Sprzęt  / Felieton

Obawiam się, że Microsoft będzie musiał postawić na Androida

Nowa strategia Microsoftu na rynek mobilny zakłada tworzenie jak najlepszych usług i aplikacji na Androida i iOS-a. Ta strategia nigdy nie zadziała. Z tego samego względu, z jakiego przez lata nikt nie mógł pokonać Internet Explorera.

Windows 10 Mobile w zasadzie umarł. Zapowiedziano cały jeden nowy telefon z tym systemem na pokładzie (z najniższej półki cenowej od mało znanego brytyjskiego producenta), a sam system w zasadzie jest już bardziej serwisowany niż rozwijany. Microsoft wypadł z rynku telefonów komórkowych. Niektórzy twierdzą, że na dobre.

Problem w tym, że telefon pozostaje najważniejszym urządzeniem elektronicznym na rynku. Nie można ignorować branży mobilnej, jeśli chce się pozostać istotnym w branży elektroniki użytkowej. Jak więc poradzić sobie nie mając własnego sprzętu i własnej platformy operacyjnej?

Wyjście jest tylko jedno: zaoferować jak najlepsze oprogramowanie i usługi na sprzęt i platformy konkurencji. I faktycznie, aplikacje Microsoftu na Androida i iOS-a są w większości przypadków znakomite. Do ideału sporo brakuje, ale do wstydu jeszcze więcej. Jest tylko jeden problem: nikogo to nie obchodzi.

Domyślne aplikacje są dla wielu jedynymi.

Internet Explorer dominował na rynku przez lata nie dlatego, że był taki wspaniały. Dominował, bo był domyślną przeglądarką systemu Windows. Konsumenci i firmy nie widzieli potrzeby w szukaniu alternatyw. Przecież działa, jest łatwy do zarządzania. Potrzeba było gigantycznego skoku jakościowego nad Internet Explorera i jeszcze większej cierpliwości i konsekwentnego marketingu, by Firefoksowi w końcu się udało przełamać miażdżącą dominację przeglądarki Microsoftu.

Wróćmy teraz do telefonów komórkowych. Aplikacje użytkowe i klienckie Microsoftu są jednymi z lepszych (wiem, nie w każdej kategorii i nie wszystkie). Nie wszyscy jednak wiedzą o ich istnieniu. Jeszcze mniej osób widzi jakikolwiek powód, by stosować alternatywy względem tego, co zapewnił producent telefonu.

Po co bawić się w Cortanę, skoro jest Google Now? W jakim celu instalować Outlooka, skoro jest Gmail? Po co bawić się w Edge’a, skoro jest Safari? Po co klawiatura SwiftKey, skoro jest ta z iOS-a? Użytkownicy tych aplikacji wskażą ich ewentualne zalety nad domyślnymi, ale niech każdy sobie teraz zada pytanie: czy te ewentualne przewagi są aż tak istotne dla zwykłego użytkownika, by ten w ogóle rozważał szukanie w App Store czy Sklepie Play alternatywy (a Microsoft nie jest jedyną)? No właśnie. Przykłady można mnożyć, ale to dopiero początek problemu.

Microsoft telefon z Androidem
Ciekaw jestem ilu z was wie, że z Androida można sobie wysyłać treści na PC z Windows 10. I ilu wie jaka aplikacja za to odpowiada.

Gdzie ten ciąg dalszy? Jeden od razu przychodzi mi do głowy: Android może bardzo fajnie integrować się z Windowsem, dzielić z nim istotne dla użytkownika informacje i łatwo przekazywać z urządzenia na urządzenie wskazane przez niego informacje. By móc cieszyć się pełnią tej funkcjonalności należy zainstalować Cortanę (w Polsce niemożliwe), alternatywny interfejs Microsoft Launcher i wreszcie aplikację Microsoft Apps, która uzupełnia systemowy moduł udostępniania o pozycję Wyślij na mój PC. Ile osób to zrobiło? Pytanie retoryczne.

Microsoft sprzedaje telefony z Androidem.

Co prawda nie w Polsce, ale w krajach w których firma ma własne sklepy stacjonarne można w nich kupić telefony Galaxy S8, Galaxy S8+, Galaxy Note8 i Razer Phone. Obok każdego są ulotki informacyjne na temat Microsoft Launcher i innych aplikacji Microsoftu. Na żadnym z nich nie są preinstalowane (niektóre Samsungi zawierają na pokładzie wybrane aplikacje Microsoftu, wynika to jednak z innej umowy, zestaw jest niekompletny).

A to oznacza, że nawet będąc klientem takiego stacjonarnego Microsoft Store kupując w nim telefon prawdopodobnie i tak skończymy jako klient Google’a. Bo nawet preinstalowany na Galaxy klient OneDrive’a nie jest domyślną aplikacją do synchronizacji z chmurą. Przytłaczająca większość jego użytkowników tego nie zmieni. Niektórzy bo nie chcą, niektórzy bo nawet nie wiedzą że tak można i co im to da.

„Firmy, które na poważnie podchodzą do oprogramowania powinny też tworzyć sprzęt”.

To cytat z Alana Kaya, który wypowiedział te słowa w 1982 r. Te słowa Steve Jobs sobie wziął głęboko do serca i, jak historia wykazała, to była dobra decyzja. Nikt z nas nie wie czy i jakie plany ma Microsoft na urządzenie kieszonkowe z Windowsem. Jednak do czasu aż te się zmaterializują firma powinna zaoferować własny telefon z Androidem. Wykorzystać całą wiedzę i technologię, jaką pozyskał po przejęciu działu mobilnego od Nokii i doświadczenie z projektowania urządzeń Surface.

To zadanie bardzo trudne nie tylko z uwagi na fakt, że zbudowanie własnego telefonu i wprowadzenie go na rynek jest bardzo trudne. Nawet na mikroskalę, jak w przypadku telefonów Google Pixel. Microsoft musiałby stosować się do wytycznych Google’a jeśli chodzi o domyślne aplikacje i ich ekspozycję, bez tego nie może korzystać z Usług Play, w tym ze Sklepu Play. A te są bardzo restrykcyjne.

Dodatkowo każdy taki sprzedany telefon to automatycznie nowe Konto Google (lub dalsze używanie posiadanego), co – delikatnie rzecz ujmując – nie jest na rękę Microsoftowi. Te nowe Konta Google jednak i tak są zakładane, czy Microsoft wyda telefon, czy też nie. Android jest nowym Windowsem, jego dominacja na rynku jest już oczywista. Być może przyjdzie czas na zmianę trendów, a Microsoft powinien wtedy błyskawicznie wykorzystać daną mu szansę. Na razie jednak sprzedawanie telefonów Samsung Galaxy i mocne trzymanie kciuków za to, że może ktoś, ktokolwiek, zainstaluje w nich coś od Microsoftu wydaje mi się co najmniej przesadnym optymizmem.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst