Tech  / Artykuł

Najlepsza platforma blogowa zapowiada ważne zmiany - pozbędzie się kilku problemów i w końcu da zarobić autorom

Medium to takie specyficzne miejsce w Sieci. I prawdę powiedziawszy, jedno z moich ulubionych. Choć na pierwszy rzut oka to tylko platforma “ploggingowa”, gdzie twórcy teoretycznie oddają swoje treści obcemu wydawcy, to w praktyce faktycznie jest to miejsce wyrażania opinii, głoszenia poglądów, zadawania pytań. W dodatku o nieco wyższej kulturze osobistej czytelników, niż w większości zakątków Internetu. Niebawem Medium czekają bardzo istotne zmiany, dzięki którym może być jeszcze lepsze.

Na Medium (może nie w jego polskiej części, ale jednak) piszą wszyscy. Od piętnastolatek udających, że recenzują książki, poprzez dziennikarzy, trenerów osobistych, enterpreneurów, aż po Billa Gatesa i prezydenta Stanów Zjednoczonych. Rozpiętość treści również powala. Najwięcej niestety znajdziemy tam kołczingowego bełkotu o tym, jak być zwycięzcą, ale obok tego na Medium pojawia się mnóstwo wartościowych tekstów światopoglądowych, analiz politycznych, a nawet śledztw dziennikarskich, czy krytyki rządów totalitarnych.

Swoje miejsce mają tam firmy, które coraz częściej zamiast prowadzić własne blogi, uciekają właśnie na Medium z dodatkowymi treściami. Swoje teksty publikują tam również ci blogerzy, którzy mają własne miejsca w Internecie, nierzadko czytane przez setki tysięcy ludzi. Dlaczego więc “oddają” część treści na Medium? Bo zdają sobie sprawę z jego zasięgu i wartości.

Przez ostatnie cztery lata, od powstania platformy, opublikowano na niej ponad dwa miliony postów. Jest to jeszcze bardziej imponujące, gdy zdamy sobie sprawę, że nie mówimy tu o króciutkich notkach na 300 słów, które czyta się dwie minuty, lecz w większości o długich tekstach, przekraczających 5-7 minut czasu lektury.

Jednym z największych atutów Medium jest to, że odwiedzający go ludzie są w nastroju… czytelniczym. Chcą dobrej treści, nie chcą tylko przelecieć wzrokiem przez artykuł i iść dalej, ale oczekują, że przeczytany tekst coś w nich pozostawi. Dlatego też Medium zdaje się być bardziej… cywilizowane od większości Internetu. Podkreśla to także w wywiadzie dla BBC sam założyciel Medium, Evan Williams (także współzałożyciel Twittera). Jednym z celów Medium jest utrzymanie kulturalnej dyskusji i niejako wymuszenie bardziej przemyślanej interakcji niż to, co zazwyczaj obserwujemy w sekcji komentarzy.

Medium w końcu stanie się nie tylko metaforycznie wartościowe, ale też po prostu finansowo opłacalne dla twórców.

Największą wadą Medium - z perspektywy twórcy treści, który próbuje się z tego utrzymać - był dotychczasowy brak możliwości monetyzacji. Autorzy publikacji mogli co najwyżej bazować na reklamie natywnej, czyli sponsorowanych artykułach, czy też lokowaniu produktu.

W wywiadzie dla BBC Evan Williams mówi, iż artykuły sponsorowane nadal pozostaną trzonem zarobkowym na Medium. Twórcy platformy nadal chcą ją pozostawić tak przejrzystą i czytelną, jak jest teraz, więc raczej nie zobaczymy tam reklam w tradycyjnym tego słowa znaczeniu, czyli żadnych banerów, czy pop-upów. Williams zakłada jednak stworzenie modelu subskrypcyjnego, czegoś na zasadzie paywalla. Jak ma to działać w praktyce? Tego nie zdradził, ale dowiemy się zapewne niebawem, gdyż monetyzacja na Medium ma ruszyć już w przyszłym miesiącu.

Co bardzo ciekawe, w planach firmy leży także rozszerzenie publikowanych treści o podcasty i wideo. Jeżeli Medium faktycznie zdecyduje się na taki krok, to w niedalekiej perspektywie możemy mieć do czynienia z największą platformą publikacji i agregatem treści w Internecie.

Bardzo interesującym fragmentem wywiadu dla BBC jest też ten mówiący o pladze rozwoju osobistego.

CEO Medium mówi, iż w Medium zdają sobie sprawę z zalewających platformę treści z gatunku “jesteś zwycięzcą” i, jak to ujął, “opowieści bogatych ludzi, którzy mówią innym, że powinni rzucić wszystko i podążać za marzeniami”. Przyznaję, to naprawdę bywa męczące, bo nie samym rozwojem osobistym żyje człowiek i na pewno ostatnim na co mam ochotę wchodząc na Medium jest oglądanie w polecanych 15 różnych artykułów o de facto tej samej treści, z których ponoć dowiem się, jak żyć. Dziękuję bardzo, naprawdę nie potrzebuję rad niespełnionych kołczów.

Medium stawia jednak na kulturalną, choć w dalszym ciągu mocną wymianę zdań, dlatego też w najbliższym czasie mamy się podobno spodziewać lepszego dostosowania treści do preferencji użytkownika, aby bardziej widoczne były też inne artykuły, polemiki, teksty o tym, dlaczego NIE WARTO być rannym ptaszkiem i mieć porannej rutyny, i tak dalej.

Te wszystkie zmiany zwiastują, że Medium może niebawem stać się jeszcze bardziej wartościowym - nomen omen - medium. A mi tylko w tym wszystkim szkoda, że po stronie Medium po Polsku zapewne niewiele się zmieni. 9 na 10 artykułów pisanych w polskiej sekcji platformy to, niestety, teksty o zerowej wartości. Na palcach jednej ręki można policzyć twórców polskiego Medium, którzy publikują tam rzeczy warte czytania. A to stanowczo za mało, by polskie Medium mogło w przewidywalnej przyszłości stać się realnym graczem na rynku w naszym kraju.

Na szczęście anglojęzyczna wersja platformy ma się więcej niż dobrze i serdecznie ją polecam. To jedno z moich ulubionych miejsc w Sieci i nic nie wskazuje na to, żeby miało się to szybko zmienić.

Czytaj również: 

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst