przyszłość 5G

Szkoda, że w dyskusji o dopuszczeniu chińskiego producenta do udziału w przetargach o architekturę 5G nie używamy faktów i badań. Roll-out tej strategicznej technologii powinien zostać poprzedzony badaniami sprzętu i oprogramowania każdego z dostawców, bez włączania w tę kwestię polityki. Porównując sprzęt Huaweia, Nokii i Ericssona w obiektywnych testach będziemy w stanie stwierdzić, z którym z dostawcą powinniśmy robić biznes. Opracowanie standardów będzie kluczowe w przyszłości, bowiem 5G jest jedynie przystankiem w rozwoju technologii, a podobne dyskusje będziemy za kilka lat toczyli np. w kontekście 6G czy innych technologii mobilnych.

Pod uwagę wziąć powinniśmy również cenę. Do jej wzrostu prowadzi ingerencja w wolny rynek. Odbije się to również na kosztach konkurentów Huawei. Chińczycy są bowiem siłą numer jeden w patentowym wyścigu. 15 proc. z posiadanych przez nich patentów, to technologie konieczne do działania 5G. Obecnie firmy wymieniają się technologiami, więc Huawei nie pobiera opłat za licencjonowanie swoich patentów, a w zamian może korzystać z technologii konkurentów.

Gdyby jednak Huawei zostało wykluczone z kolejnych przetargów, to zniknęłaby również zachęta do wzajemnego korzystania z technologii. Już teraz dzieje się to w Stanach Zjednoczonych, gdzie Huawei pozwało Verizona. Operator miał naruszyć patenty Chińczyków, którzy domagają się zadośćuczynienia w wysokości 1 mld dol. Takie działanie nie jest niczym nowym. Posiadaczem wielu patentów związanych z 5G jest również Qualcomm, który od 2017 roku zebrał z rynku 17 mld dol. w ramach opłat licencyjnych.

Powyższe przykłady pokazują, że innowacja dzieje się o wiele niższym kosztem, kiedy firmy wymieniają się wiedzą, a my pozwalamy im konkurować w przetargach. Inaczej na końcu zapłaci klient.

*Materiał powstał we współpracy z marką Huawei.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst