Nauka  / Artykuł

Wideo dnia: nowy typ zorzy polarnej odkryty dzięki pasjonatom fotografii

Zorza wydmowa, czyli nowy typ zorzy polarnej, to piękny przykład, jak każdy może dołożyć swoją cegiełkę do naszej bazy wiedzy o świecie. Tym razem byli to amatorzy fotografii, którzy odkryli nowy typ zorzy.

Zorze polarne, które na półkuli południowej nazywane są również światłami południa (aurora australis, na północy to aurora borealis), to przepiękne zjawisko, które od lat nas fascynuje. Zachodzi ono w momencie, w którym cząsteczki plazmy oderwanej od Słońca docierają do pola magnetycznego naszej planety.

Tam, wysoko w jonosferze, naładowane cząsteczki pochodzące ze Słońca wzbudzają atomy azotu i tlenu wywołując przy tym przepiękny pokaz świateł.

Zorze, które znaliśmy dotychczas wyglądały mniej więcej tak:

Powyżej wklejam jedną z lepszych kompilacji ujęć z Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, z oficjalnego kanału NASA (polecam sprawdzić wszystkie zamieszczane tam materiały). Przepiękne kadry nie odsłaniają jednak niczego nowego. Ot, przepiękne, ale pospolite zorze uchwycone z pokładu stacji kosmicznej. Na naukowcach z Uniwersytetu Helsińskiego o wiele większe wrażenie wywarło to zdjęcie:

Zorze wydmowe - odkrycie popełnione przez hobbystów-fotografów

Historia w skrócie wyglądała tak: miłośnicy fotografowania zórz polarnych z Finlandii uchwycili na zdjęciach dziwną zorzę. Zamiast świecić pionowo, jak dotychczasowo obserwowane zorze polarne, światła obserwowanej zorzy rozciągały się po niebie poziomo. Zjawisko to nie zostało dotychczas nigdzie opisane, więc nagrania zostały wysłane do fizyków z Uniwersytetu Helsińskiego. I tak właśnie udało odkryć się nowy typ zorzy.

— Pierwszy raz zaobserwowaliśmy fale atmosferyczne przechodzące przez zorzę polarną. Nigdy wcześniej nie widzieliśmy takiego zjawiska – powiedziała Minna Palmroth, fizyk kosmiczny z Uniwersytetu Helsińskiego i główny autor nowego badania.

Póki co nie wiemy jeszcze, jak dokładnie powstaje to zjawisko. Naukowcy sądzą, że nowy typ zorzy powstaje w interakcji cząsteczek plazmy z tzw. falami atmosferycznymi. Chodzi o falowanie powietrza w jonosferze. Jego pofalowane warstwy mogą wymuszać na zorzy uformowanie powyższych poziomych fal.

Przepiękna historia współpracy zawodowców z amatorami

Nowy typ zorzy polarnej został zaobserwowany dzięki zaangażowaniu grupy amatorskich fotografów, którzy sami siebie nazywają łowcami zórz. Kilka lat temu Palmroth dostała od nich zaproszenie na grupę facebookową, gdzie co jakiś czas zasypywana była pytaniami na temat natury zórz przez amatorów-fotografów.

W takiej przyjaznej atmosferze narodziła się bardzo ciekawa współpraca pomiędzy środowiskiem naukowym a pasjonatami. Palmroth często podrzucała na grupę fotografów swoje prognozy dot. występowania zórz i czasem prosiła o sfotografowanie jej konkretnych elementów.

Okazuje się bowiem, że taka grupka zapaleńców wyposażonych w aparaty fotograficzne to doskonałe źródło danych naukowych. Szczególnie jeśli chodzi o zorze polarne, których obserwacje są znacznie utrudnione chociażby przez wysokość, na jakiej występują najczęściej.

Mówimy tu mniej więcej o pułapie 100 km, który jest zbyt odległy dla samolotów i balonów badawczych i zbyt niski na prowadzenie badań z satelitów czy też stacji kosmicznej.

Dla hobbystów z odpowiednio dobrym sprzętem fotograficznym, którzy dodatkowo mają czas na nocne polowania na zorze, wysokość ta nie stanowi aż takiego problemu. Stąd coraz więcej naukowców jest zainteresowanych współpracą z takimi amatorami. Jej efekty widać na załączonym powyżej nagraniu.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst