Nauka  / Artykuł

Elon Musk mówi: za pięć lat już nie będziecie musieli nic mówić

471 interakcji
dołącz do dyskusji

Gdy 4 maja (#Maythe4th) Elonowi Muskowi, szefowi SpaceX i Tesli urodził się syn i dowiedzieliśmy się jakie imię otrzymał myślałem, że już nic ciekawszego nie usłyszymy w tym tygodniu od rzeczywistej inkarnacji Tony'ego Starka. Jak zawsze nie doceniłem go.

Elon Musk pojawił się trzy dni później w podcaście Joe Rogana, gdzie już kiedyś wywołał mini-aferkę, paląc jointa dla rozluźnienia. Zresztą, miało to chwilowo poważne konsekwencje. Nawet NASA wszczęła dochodzenie, zastanawiając się czy powinna współpracować z człowiekiem, który ma takie lekkie podejście do przestrzegania prawa. Choć tym razem trawki nie było, to zgodnie z przewidywaniami Elon dostarczył, opowiadając o obecnie realizowanych projektach i ogólnie o swoim życiu. Zacznijmy od najważniejszego.

Happy Birthday X Æ A-12!

X Æ A-12 Musk. Tak nazywa się, a przynajmniej miał nazywać się, syn Elona Muska i jego partnerki Grimes. Oczywiście nie nazywa się tak. Nikt przy zdrowych zmysłach nie pozwoliłby na rejestrację takiego imienia. Według prawa obowiązującego w Kalifornii, imię może składać się jedynie z 26 liter alfabetu. Mam wrażenie, że to przykład doskonałego strollowania (jest takie słowo?) mediów wchodzących z butami w prywatne życie Muska. Media podchwyciły temat bardzo ochoczo i zaczęły ganiać po językoznawcach, kryptologach, informatykach i miłośnikach Śródziemia, starając się ustalić, jak też takie imię się wymawia. Mam nadzieję, że Elon razem z Claire (Grimes naprawdę nazywa się Claire Boucher) mieli ubaw, gdy czytali o tym ogólnoświatowym śledztwie dotyczącym ich potomka.

Joe Rogan nie byłby sobą, gdyby sam, od razu na początku swojego podcastu nie zadał dokładnie tego samego pytania. W odpowiedzi... no cóż, nie usłyszał odpowiedzi, bowiem Elon zamiast powtórzyć imię (i tym samym rozwiązać tajemnicę, za której rozwiązaniem podążał niejeden językowy Indiana Jones) zaczął je literować. To tak jakby na pytanie o swoje imię, odpowiadał:

No więc mam na imię E el O eN.

Można, ale po co? Żeby było zabawniej, młodzi rodzice wybrali takie fajne znaki, że sami do końca nie wiedzą, jak to się powinno wymawiać. Tak przynajmniej wynika z odpowiedzi udzielonej Roganowi przez Elona.

A więc jest to X, litera X. Następnie mamy to AE, które wymawia się "aesz", a na końcu ja dorzuciłem jeszcze A-12. To akurat odniesienie do projektu Archangel-12, prekursora SR-71, najbardziej odjazdowego samolotu w historii.

Blackbird SR-71

Wszystko byłoby wspaniale, gdyby nie to słowo „wymawia". W zapisie fonetycznym m.in. języka angielskiego jest znak æ i faktycznie ten znak to „esz" wymawiane w ten sam sposób jak litera 'a' w angielskim słowie ash, czyli popiół. Nie zmienia to jednak faktu, że to znak się tak nazywa, ale wymawiamy go jak mieszaninę samogłosek 'a' i 'e'.

Analogicznie, jakby Elon nazwał swoje dziecko Z Ó M4, to nie mógłby twierdzić, że środkową literę wymawia się "o z kreską". Tak się nazywa znak, ale wymawia się go tak jak 'u'. Swoją drogą Zóm4 w dzisiejszych czasach byłoby na topie.

Jak zatem wymówić to imię?

Przyjmijmy, że X wymawiamy jak X w X-manie (co prawda Elon Musk to Tony Stark, ale w sumie blisko), Æ wymawiamy jak mieszaninę 'a' i 'e', a A-12... pójdźmy za inspiracją Elona, zobaczmy jaki dźwięk wydaje SR-71 Blackbird.

Uśredniając to, co tam słychać, można powiedzieć, że to przeciągłe „szszszsz".

W ten sposób otrzymujemy zgrabne /ekseeszszsz/.

Podoba mi się. Gratuluję rodzicom :)

Zostawmy jednak młodzieńca w spokoju. Będzie miał jeszcze dużo czasu na zmianę imienia. Wszak Phoebe z „Przyjaciół" w jeden dzień zmieniła imię na „Princess Consuela Bananahammock".

Elon zostaje ascetą

Jeszcze przed wywiadem Elon poinformował w mediach społecznościowych, że sprzedaje wszystkie swoje domy. Nie będzie posiadał żadnego domu, dzięki czemu będzie w stanie się całkowicie poświęcić misjom księżycowym i marsjańskim. Podczas wywiadu u Rogana rozjaśnił nieco całą sytuację i muszę akurat przyznać, że po części rozumiem jego motywację.

Musk przyznał, że do obecnej sytuacji, w której posiada wiele posiadłości, a jednocześnie cały czas spędza na pracy, nie ma za wiele okazji, żeby przebywać w którymkolwiek z nich. Sama sytuacja, w której posiada się kilka posiadłości, wzięła się m.in. stąd, że zdarzały się sytuacje, gdy ktoś podchodził pod jego pierwszy dom, przechodził przez płot i próbował przedostać się do jego domu. Nie czując się z tym komfortowo, Elon po prostu kupował posiadłości przylegające bezpośrednio do jego domu, aby nieco oddalić od siebie intruzów. Nic więc dziwnego, że w pewnym momencie uświadomił sobie, że nie jest w stanie z nich korzystać i posiadanie ich w swoim portfolio nie ma żadnego sensu.

Zapytany o swój wymarzony dom, powiedział:

Oczywiście, że dom taki jak Tony'ego Starka. Najlepiej z kopułą na dachu, pod którą będzie się skrywał helikopter stealth.

A nie mówiłem kilka akapitów wyżej? Iron Man to film dokumentalny tudzież biograficzny.

Cyborgi nadchodzą

Tak naprawdę według Elona już większość z nas po części jest cyborgami. Nie wierzycie? Wyjdźcie, wy, czytelnicy portali technologicznych i okołotechnologicznych, z domu bez telefonu na cały dzień. Jeżeli czujecie, że czegoś Wam brakuje, pojawia się niepokój związany z brakiem kontaktu, brakiem możliwości sprawdzenia mediów społecznościowych, brakiem możliwości szybkiego sprawdzenia wiadomości. Oznacza to, że dla wielu z nas smartfon, choć jeszcze nie jest wszczepiony pod czaszkę czy w ramię, to jednak stanowi swego rodzaju rozszerzenie organizmu.

Przy czym to nie jest koniec. Według Elona, w nadchodzących latach pojawią się chipy, które będzie można wszczepiać bezpośrednio do mózgu, a które będą w stanie znacząco poprawić komfort naszego życia. Co więcej, Elon zaznacza, że po świecie już teraz chodzą ludzie, którzy mają wszczepione tego typu urządzenia, dzięki czemu ich komfort życia znacząco się podniósł.

Uderzając w tony futurystyczne, szef Neuralink jest przekonany, że za jakiś czas takie chipy będą w stanie zasadniczo poprawić każde niedomaganie ludzkiego mózgu. Nieważne czy to będzie utrata wzroku, utrata pamięci czy utrata czucia w kończynach. Wyspecjalizowane chipy będą w stanie stymulować te fragmenty mózgu, które nie działają poprawnie lub wymagają dodatkowej stymulacji. Jeżeli to dla Was mało, to Elon ma w zapasie coś więcej. Szef Neuralink przekonany jest, że za jakiś czas mowa stanie się niepotrzebna. Wszak dwie osoby wyposażone w odpowiednie czipy w swoich głowach, z pominięciem mało wydajnego języka, będą w stanie przesyłać sobie złożone komunikaty i paczki informacji bezpośrednio za pomocą chipów. W ten sposób pominięte zostaną etapy kodowania informacji w słowa i zdania i dekodowania ich przez odbiorcę.

Kiedy może dojść do takiej sytuacji? Kiedy możemy...przestać mówić? XXII wiek? XXIII wiek? A skąd! Według Elona Muska, optymistycznie za jakieś 5 lat. Po chwili zastanowienia jednak przyznał, że to bardzo optymistyczny scenariusz, i dziesięć lat to dużo bardziej realna data. Widzicie? Rzeczowe podejście do tematu, a nie tam jakiś hurraoptymizm. To lubię.

To dopiero początek...

Elon Musk to osoba, która od lat dostarcza tematów do rozmów i mam wrażenie, że dosłownie co tydzień jest nowy materiał, który warto przekazać dalej i choć troszeczkę skomentować. Mam wrażenie, że za tydzień spotkamy się w kolejny odcinku serii Elon Musk mówi.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj Spider's Web w Google News.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst