Sprzęt  / News

Zabrakło tylko 2 mm taśmy, żeby uniknąć Flexgate, czyli kolejnej afery z ekranami MacBooków Pro w tle

145 interakcji
dołącz do dyskusji

Apple po cichu rozwiązał problem ochrzczony mianem Flexgate, który powodował psucie się ekranów w komputerach MacBook Pro. Mała to jednak pociecha dla osób, które korzystają ze starszych modeli. Firma w dodatku najwyraźniej nie uczy się na swoich błędach.

Z perspektywy czasu można już pokusić się o stwierdzenie, że brak innych portów niż USB-C i minijack oraz konieczność używania dongle’i to najmniejszy problem posiadaczy komputerów MacBook Pro z 2016 roku i nowszych. Odświeżony design obudowy przyniósł za sobą masę problemów. Apple musiał zorganizować kilka niezależnych programów naprawczych.

Bezpłatnej wymianie i to nie tylko w ramach gwarancji podlegają już chyba wszystkie możliwe podzespoły. Tylko w naszej redakcji wymienialiśmy już w tych sprzętach kilkukrotnie ekrany, dyski, akumulatory i klawiatury. W dodatku wiele elementów połączone zostało w trwały sposób. Często powoduje to konieczność wymiany połowy komputera, jeśli tylko jeden podzespół ulegnie awarii.

Jednym z takich felernych elementów w komputerach MacBook Pro okazała się taśma łącząca ekran z płytą główną.

Producent nie wymierzył, jaką długość powinna mieć taśma łącząca ekran z płytą główną. Po otwarciu klapy powstają naprężenia, a podzespół szybko się zużywa. Jak podaje The Verge, klienci, którzy często otwierają i zamykają klapę komputeram, po czasie zorientowali się, że na ekranie najpierw pojawiają się artefakty. Potem obraz znikał całkowicie przy otwarciu o kąt większy niż 90 stopni.

Afera została ochrzczona mianem Flexgate. Apple nie zdecydował się jednak na zmianę długości taśmy w kolejnej wersji swojego komputera. MacBook Pro 2017 pozostał tak samo podatny na to uszkodzenie, co notebooki z serii MacBook Pro 2016. Jak jednak wskazuje iFixit, kolejny rok później producent poszedł po rozum do głowy. Przynajmniej w przypadku kiepskiej jakości klawiatur i wspomnianych taśm.

Apple nie przyznał się do błędu, ale w komputerach MacBook Pro 2018 zdecydował się na taśmę dłuższą o 2 mm.

Wydłużenie tego elementu o zaledwie 2 mm sprawiło, że nie powstają już naprężenia, które powodowały uszkodzenie taśmy. Można byłoby uznać, że to koniec afery Flexgate, ale sytuacja jest nieco bardziej skomplikowana. Zmiana, jakiej dokonano w komputerach MacBook Pro 2018, to marna to pociecha dla osób, które korzystają z komputerów MacBook Pro z 2016 lub 2017 roku.

Największym problemem jest tutaj to, że taśma łącząca ekran z płytą główną jest przytwierdzona do wyświetlacza na stałe. Nie da się wymienić tylko tego relatywnie taniego elementu, a jego uszkodzenie sprawia, że w pełni sprawny - i dużo droższy - ekran też trafia do śmieci. Apple jednak po raz kolejny trwale przytwierdza jeden podzespół do drugiego…

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst