Oprogramowanie  / Artykuł

Google czyści Google Play. 600 aplikacji poszło pod nóż za spam w powiadomieniach

Ze sklepu Google Play wyleciało właśnie z hukiem 600 aplikacji. Firma z Mountain View nie będzie tolerować programów, które wyświetlają reklamy w bardzo agresywny sposób.

Google usunął 600 pozycji z oficjalnego repozytorium aplikacji na Androida. Nie jest to może imponująca liczba i zwykle bym nad taką informacją się nie pochylał, ale zwrócił moją uwagę powód ich usunięcia. Okazuje się, że wyleciały, bo ich twórcy spamowali użytkowników reklamami. Takimi bardzo inwazyjnymi, jak np. podczas aktywnego połączenia.

Nagłówek przykuł mój wzrok, bo kwestia reklam zaszytych w systemach operacyjnych od kilku dni na naszym redakcyjnym Slacku budzi spore emocje. Doszło bowiem do kuriozalnej sytuacji, w której to Google — czyli firma zarabiająca przede wszystkim na reklamach — jest pod tym względem najbardziej fair wobec swoich użytkowników.

Android nie atakuje nas reklamami, a przynajmniej nie w powiadomieniach i nie na ekranie głównym.

Producenci smartfonów w nakładkach, co prawda eksperymentują z różnymi rodzajami treści pochodzących od sponsorów i da się spotkać w nich tzw. bloatware, no ale na to Google nie ma większego wpływu. Co do zasady, Android w swojej czystej postaci — w ramach samego systemu — do takich sztuczek się nie ucieka.

Microsoft i Apple takich skrupułów nie mają. Windows od dawna wkurza użytkowników tzw. rekomendacjami, przede wszystkim swojego Edge’a, a w sukurs idzie mu iOS. I tak, jak pełnoekranowe pop-upy w Apple Music nie są może aż tak uciążliwe niczym te namolne od YouTube’a Premium, tak powiadomienia — już tak.

Sam tego specjalnie nie odczuwam, ale skarżą się na to moi redakcyjni koledzy.

Czy to wina mojego pola zakrzywienia rzeczywistości? Nic z tych rzeczy. Nie widuje tego nagabywania, bo już od dawna płacę zarówno za iCloud Drive, jak i za Apple Music, a do tego aktywnie korzystam z Apple TV. Jedynymi abonamentowymi usługami firmy z Cupertino, których nie opłacam, są Apple Arcade oraz niedostępne w naszym kraju Apple News+.

W przypadku Microsoftu, który również silnie promuje swoje usługi np. na pasku zadań lub w Menu Start, tego typu treści da się wyłączyć — oczywiście jeśli tylko ktoś wie, gdzie w trzewiach systemu odpowiedniego przełącznika. Z kolei u Apple nie ma takiej opcji. I tak jak Google swoje za uszami ma, tak tutaj firma Tima Cooka pogrywa sobie bardzo brzydko.

Google mógłby zrobić coś więcej i rozwiązać problem systemowo.

Parafrazując klasyka, poprzez usunięcie 600 aplikacji z Google Play firma z Mountain View rozwiązała bohatersko problem nieznany użytkownikom innych systemów mobilnych. W przypadku iOS-a oprogramowanie firm trzecich jest bowiem odseparowane warstwy systemowej. Tak agresywnych form reklamy jak np. wyskakujące na cały ekran pop-upy, które zdarzają się w Androidzie, nie da się w ogóle spotkać.

Na smartfonach i tabletach Apple’a nie da się też zainstalować żadnej aplikacji spamującej powiadomieniami, która nie ma swojej ikony, a do tego regulamin zabrania deweloperom używać tego mechanizmu w celach marketingowych. Co prawda niektórzy mają te zasady w poważaniu, ale powiadomienia z męczącego programu można wyłączyć w kilka sekund bez jego usuwania.

W przypadku iPhone’ów i iPadów trzeba jednak pogodzić się z tym, że firma nie gra wedle ustalonych przez siebie reguł i robi to, na co zgody nie daje deweloperom - w tym np. wysyła powiadomienia nagabujące do aktywacji subskrypcji. To nie tylko brak szacunku do klientów, ale również cios poniżej pasa twórców aplikacji, którzy nie mogą konkurować z usługami firmy z Cupertino jak równy z równym.

Mam nadzieję, że zajmą się tym odpowiednie urzędy.

Android z kolei ze względu na swoją naturę pozwala na dużo szerzej idącą ingerencję aplikacji w system. Google może sam nie spamuje powiadomieniami, ale wystarczy nieopatrznie zainstalować szemrany plik APK — chociażby po wyłączeniu zabezpieczeń, by pobrać hitową grę, jak to miało miejsce przy okazji Fortnite’a, który nie doczekał się dystrybucji w Google Play — i bałagan gotowy.

Mam nadzieję, że skoro twórcy Androida wypowiedzieli wojnę reklamom, to pójdą za ciosem i w kolejnej wersji tego systemu zablokują możliwość tworzenia takich kreacji na poziomie systemu. Jeśli tak się kiedyś stanie, to paradoksalnie w kwestii reklam w swoim systemie operacyjnym Google zawstydzi Apple’a i Microsoft na każdym polu.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst