Gry  / Recenzja

Logitech G305 wywróci rynek. Bezprzewodowa mysz działa 250 godzin i kosztuje 250 zł - recenzja

104 interakcji
dołącz do dyskusji

Po wielu latach nadrabiania dystansu, bezprzewodowe gryzonie dogoniły swoich braci po kablu. Współczesne myszki dla graczy oparte na łączności 2,4 GHz cechuje opóźnienie 1 ms, a także wykorzystanie topowych sensorów optycznych. Niestety, za świat bez kabli trzeba płacić ekstra. No chyba, że jest się klientem Logitecha. Firma postanowiła zepsuć rynek.

Ile kosztuje dobra bezprzewodowa myszka do grania? Taka bez opóźnienia, za to z wysokiej jakości komponentami? Ceny markowych urządzeń rozpoczynają się od 450 - 500 zł. Logitech postanowił, że zetknie tę sumę do połowy, oferując najbardziej przystępnego gryzonia bez kabli jaki spełni wszystkie gamingowe standardy. W ten sposób powstał Logitech G305 - niepozorny gryzoń, nad którym pracowano trzy ostatnie lata.

Logitech tnie koszty gdzie tylko może, aby zaproponować korzystne cenowo rozwiązanie.

Dlatego G305 jest lekki, plastikowy oraz pozbawiony podświetlenia. LED-ów zabrakło nawet pod charakterystycznym „G“ na pleckach urządzenia. Jedyna dioda znajduje się obok przycisku przełączania profili, informując o stanie połączenia, stanie baterii oraz wybranej czułości. Gryzoń jest naprawdę skromny i nie rzuca się w oczy. Dokładnie jak Logitech G Pro, którego rozwinięciem jest to bezprzewodowe urządzenie.

Gracze przyzwyczajeni do droższych, topowych modeli mogą narzekać na brak bocznego ogumienia. Albo na zaledwie pięć przycisków akcji plus przycisk profilowy (programowalny). Mycha nie robi takiego wrażenia jak boski, niemal doskonały, ukochany przeze mnie model G903 tego samego producenta. Przeciwnie - cały czas czuć, że Logitech projektował nowy produkt z myślą o ekonomicznej grupie odbiorów. Tym bardziej zdziwiły mnie osiągi G305, które są ze wszelkich miar ponadprzeciętne. Nie dajcie się zwieść niepozornemu wyglądowi.

Sensor HERO od Logitecha sprawia, że bezprzewodowa mysz działa 250 godzin(!) na baterii.

Dam sobie odciąć rękę, że optyczny sensor HERO sporo namiesza na rynku urządzeń peryferyjnych. Autorski moduł Logitecha łączy precyzję gamingowych podzespołów z niesamowitą, ponadprzeciętną energooszczędnością. Architekci myszki sprawili, że ta działa 250 godzin w trybie wysokiej wydajności (opóźnienie 1ms), a także ponad dwa razy tyle w trybie energooszczędnym (opóźnienie 8ms). Wszystko to zasilane jedną baterią AA. Istne szaleństwo!

Chciałbym wam napisać, ile realnie wytrzymuje Logitech G305 w obu trybach. Niestety, nie jestem w stanie. Korzystam z tego gryzonia od ponad miesiąca i wciąż nie muszę martwić się wymianą paluszka. Ba, nawet dioda informująca o ostatnich 15 proc. baterii się nie zaświeciła. Niesamowite osiągnięcie. Logitech G305 to bezprzewodowa mysz, co do której zapomina się, że w ogóle potrzebuje energii. Ona działa. Tak po prostu. Resztą nie trzeba się przejmować.

Sensor HERO nie jest tak dobry jak np. PixArt 3366, ale potrafi naprawdę wiele.

Logitech G305 działa w zakresie od 200 do 12000 DPI. Maksymalna wartość to i tak znacznie więcej niż potrzebuje jakikolwiek gracz. Nawet e-sportowiec. Dane między transmiterem USB oraz sensorem są wysyłane z częstotliwością 1000 Hz, z kolei opóźnienie wynosi 1ms. Tyle w teorii. Praktyka pokazuje, że HERO jest modułem bardzo dobrym, ale oczywiście nie idealnym.

Logitech chwali się sensorem działającym z prędkością 400 IPS, czyli jakichś 10 m/s. Niezależnie od wybranego DPI. W praktyce nawet na powierzchniach bez podkładki osiągałem prędkość 6,4 m/s przy 3600 DPI (987 raportów). HERO zdaje więc egzamin rewolwerowca, idealnie nadając się do intensywnych pierwszoosobowych sieciowych strzelanin. Autorski sensor nie zablokuje się podczas błyskawicznych, energicznych i zamaszystych ruchów gryzoniem.

HERO nie wspomaga się również interpolacją.

Nawet na poziomie 12000 DPI wskaźnik nie jest dopalany sztucznymi pikselami. Sensor nie wysyła fałszywych danych na żadnym z ustawień. Te 12000 DPI jest realną wartością maksymalną, która w żaden sposób nie jest sztucznie powiększana cyfrowymi sztuczkami. Warto dodać, że sensor zaczyna odczuwalnie szumieć dopiero na poziomie powyżej 7000 DPI (podkładka).

Udało mi się za to zarejestrować nieznaczną akcelerację gryzonia. Wykonując 360-stopniowe ruchy w pierwszoosobowej strzelaninie na regulowanym 3-metrowym torze zauważyłem, że kursor nie zawsze powracał idealnie w to samo miejsce przy większych szybkościach. Różnica była jednak marginalna i wynosiła garstkę pikseli. Zewnętrzny benchmark ocenił odbicie podczas ekstremalnych manewrów na poziomie od 2 do 4 proc. To wartość podprogowa. Oznacza tyle, że w ogólnym ujęciu można stwierdzić brak akceleracji pozytywnej.

Powyższe wartości i osiągi sprawiają, że sensor HERO bez żadnego problemu poradzi sobie z każdą grą wideo. Zarówno na poziomie amatorskim, jak również ligowym oraz e-sportowym. Szkoda tylko, że Logitech nie udostępnia narzędzi kalibracji w zależności od podłoża. Topowe myszki tego producenta posiadają taką możliwość.

Jeżeli mam na coś narzekać, to na obudowę i kształt urządzenia.

Logitech G305 jest gryzoniem małym oraz pozbawionym profilowania. Uwielbiam solidnie wycięte mychy, w kształtach takich, że prawa dłoń wręcz się w nich zatapia. G305 jest z kolei… oschły. Zimny. Nijaki. To myszka do bólu uniwersalna. Bez pazura. Leworęczni na pewno ją docenią, ale Logitech udowodnił już wcześniej, że nieprofilowane gryzonie wcale nie muszą być nudne. Tym razem zabrakło nieco fantazji, co zblazowanym użytkownikom takim jak ja może doskwierać.

Logitech nie postawił również na wysokojakościowe podzespoły. Zamiast Omronów szacowanych na 50 mln kliknięć mamy przyciski wystarczające na 10 mln klików. Dominuje lekki, chropowaty plastik. Moim wielkim łapskom brakuje jakiegoś charakterystycznego punktu zaczepienia. Mysz jest stabilna i dobrze leży w dłoni, ale wydaje się aż nazbyt malutka. To kompromisy, które sprawiły, że G305 można kupić za 250 zł.

W swojej cenie Logitech G305 nie ma konkurencji.

To pierwsza ekonomiczna bezprzewodowa myszka dla graczy. Stosunek ceny do możliwości jest bardzo, bardzo korzystny. Sensor HERO nadaje się do wykorzystania na profesjonalnym poziomie. Czas działania na jednej baterii jest kosmiczny. Łączność bezprzewodowa oparta o częstotliwość 2,4 GHz działa bez żadnego zarzutu, z kolei opóźnienie jest niemożliwe do wyczucia. G305 zawstydza parametrami niektóre gryzonie na kablu w podobnej cenie.

Największe zalety:

  • Topowa bezprzewodowa łączność bez lagów
  • 250h pracy na jednej baterii
  • Autorski sensor HERO nie rozczarowuje
  • Wystarczy dla niedzielnego gracza, gracza ligowego i e-sportowca
  • Rewelacyjny stosunek ceny (250 zł) do możliwości

Największe wady:

  • Ekonomiczne cięcia na materiałach, przyciskach i podświetleniu
  • Brak wsparcia dla standardu Bluetooth
  • Mogłaby być odrobinę większa/dłuższa

Omawiany Logitech to bardzo bezpieczna decyzja zakupowa. Zwłaszcza, jeżeli nie macie wielkiego budżetu, a chcecie a) wejść pełną parą do bezprzewodowego świata oraz b) cieszyć się gryzoniem stworzonym dla gier wideo. Mam wrażenie, że autorski, energooszczędny sensor HERO zamiesza na rynku urządzeń bezprzewodowych. Logitech jest pierwszą firmą, która oferuje tak dobrego pod względem parametrów gryzonia w tak niskiej cenie, ale na pewno nie ostatnią.

Konkurencja będzie musiała się dostosować.

Tagi:
przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst