Sprzęt  / Artykuł

Aż trudno uwierzyć, że to średniak. Oto OnePlus Nord za 1899 zł

Możliwości są dwie. Albo właśnie zobaczyliśmy najlepszy smartfon w swojej klasie, albo najbardziej rozbuchaną premierę tego roku. Oto OnePlus Nord.

Po miesiącu (!) drażnienia fanów kolejnymi ochłapami informacji, OnePlus w końcu odsłania kurtynę i pokazuje swój nowy „tani” telefon, który ma być także początkiem nowej linii produktowej i powrotem do korzeni. Do robienia niedrogich urządzeń, które mają rzucać rękawicę znacznie droższym flagowcom.

Aż trudno uwierzyć, że OnePlus Nord to średniak

Na papierze nowy smartfon OnePlusa prezentuje się fantastycznie.

Jego sercem jest układ Qualcomm Snapdragon 765 5G, wspierany przez 8 lub nawet 12 GB RAM-u. Miejsca na dane również nie zabraknie, bo mamy go do dyspozycji 128 lub 256 GB.

Całość zasila akumulator o pojemności 4115 mAh i choć nie naładujemy go bezprzewodowo, tak zrobimy to szybkim ładowaniem 30 W przez USB-C, którym naładujemy akumulator do 70 proc. w ciągu 30 minut. Jego pojemność jest jednak dość niska i jest to potencjalnie jeden ze słabych punktów Norda.

Front jest niemniej ciekawy od wnętrza urządzenia. Znajdziemy na nim ekran AMOLED o przekątnej 6,44”, rozdzielczości 2400 x 1080 px i 90 Hz częstotliwości odświeżania.

Ramki dookoła ekranu są minimalne, a sam wyświetlacz rozprasza tylko wcięcie na nie jeden, a dwa przednie aparaty - 32 Mpix i 8 Mpix z obiektywem ultrawide.

Skoro zaś o aparatach mowa, to producent przed premierą zachwalał, że pomimo średniopółkowej ceny OnePlus Nord ma mieć możliwości foto jak najlepsze telefony.

W tym celu zastosowano układ czterech aparatów, co do których mam pewne wątpliwości.

Pierwszy to sensor 48 Mpix z obiektywem szerokokątnym. Drugi to sensor 8 Mpix z obiektywem ultrawide. Do tego mamy 5-megapikselowy sensor głębi i 2-megapikselowy aparat z obiektywem macro.

Te parametry nie brzmią w żadnym wypadku jak „najlepszy telefon” i obawiam się, że OnePlus odrobinkę przesadził z zachwalaniem możliwości optycznych Norda. O tym jednak przekonamy się dopiero podczas recenzji.

OnePlus Nord - cena w Polsce

Jedyna wielka niewiadoma, jaką odkryła przed nami ta premiera, to cena, jaką nam przyjdzie za ten telefon zapłacić.

OnePlus Nord trafi do sprzedaży w Europie w sierpniu. W Polsce będzie można go nabyć pod koniec sierpnia w sklepie x-kom w cenach:

Ceny są więcej niż rozsądne i OnePlus tym samym właśnie pogonił kota przede wszystkim Motoroli z jej modelem Edge, LG Velvet i Oppo Reno 3 Pro. Tym samym OnePlus Nord jest jednym z najtańszych smartfonów z 5G na rynku, a jeśli brać pod uwagę stosunek możliwości do ceny wśród smartfonów z 5G - jest tym bezwzględnie najlepiej wycenionym.

W specyfikacji nie widać też większych kompromisów. Nie licząc obecności pojedynczego głośnika zamiast układu stereo ten telefon ma wszystko, czego oczekujemy po smartfonie z wyższej półki średniej. Nie zabrakło też NFC do płatności zbliżeniowych.

Drobne braki będzie też można łatwo wybaczyć, gdyż OnePlus Nord pracował będzie pod kontrolą Androida 10 z nakładką Oxygen OS, a to najlepiej zoptymalizowana nakładka na Androida na rynku, więc można się spodziewać, że płynność działania i jakość obsługi będą tu stały na najwyższym poziomie.

OnePlus - podobnie jak w przypadku poprzednich modeli - zadbał również o dostępność akcesoriów. Od premiery dostępne będą przeciekawe etui, którymi zabezpieczymy nowy telefon. W chwili pisania tego tekstu nie wiemy jednak, czy będą dostępne w Polsce, czy może trzeba je będzie zamawiać bezpośrednio od OnePlusa (a jest taka możliwość).

OnePlus Nord

Najciekawsza i jednocześnie najgorzej rozegrana premiera OnePlusa od dawna.

Jakkolwiek OnePlus Nord zapowiada się na fantastyczne urządzenie, tak tym razem producent definitywnie przedobrzył ze sposobem prezentacji.

Najpierw był miesiąc (!!) zapowiedzi i rzucania strzępów informacji. „Film dokumentalny” w odcinkach, obrazujący historię powstawania OnePlusa Nord, sądząc po komentarzach nie obchodził nawet najbardziej zagorzałych fanów. Z każdym kolejnym odcinkiem głosy ekscytacji cichły, a narastały komentarze „no weźcie to już wypuśćcie”.

Do tego prawie wszystko o Nordzie wiedzieliśmy przed jego premierą, więc dzisiejsza prezentacja równie dobrze mogła się nie odbyć. OnePlus Nord mógł po prostu trafić do sklepów i wszyscy byliby zadowoleni.

Zamiast tego nawet sama prezentacja była przesadzona - nie odbyła się w formie wideo, jak wiele premier produktowych w tym roku, ale wewnątrz aplikacji z rozszerzoną rzeczywistością.

Doceniam oczywiście chęć zrobienia czegoś innego, ale to był kompletny przerost formy nad treścią. OnePlus chyba zapomniał, że nie jest Apple’em. Sama prezentacja była też słabo widoczna i wymagała upierdliwego przemieszczania smartfona po wirtualnej scenie. To nie było miłe doświadczenie i mam nadzieję, że OnePlus już go nie powtórzy. Tym bardziej, że - przynajmniej na moim iPhonie 11 - prezentacja zawiesiła się po 3 minutach i musiałem kontynuować śledzenie premiery poprzez profil OnePlusa na Twitterze...

Tym niemniej czekam z niecierpliwością na moment, w którym OnePlus Nord wpadnie mi w ręce. OnePlus ma bogatą historię robienia telefonów dobrych i niedrogich, więc nie jest wykluczone, że pomimo przehajpowanej do wszelkich granic premiery Nord okaże się prawdziwą petardą.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj Spider's Web w Google News.

przeczytaj następny tekst