Biznes  / News

Firmy wolą PPE od PPK. Do urzędu spływa coraz więcej wniosków

To chyba nie do końca tak miało wyglądać. Gdy rząd wprowadzał Pracownicze Plany Kapitałowe, zaprogramował cały system w taki sposób, by objąć nim z automatu jak największą liczbę Polaków. Tymczasem duże firmy działające w Polsce zaczęły od niego uciekać i tworzyć Pracownicze Programy Emerytalne.

Pracownicze Plany Kapitałowe wchodzą w miejsce stopniowo wygaszanego OFE i mają ratować katastrofalną sytuację finansową ZUS-u (niektórzy eksperci mają też obawy, że pieniądze pójdą na polityczne projekty gospodarcze). Program jest co prawda dobrowolny, ale Polacy są do niego zapisywani automatycznie, a wypisanie się wymaga złożenia specjalnego wniosku. To zagranie rodem z umów z drobnym druczkiem ma spowodować, że w PPK znajdzie się lwia część pracowników.

I tutaj rząd się chyba co nieco przeliczył. Jak donosi „Rzeczpospolita”, coraz więcej dużych firm w Polsce idzie w alternatywny sposób oszczędzania na emeryturę, tworząc Pracownicze Programy Emerytalne. Przedsiębiorstwa zatrudniające powyżej 250 osób jako pierwsze zostaną zobligowane do tworzenia PPK. I jak widać, nie mają na to za bardzo ochoty.

Dziennik wylicza, że od momentu uchwalenia ustawy o PPK, czyli od 4 października 2018 r. do 15 lutego 2019 r., do UKNF wpłynęły 254 wnioski o wpis PPE do rejestru. Tymczasem od początku tego roku do połowy lutego do UKNF wpłynęło już 161 wniosków.

Lepsze choć droższe?

Firmy nie idą jednak pod prąd z czystej przekory. Choć początkowo mogłoby się tak wydawać, bo PPE jest dla nich zwyczajnie droższym rozwiązaniem. Instytut Emerytalny szacuje, że opłacenie składki PPE dla 1/4 pracowników to równowartość opłacenia PPK dla... 78 proc. załogi. Dlaczego mimo to przedsiębiorstwa uciekają w alternatywną formę oszczędzania?

Odpowiedzią może być walka o pracownika. Jedną z podstawowych różnic między PPK a PPE jest to, że do PPE pracownik nie musi wpłacać pieniędzy z własnej pensji (w PPK to 2 do 4 proc. wynagrodzenia brutto). A to w czasach, gdy koncerny walczą o ręce do pracy, może okazać się konkretnym argumentem dla kandydatów.

Pracowników może też zachęcać forma wypłaty. W PPE to pracownik decyduje, ile ze swoich oszczędności chce uszczknąć po ukończeniu 60. roku życia - może np. zdecydować się na przelanie całości dzień po urodzinach. Nieco inaczej jest w PPK. Państwo ogranicza możliwość wypłaty do 25 proc. wartości zgromadzonych środków (a reszta w systemie ratalnym). Emeryt może też zdecydować się na powolne wypłacanie oszczędności w 120 ratach.

Zwolnienia z PPK.

Pierwsze PPK ruszą od połowy 2019 r. Do ich wdrożenia zostały zobligowane wszystkie firmy i instytucje poza mikroprzedsiębiorstwami do 10 osób i firmami, które założą wspomniane PPE. Są jednak warunki. Do PPE musi należeć przynajmniej 25 proc. pracowników, a pracodawca musi wpłacać na konto minimum 3,5 proc. ich pensji brutto.

Zasady wypłaty

O ile w przypadku PPK sposób wypłaty pieniędzy jest dość oczywisty, o tyle przy PPE nastręcza wielu pytań. Wiele osób zmienia dzisiaj pracodawcę średnio raz na dwa lata, co będzie się w tym czasie działo z ich pieniędzmi? Z pomocą przychodzą tutaj wyjaśnienia Rzecznika Finansowego.

- W przypadku zmiany pracy możliwa jest wypłata transferowa (tj. z jednej instytucji finansowej do innej) lub pozostawienie środków w dotychczasowym PPE. W tym drugim przypadku będą one dalej zarządzane, choć nie będzie już opłacana składka podstawowa – czytamy w komunikacie.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst