Gry  / Recenzja

Chciałbym, żeby moje dzieci grały tylko w takie gry. Yoshi's Crafted World - recenzja wymagającego dorosłego

Gdybym miał dziecko, nie pozwoliłbym mu grać w hazard eufemistycznie nazywany aplikacjami Free2Play. Wolałbym dopłacić, ale mieć pewność, że dwie godziny deszczowego dnia brzdąc spędza przy uczącej, zabawnej, uroczej, kolorowej i sympatycznej grze wykonanej przez profesjonalistów. Taka jest platformówka Yoshi's Crafted World.

Bałem się, że Yoshi's Crafted World dla Nintendo Switcha pójdzie drogą rozczarowującego Kirby Star Allies. Mój czarny scenariusz zakładał grę zbyt prostą, zbyt płytką oraz zbyt krótką. Na szczęście żadna z tych obaw nie została potwierdzona. Yoshi's Crafted World nie jest co prawda arcydziełem na miarę Super Mario Odyssey, ale piękny i pogodny tytuł sprawdzi się idealnie wśród młodszych (oraz młodszych duchem) graczy.

Yoshi's Crafted World to fuzja gry wideo ze światem stworzonym na lekcji plastyki.

Kartki z rysunkami, tekturowe konstrukcje, flamastry, puszki po napojach gazowanych, sznury, nici, guziki, masa papierowa - świat w Yoshi's Crafted World przypomina szkolną pracownię plastyczną. Miejsce ekspresji, w którym standardowe przedmioty pozwalają tworzyć jak najbardziej niestandardowe konstrukcje. Nintendo nie jest pierwszą firmą, która postawiła na tego typu stylistykę. W podobnym tonie zostało wydane chociażby świetne Tearaway na rodzinę konsol PlayStation.

Pustynia pełna dinozaurów. Straszny dwór. Zielone łąki i zagajniki. Kraina słodkości. Podwodne królestwo - W Yoshi's Crafted World wszystko jest do bólu słodkie, kolorowe i urocze. To gra niezwykle przyjazna najmłodszym odbiorcom. Nawet walka bywa sympatyczna; złożony z włóczki Yoshi połyka swoich przeciwników, w następnie zamienia ich w… jaja. Tymi można później miotać na odległość, rozwiązując zagadki i odkrywając sekrety. Wrogowie także są zbudowani z kartonu, włóczki czy aluminium. Nie ma mowy o żadnej krwi.

Świat stworzony z prawdziwych materiałów to wielka zaleta Yoshiego. Dzięki ciekawej stylistyce gra jest nie tylko przyjemna dla oka (Unreal Engine), ale również pozwala zastosować kilka ciekawych, odświeżających rozgrywkę mechanik. Niestety, obranie kierunku na bardziej realistyczną warstwę wizualną ma swoją cenę. Na TV 4K Yoshi's Crafted World działa jak złoto, ale obraz nie jest tak ostry jak by się chciało. Krawędzie uwielbiają ząbkować. Dziecko może nie zwracać na to uwagi. Mnie krwawi serce. Szczęśliwie w trybie mobilnym grafika wyłącznie zachwyca.

Karton łatwo przewrócić, metal przyciąga magnes, a styropian można złamać.

Znajomość właściwości materiałów pomaga. W przeciwieństwie do wielu dwuwymiarowych platformówek Nintendo, ta najnowsza cechuje się światem o wysokim stopniu interaktywności. Przekładając na nasze: wiele rzeczy można przesunąć, zerwać, rozciągnąć czy zniszczyć. Kreatywne wykorzystanie elementów otoczenia to klucz do odblokowania wszystkich sekretów zaszytych w lokacji. Odkrywanie sekretnych pomieszczeń i szklaków jest z kolei bardzo przyjemne. Zwłaszcza dla starszych, bardziej ambitnych i głodnych wyzwania graczy.

Wykorzystanie materiałów idzie w parze z przełamaniem klasycznego ograniczenia do dwóch wymiarów. Nasz Yoshi okazyjnie może poruszać się nie tylko w lewo i prawo, ale również w głąb lokacji (ku górze) oraz w kierunku kamery (ku dołowi). Często zdarzy się tak, że hen hen daleko, gdzieś za kartonowymi krzaczkami, chowa się psotnik z monetą. Jeśli wypatrzy go czujne oko gracza, wystarczy dobrze wymierzyć jajem i gotowe. Bohater drugiego planu oddaje nam swoje oszczędności.

Monety mogą się z kolei przydać. W przeciwieństwie do Super Mario Bros., gdzie waluta stanowiła wyłącznie system punktowy, w Yoshi's Crafted World powstały maszyny oferujące nagrody za kupione żetony. Fantami są projekty „pancerzy”, które może zakładać Yoshi. Taka osłona ma nie tylko efekt kosmetyczny. Pancerz chroni gracza przed atakami przeciwników, osłaniając pasek życia określoną liczbę razy. Dlatego jak najbardziej warto biegać w koszu na śmieci. #FashionVictim.

Yoshi's Crafted World jest łatwe do przejścia, ale trudne do pełnego skompletowania.

Platformówka jest odczuwalnie prostsza niż Super Mario Odyssey czy Dokney Kong: Tropical Freeze Deluxe. Na szczęście nie jest idiotycznie łatwiutka, jak nieszczęsny Kirby. Młodsze dziecko nie powinno mieć problemu z dotarciem do końca poziomu. Zebranie po drodze wszystkich monet, kryształów i kwiatów to jednak zupełnie inna para kaloszy. Sam wielokrotnie zachodziłem w głowę, szukając sekretów pozwalających przejść sektor na 100 proc. Niektóre skarby są tak ukryte, że nie wiem czy bardziej miałem ochotę rzucić kontrolerem o ścianę, czy też przybić deweloperom piątkę za pomysłowość.

Gdyby jednak pociecha miała problem z Yoshi's Crafted World, Nintendo pomyślało o specjalnym trybie z ułatwieniami. W nim Yoshi dostaje skrzydeł (dosłownie), dzięki którym może lewitować bez ograniczenia czasowego. Do tego interfejs nieco się podświetla, jeśli gracz znajduje się w pobliżu sekretu do zebrania. Gdyby tego było mało, do Yoshi's Crafted World trafił kooperacyjny tryb dla dwóch graczy. Taki moduł to świetna wymówka do spędzenia czasu razem z podopiecznym. Warto też dodać, że YCW jest jedną z niewielu gier dla dzieci, w której brak języka polskiego nie przeszkadza. Uniwersalne sygnały wizualne i dźwiękowe są do bólu czytelne.

Łyżka dziegciu od dorosłego (nawet takiego uwielbiającego gry Nintendo).

Jeśli planujesz sprawdzić Yoshiego, ponieważ od lat jesteś fanem platformówek, lepiej zastanów się dwa razy. Mój 10-letni kuzyn bawił się z grą rewelacyjnie. Grając razem z nim w trybie kooperacji również świetnie spędziłem czas. Jednak wracając do YCW samemu, na potrzeby recenzji, nie czułem już takiej ekscytacji. Wychowałem się na najlepszych platformowych klasykach NES-a i PSX-a. Z perspektywy Super Mario Bros., Aladyna, Crasha Bandicoota czy smoka Spyro zielona jaszczurka już tak nie zachwyca.

Gra jest solidna. Nie mam co do tego najmniejszych wątpliwości. Brakuje jej jednak przebłysku azjatyckiego geniuszu. To typowe rzemiosło od ludzi, którzy zjedli zęby na robieniu dobrych gier. Gdybym szukał na Switchu platformówki dla siebie (29 lat), o wiele chętniej sięgnąłbym po takie tytuły jak: Super Mario Odyssey, Crash Bandicoot N.Sane Trilogy, Celeste, Sonic Mania, Rayman Legends, The Messenger czy The Unravel 2.

Oczywiście nikomu nie bronię grać w słodziutkiego Yoshiego, niezależnie od daty widniejącej w dowodzie osobistym. Wskazuję tylko, że na nowej konsoli Nintendo istnieją lepsze gry należące do tego samego gatunku. Akurat w przypadku platformówek naprawdę nie można narzekać na brak wyboru.

Największe zalety:

  • Pomysłowe wykorzystanie materiałów pochodzących z prawdziwego świata
  • Niezwykle kolorowa, urocza i przyjazna dzieciom
  • Jest po co wracać do już pokonanych misji
  • Łatwa do przejścia, trudna do pełnego skompletowania
  • Wielkie zróżnicowanie miejsc oraz motywów
  • Tryb pomocniczy dla najmłodszych

Największe wady:

  • To nie jest platformówka na miarę Super Mario Odyssey
  • Ostrość grafiki na wielkim ekranie nie zachwyca
  • Sekwencje z "mecha-Yoshim"
  • Bardziej dla młodych, niż młodych duchem

Yoshi's Crafted World to bezpieczny wariant. Jeśli jesteś opiekunem dziecka z konsolą Nintendo Switch, możesz kupować tę platformówkę w ciemno. Jest łatwa, ale bez przesady. Wzmaga kreatywność oraz dociekliwość. Cieszy oczy żywymi kolorami i sympatycznymi projektami poziomów.

Gdyby nasze pociechy dostawały pod nos tylko takie tytuły, świat byłby lepszym miejscem.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst