Nauka  / Artykuł

Trzy nowe szczepionki przeciw HIV weszły w końcową fazę testów

Według danych Organizacji Narodów Zjednoczonych co roku na całym świecie wirusem HIV zaraża się ok. 1,8 mln osób. Obecnie łączna liczba zarażonych to blisko 40 mln. Nowe szczepionki dają nadzieję, że powyższe liczby już wkrótce uda się znacząco zmniejszyć.

Mówimy tu o trzech preparatach: HVTN 702, Imbokodo i Mosaico, które obecnie znajdują się w ostatnich fazach testów. Naukowcy zaznaczają oczywiście, że wszystkie trzy szczepionki nadal mogą okazać się nieskuteczne w walce przeciwko wirusowi HIV, jednak szybko dodają, że dotychczasowe wyniki testów są bardzo obiecujące:

— To prawdopodobnie jeden z najbardziej optymistycznych momentów, w których byliśmy, jeśli chodzi o walkę z HIV - mówi Dr Susan Buchbinder, dyrektor Bridge HIV Research, która nadzoruje testy Imbokodo i Mosaico.

Wszystkie trzy szczepionki testowane są aktualnie pod kątem skuteczności działania. Wszystkie też wypadają w tych testach (na razie) bardzo obiecująco. Co o nich wiemy?

HVTN 702

Środek ten powstał na bazie wcześniejszej szczepionki o nazwie RV144, która jako jedyna okazała się jakkolwiek skuteczna w testach klinicznych. Problem polegał niestety na tym, że RV144 nie była dostatecznie skuteczna. Wyniki testów klinicznych wykazały, że szczepionka działała z 30 proc. skutecznością, co jest zbyt niskim wynikiem, żeby wprowadzać ją do użytku w leczeniu. Jak na ironię, RV144 jest jedyną szczepionką, która okazała się jakkolwiek skuteczna w walce z wirusem HIV.

HVTN 702 to zmodyfikowana formuła RV144, która ma być bardziej skuteczna i zorientowana na walkę z odmianą wirusa HIV, najbardziej rozprzestrzenionego w południowej części Afryki - chodzi o HIV-1 podtyp C.

Mosaico i Imbokodo

Te szczepionki mają tak dużo cech wspólnych, że właściwie można uznać je za jeden specyfik. Ich działanie ma opierać się na mozaikowych immunogenach, czyli składnikach, których zadaniem jest pobudzenie układu odpornościowego do walki z większością szczepów wirusa HIV. W przypadku obu kuracji procedura wygląda tak samo i składa się z sześciu zastrzyków.

Mosaico i Imbokodo różnią się nieznacznie składem, ale spowodowane jest to bardziej tym, że Imbokodo została zaprojektowana z myślą o kobietach w południowej Afryce i najbardziej rozprzestrzenionym tam szczepie wirusa HIV: HIV-1 podtypu C. W pierwszej fazie, po wprowadzeniu Imbokodo naukowcy planują zresztą zacząć od podania tej szczepionki 2600 heteroseksualnym kobietom z tamtego rejonu świata.

Mosaico z kolei ma być testowane klinicznie na homoseksualnych mężczyznach i osobach transgender w Stanach Zjednoczonych, Ameryce Łacińskiej i Europie. Z tego też względu, formuła tej szczepionki ma chronić przed szerszym zakresem szczepów wirusa HIV.

Czy któraś z tych szczepionek okaże się skuteczna?

Tego jeszcze nie wiadomo. Dr Anthony Fauci z amerykańskiego NIAID (National Institute of Allergy and Infectious Diseases) zaznacza jednak, że jakakolwiek skuteczność, która okaże się wyższa, niż w przypadku RV144 okazałaby się niezwykle znacząca w walce z wirusem HIV.

Fauci dodaje, że skuteczność na poziomie 50-60 proc. oznaczałaby zmniejszenie nowych przypadków zarażenia się wirusem HIV o połowę. Biorąc pod uwagę statystyki przytaczane przez ONZ mówimy tu o połowie z 1,8 mln, czyli całkiem sporej grupie ludzi.

Należy też dodać, że obecnie nie istnieje też żadna (ok, istnieje, ale o tym zaraz), w 100 proc. skuteczna metoda dla zarażonych wirusem HIV, dlatego każda broń w walce z tym wirusem zostanie przyjęta przez lekarzy z otwartymi ramionami.

W historii medycyny tylko u dwóch pacjentów stwierdzono całkowitą remisję wirusa HIV.

W obu przypadkach ta trudna sztuka udała się dzięki przeszczepowi szpiku kostnego. U obu osób zadziałała terapia komórkami macierzystymi, które zostały im podane w formie przeszczepu szpiku kostnego.

Sam szpik spełniał dość rzadkie kryterium – został on pobrany od osoby dotkniętej mutacją genetyczną genu CCR5, zwaną CCR5-delta 32, która jest delecją (czyli brakiem) w obrębie genu CCR5 (CCR5-Δ32) i sprawia, że nosiciele tej mutacji są odporni na zakażenia wirusem HIV-1.

Co więcej, lekarze zdecydowali się na przeszczepy szpiku u tych pacjentów z zupełnie innego powodu niż HIV. Tym powodem były choroby nowotworowe, wykryte u obu z nich. Normalna procedura ogranicza się do zastosowania chemioterapii, która w tych przypadkach okazała się nieskuteczna w walce z chorobą.

Nie oznacza to, że nie odniosła ona żadnego skutku. W wyniku chemioterapii układ immunologiczny u obu pacjentów został unieszkodliwiony na tyle, że mógł on przyjąć przeszczep obcego szpiku kostnego.

Na tym zresztą polega cały problem związany z tą metodą leczenia. Nie dość, że trzeba znaleźć (w miarę) kompatybilnego dawcę z odpowiednią (i stosunkowo rzadką) mutacją, to jeszcze organizm biorcy musi zostać zbombardowany chemioterapią. W obliczu takich trudności, skuteczność szczepionek na poziomie 50-60 proc. nie brzmi już tak tragicznie.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst