Gry  / News

Chińczycy biorą się za światowe gry AAA. Pierwszą będzie Project: Ragnarok

Na 100 najpopularniejszych gier mobilnych w Stanach Zjednoczonych, aż 19 pochodzi z Państwa Środka. Chińczycy zdobyli smartfony i tablety, ale co z konsolami? One również zostaną kiedyś podbite, a chińscy deweloperzy powoli rozpoczynają swój pierwszy marsz w kierunku PlayStation i Xboksa.

Czytaj teraz: Grasz w te gry i nie wiesz, że to chińskie macki. Prawdziwa historia Tencenta

Dlaczego w Chińskiej Republice Ludowej nie produkuje się programów na konsole, skoro firmy zarabiają tam gigantyczne sumy na grach wideo? Odpowiedź jest dosyć prosta: Chińczycy nie grają na konsolach. W Państwie Środka dominują smartfony oraz komputery osobiste. Konsole, pomimo kilku prób zawojowania tego rynku, pozostają tam egzotyką.

Ta optyka zmienia się jednak wraz z postępowaniem chińskiej ekspansji w świecie gier.

Dla chińskich technologicznych molochów takich jak Tencent zyski z zachodnich rynków stanowią już 10 proc. łącznych dochodów. Ta suma będzie się jedynie zwiększać, biorąc pod uwagę tendencję wielkich chińskich firm ze świata technologii do inwestowania na europejskim, azjatyckim i amerykańskim rynku. Wielkie smoki coraz częściej latają nad Europą i Stanami, szukając tutaj nowych klientów, pożyczkobiorców, umów oraz miejsc zbytu na towary i usługi.

Podczas pożerania zachodnich rynków - oczywiście kawałek po kawałku, poza zasięgiem radarów krajowych regulatorów - chińskie przedstawicielstwa na własnej skórze mogły się przekonać, jak popularne jest u nas granie na konsolach. To właśnie PlayStation 4 wykręca większości wydawców najlepsze wyniki sprzedażowe, zostawiając w tle komputery osobiste. Dlatego jeśli chińscy producenci gier chcą dobrze zarabiać na swoich stacjonarnych tytułach na zachodnich rynkach, siłą rzeczy muszą się otworzyć na nowe, niepopularne w ich kraju platformy.

Pierwszym wielkim projektem odpowiadającym temu trendowi jest Project: Ragnarok.

Project: Ragnarok to świeżo zapowiedziana produkcja chińskiego molocha NetEase. Tytuł został zaprezentowany światu po ponad dwóch latach pracy, mającej na celu stworzenie uniwersalnego środowiska gry niezależnie od platformy. Oznacza to, że w Project: Ragnarok zagramy zarówno na komputerze osobistym, jak również PlayStation 4, Xboksie One, Androidzie oraz iPhonie - „konsole” znajdują się wśród oficjalnie zapowiedzianych platform. Warto dodać, że posiadacze odmiennych urządzeń będą mogli bawić się wspólnie, jak ma to miejsce w takich grach jak Minecraft czy Fortnite.

Gdyby przenieść Project: Ragnarok na zachodnie taśmy produkcyjne, to bez wątpienia mówilibyśmy o produkcie AAA. Wysokobudżetowym, drogim i nastawionym na wielki sukces. Nie tylko na rynku chińskim, nawet nie tylko na azjatyckim kontynencie, ale w ujęciu globalnym. Wliczając w to Polskę, Europę czy Stany Zjednoczone. W samym NetEase podkreślają, że nad grą pracuje międzynarodowy zespół, z wieloma osobami zatrudnionymi poza granicami Chin.

NetEase ma wszelkie narzędzia, aby stworzyć hit na globalną skalę.

Technologiczna firma zatrudnia ponad 18 tys. pracowników na całym świecie (więcej niż Ubisoft). Jej seria gier Westward Journey jest uznawana za jedną z najbardziej dochodowych, generując ponad siedem miliardów dolarów przychodu. To więcej, niż udało się zgromadzić takim franczyzom jak The Sims, Halo, Assassin’s Creed, Need for Speed czy Fortnite. Jednocześnie gigant podkupuje udziały zachodnich deweloperów gier, zdobywając miejsca w zarządach takich studiów jak Bungie (Destiny) czy Quantic Dream (Heavy Rain).

Chęć ekspansji na zachód widać nie tylko w docelowych platformach, ale również stylu Project: Ragnarok. W przeciwieństwie do masy chińskich gier skupionych na ich krajowych mitach oraz legendach, Ragnarok flirtuje z mitologią nordycką. NetEase deklaruje, że pogodzi doświadczenie zdobyte na chińskich MMO z bardziej filmową, zachodnią oprawą. Dzięki temu ich tytuł ma być ciekawy, przystępny i atrakcyjny dla graczy na całym świecie, od Pekinu po Warszawę.

Czytaj teraz: Grasz w te gry i nie wiesz, że to chińskie macki. Prawdziwa historia Tencenta

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj Spider's Web w Google News.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst