Tech  / Artykuł

Rosja chce położyć rękę na Yandeksie? „Rosyjski Google” w opałach

Wiadomość o ewentualnym zakupie kontrolnych udziałów Yandeksu przez rosyjski Sbierbank doprowadziła do spadku kapitalizacji giganta IT o około 2 mld dol. w ciągu doby. Zagraniczni inwestorzy obawiają się przemiany wyszukiwarki w firmę państwową i fundamentalnych zmian w strategii działania Yandeksu.

Yandex to rosyjski odpowiednika Google’a, Uber’a i Amazonu — serwis, z którego codziennie korzystają około 42 mln osób. Firma świadczy około 70 rodzajów usług, w tym „Yandex.Taxi”, przelewy online - „Yandex.Pieniądze”, „Yandex.Translate”, „Yandex.Food” itp. Najbardziej znaczącą pozycję zajmuje na rynkach Rosji, Turcji, Białorusi i Kazachstanu. Strona główna Yandex.ru posiada czwarte miejsce pod względem popularności witryn w Rosji i jest na 5. miejscu w rankingu wyszukiwarek na świecie, po Google, Baidu, Bing i Yahoo!. Roczny zysk wynosi około 90 mld rubli (około 5 mld zł).

18 i 19 października przyniosły dużo zmian dla rosyjskiego giganta IT. Akcje Yandex N. V. na amerykańskiej giełdzie NASDAQ w czwartek spadły o 17,81 proc.. W piątek 19 października na moskiewskiej giełdzie papierów wartościowych akcje Yandex staniały o prawie 20 proc. W tym samym dniu na NASDAQ sytuacja też się nie poprawiła – o 21:00 akcje spadły o kolejne 11 proc., do 26,14 dol. W rezultacie w ciągu dwóch dni na giełdzie w Nowym Jorku cena Yandex spadła o 2,77 mld dol. w porównaniu z 17 października. Na koniec sesji w piątek kapitalizacja grupy wyniosła 9,005 mld dol. w porównaniu do 11,5 mld dol. z 17 października.

Tak gwałtowną reakcję inwestorów spowodowało pojawienie się wieczorem w czwartek informacji w Vedomosti i The Bell o negocjacjach w sprawie sprzedaży Sbierbankowi około 30 proc. udziałów Yandeksu. Przy tym szef Sbierbanku, German Gref, zaprzecza faktowi, że prowadzone są negocjacje. Przedstawiciele firmy natomiast powstrzymują się od jakichkolwiek komentarzy.

Dlaczego Sbierbank chce kupić akcje Yandex?

Sbierbank, jeden z największych banków w Rosji, a również w Środkowej i Wschodniej Europie, kontrolowany przez Bank Centralny Federacji Rosyjskiej, który jest właścicielem 50 proc. kapitału zakładowego. Czyli, innymi słowy, Sbierbank w dużej mierze jest podporządkowany władzy państwowej.

Według informatora portalu Vedomosti, transakcja jest konieczna, aby chronić Yandex od „ewentualnych problemów z konkurencją i z państwem”. Wśród struktur państwowych o kontroli nad spółką mówili przedstawiciele resortów siłowych i urzędnicy administracji prezydenta, którzy chcą mieć większy wpływ na działanie „Yandex.Wiadomości” i „Yandex.Zen” (serwis spersonalizowanych rekomendacji).

Konkurenci firmy, wśród których są Mail.Ru Group i Rambler&Co skarżą się urzędnikom na agresywną postawę Yandex.

Według ekspertów rbc.ru , Sbierbank może mieć całkiem pragmatyczne pragnienie — uzyskać informacje na temat użytkowników Runetu, które posiada Yandex. Dodatkowym powodem, jak podają eksperci, może być to, że władze i służby specjalne Rosji nie są zadowoleni z wpływu, który mają zagraniczni inwestorzy na Yandex. Przecież jego akcje są w obrocie na amerykańskiej giełdzie. Za pośrednictwem Sbierbanku Rosji będzie o wiele łatwiej kontrolować działalność spółki.

Warto odnotować, że Sbierbank jest akcjonariuszem wyszukiwarki z 2009 r., od kiedy bank zdobył „złotą akcję” firmy za symboliczną kwotę 1 euro. Ta akcja pozwala posiadaczowi nałożyć weto na sprzedaż ponad 25 proc. akcji spółki. Posiadanie jej daje możliwość bankowi państwowemu zniwelować ryzyko sprzedania strategicznych aktywów zagranicznym inwestorom.

Obecnie Sbierbank i Yandex rozwijają wspólnie kilka projektów. Bank jest właścicielem 75 proc. udziałów systemu online płatności „Yandex.Pieniądze”. W kwietniu tego roku Sbierbank i Yandex poinformowały o utworzeniu spółki w branży e-commerce.

Wykup tak dużego pakietu akcji nie jest nowością, tylko kolejnym krokiem na drodze do zwiększenia wpływu państwa na działalność największego rosyjskiego serwisu Yandex.

Czego obawiają się inwestorzy?

Inwestorzy widzą w transakcji zarówno ekonomiczne, jak i geopolityczne ryzyko. Geopolityczne zagrożenie polega na możliwych sankcjach, które mogą być podjęte w odniesieniu do rosyjskich banków państwowych.

- W strukturze akcjonariuszy Yandex ponad 25 proc. stanowią zagraniczne fundusze inwestycyjne, które nie mogą nie brać pod uwagę tych zagrożeń. – mówi Georgii Vashenko , szef operacji na rynku funduszy „Freedom Finanse”.

Analityk „Veles Kapitał” Artem Michajlin twierdzi, że inwestorzy prawdopodobnie obawiają się, że Yandex jako firma państwowa również zostanie objęta sankcjami.

Ponadto, istnieje ryzyko odejścia kluczowych pracowników, zniszczenia ekosystemu Yandeksa w związku z upaństwowieniem.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst