Tech  / News

Reklamy w Google nie różnią się od wyników wyszukiwania. Firmie zarzuca się złe praktyki

Zmiana w wyglądzie wyników wyszukiwania Google'a budzi kontrowersje. Krytycy zarzucają firmie stosowanie złych praktyk. 

Google co jakiś czas eksperymentuje z tym, jak wyglądają jego wyniki wyszukiwania i w jaki sposób odróżniają się od nich reklamy. Trudno jednak nie odnieść wrażenia, że z czasem oznaczenie tych drugich robi się coraz bardziej dyskretne. Według części krytyków firmy nowa zmiana tak bardzo upodabnia jedne do drugich, że dla przeciętnego użytkownika mogą być one nie do odróżnienia.

Wyszukiwarka Google zmieniła wygląd.

Od niedawna u użytkowników na całym świecie zaczął się pojawiać nowy wygląd wyszukiwarki Google'a. W wynikach wyszukiwania możemy zobaczyć kolorowe favikonki towarzyszące nazwie strony, portalu czy firmy, która odpowiada naszemu zapytaniu. Jak deklaruje Google, ma to być rozwiązanie czytelniejsze z perspektywy czytelnika, które pozwoli mu już na pierwszy rzut oka rozpoznać, skąd pochodzi dana informacja. Problem polega na tym, że zmiana, która miała wpłynąć na przejrzystość wyników wyszukiwania, w jednym wypadku ją zdecydowanie obniżyła.

Problem można zobaczyć przede wszystkim, wyszukując coś w Google w języku angielskim. Króciutkie pogrubione „Ad”, które ma informować przeglądającego sieć, że to, co widzi, nie jest wynikiem wyszukiwania, ale dopasowaną do niego reklamą, z łatwością można wziąć za kolejną favikonkę.

Część krytyków zarzuca Google'owi świadome rozmywanie granic między reklamą a wynikiem wyszukiwania.

Google'owi zarzuca się, że sprytnie dostosowuje wygląd swoich wyników wyszukiwania do tego, jak są u niego oznaczane reklamy, najważniejsze ze źródeł przychodów firmy. Ma to zwiększyć ich klikalność. Podobne zarzutu pojawiały się już wcześniej. W 2013 r. sprawą zainteresowała się nawet Amerykańska Komisja Handlu (FTC), która w specjalnym liście do Google'a namawiała go do wprowadzani większej przejrzystości w sposobie oznaczania reklam.

Google wyszukiwarka reklamy
Polskie oznaczenie wygląda znacznie lepiej.

Nam pozostaje się cieszyć, że mamy tak piękny język stroniący raczej od krótkich słów. W polskim problem ten jest znacznie mniej widoczny. Dość długie słowo „reklama” trudno wziąć za małą favikonkę.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst