REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Technologie
  3. Tech
  4. Bezpieczeństwo

Wyciekły adresy osób przebywających na kwarantannie

Jak poinformował serwis Gniezno24, do sieci trafiła lista zawierająca 300 pozycji. Choć nie ma na niej imion i nazwisk, można znaleźć adresy rozsiane po całym powiecie.

Kwarantanna wyciek danych
REKLAMA
266 interakcji
dołącz do dyskusji
REKLAMA

Niektóre powtarzają się, gdy więcej niż jedna osoba w danym miejscu została objęta kwarantanną. Regionalny oddział sanepidu wyklucza, by wyciek mógł powstać po jego stronie. Jak poinformowała Anna Stejakowska, dyrektorka PSSE w Gnieźnie, z kręgu podejrzanych wyklucza tę instytucję układ tabel znajdujących się w krążących po sieci dokumentach.

Łukasz Wawrzyniak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu, zapowiedział, że ustaleniem tego, skąd wyciekła lista, zajmie się policja, a takie listy są wysyłane do kilku państwowych instytucji. Ta, jak potwierdzili urzędnicy, była aktualna i została sporządzona w zeszłym tygodniu.

Lista nie zdardza nazwisk, ale nietrudno kogoś zidentyfikować po adresie.

Tożsamość osób przebywających na kwarantannie powinna być bezwzględnie chroniona. Choć sam fakt (czasami tylko potencjalnego) kontaktu z zarażonym COVID 19 nie powinien w żaden sposób być stygmatyzujący, zdarza się, że taki jest.

REKLAMA

I choć chcemy wierzyć, że w reakcji na epidemię większa część z nas reaguje chęcią pomocy, chce szyć maseczki i wyprowadzać cudze psy na spacer, nie wszystkie reakcje na informacje o chorobie, czy nawet potencjalnym zakażeniu, sprowadzają się do pozytywnych odruchów. Strach potrafi przerodzić się w przemoc. Choć na liście, która krąży po sieciowych komunikatorach, nie znajdziemy na szczęście ani imion, ani nazwisk osób znajdujących się w przymusowej izolacji, same adresy domów wystarczą, by okoliczni mieszkańcy byli w stanie je zidentyfikować

Dotychczas najtragiczniejszy los spotkał ginekologa z Kielc profesora Wojciecha Rokitę. Lekarz po powrocie ze Szwajcarii zrobił test na koronawirusa, który dał wynik dodatni. Tożsamości pierwszego zarażonego w Kielcach przedostała się do opinii publicznej. Zaczęła się nagonka. Hejterzy rozsiewali w sieci pomówienia i wydzwaniali do lekarza nocami. W połowie marca ginekolog popełnił samobójstwo. Choć ten tragiczny przypadek obiegł polskie media, doniesienia o agresywnym traktowaniu osób, które mogły mieć do czynienia z koronawirusem, nie ustają.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA